Przegląd rynku

Skoda za prawie ćwierć miliona, Toyota za 300 tys. zł, Fiat za 150 tys. zł, czyli najdroższe auta marek popularnych

Przegląd rynku 15.01.2019 67 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 15.01.2019

Skoda za prawie ćwierć miliona, Toyota za 300 tys. zł, Fiat za 150 tys. zł, czyli najdroższe auta marek popularnych

Piotr Barycki
Piotr Barycki15.01.2019
67 interakcji Dołącz do dyskusji

Ile można maksymalnie zapłacić za samochód od Kii, Volkswagena, Hyundaia czy Opla? 100 tys. zł? 200 tys. zł? Czasem nawet dużo, dużo więcej.

Tzw. marki popularne kojarzymy przeważnie z tym, że oferują rozsądny stosunek jakości i wyposażenia do ceny. Nie płacimy więc przesadnie za dużo za znaczek, którym możemy drażnić sąsiadów, a w zamian otrzymujemy sensownie wyceniony pojazd, cechujący się dobrym wyposażeniem i dobrą jakością wykonania.

Ale czasem w zaznaczaniu opcji można się zagalopować, a wtedy między tymi atrakcyjnie wycenionymi modelami a naszym efektem pracy w konfiguratorze zaczyna pojawiać się gigantyczna przepaść.

Jak wielka?

Skoda Kodiaq – Kodiaq za ponad 222 000 zł

Skoda-Kodiaq

Bazowa wersja Kodiaqa wydaje się atrakcyjna cenowo – 106 tys. zł za sporego SUV-a, który może zmieścić na swoim pokładzie nawet 7 pasażerów? Nie ma powodów do narzekania. Ale jeśli chcemy mieć najbardziej wypasionego Kodiaqa na drodze, to przyjdzie nam zapłacić sporo ponad dwa razy więcej.

Recepta na taką powalającą cenę? Wersja L&K z adaptacyjnym zawieszeniem, sporym pakietem systemów bezpieczeństwa i skórzaną tapicerką kosztuje 153 900 zł z bazowym silnikiem 1.5 TSI 150 i przekładnią DSG. Jeśli jednak chcemy dwulitrowego, 190-konnego diesla, musimy już zapłacić… 183 300 zł.

Do tego jeszcze czerwony lakier (1600 zł), pakiet asystentów kierowców premium (3000 zł), boczne poduszki bezpieczeństwa (1300 zł), Driver alert (200 zł), Crew protect assist (700 zł), asystent parkowania (1400 zł), trzeci rząd siedzeń (4000 zł), elektrycznie ogrzewana przednia szyba (1200 zł), ogrzewanie postojowe (4000 zł), dach panoramiczny (4500 zł), cyfrowy kokpit (1800 zł), pakiet komfortowego snu premium (sen premium za jedyne 1200 zł), gniazdo 230 V i USB w tylnej części podłokietnika (800 zł), SmartLoink+ (300 zł), oparcie kanapy w drugim rzędzie składane od strony bagażnika (serio za dopłatą 400 zł?), elektrycznie sterowany fotel kierowcy z funkcją pamięci (2100 zł), trójramienna, podgrzewana kierownica z łopatkami (1000 zł), ISOFIX w fotelu pasażera (200 zł), pakiet rodzinny (900 zł), składane stoliki w oparciach przednich foteli (400 zł), podgrzewane dysze szyby przedniej (150 zł), personalizacja trybów jazdy (200 zł), siatka między bagażnikiem a fotelami (700 zł), pakiet na bezdroża (1100 zł), czujniki zapięcia pasów dla trzeciego rzędu (300 zł), hak holowniczy z adapterem (3700 zł), pokrowiec na narty (500 zł) i Kessy Full (1200 zł).

Suma? 222 150 zł. Za Skodę. Z drugiej strony, 184 100 zł kosztuje BMW… X2 z porównywalnie mocnym silnikiem i bez żadnego wyposażenia dodatkowego. X3? 190 KM w dieslu będzie nas kosztować 217 000 zł. I będzie bez wyposażenia, a 7 osób przewieziemy tylko w przypadku, kiedy dwie będą związane w bagażniku.

Toyota – Land Cruiser za ponad 305 000 zł

Najtańszą Toyotą (Aygo) możemy wyjechać z salonu za 36 300 zł. Najdroższą – za niemal dziesięć razy tyle. Mowa oczywiście o Land Cruiserze.

Jego bazowa odmiana kosztuje wprawdzie 209 000 zł, ale aktualnie w promocji jest wersja Executive + VIP, przeceniona z 309 000 zł na zaledwie 299 000 zł. Trudno się oprzeć.

Do wyboru dostępny jest tylko jeden silnik – 4-cylindrowe, 2,8-litrowe, 177-konne D-4D, łączone z sześciostopniową, automatyczną skrzynią biegów. W standardowym wyposażeniu znajdziemy m.in. 19-calowe felgi aluminiowe, wycieraczki z czujnikiem deszczu, elektrycznie składane i podgrzewane lusterka, dostęp bezkluczykowy, skórzaną tapicerkę, 4 kamery monitorujące otoczenie, adaptacyjne zawieszenie, centralny mechanizm różnicowy i elektrycznie sterowane fotele.

Opcje? chromowana końcówka wydechu (276 zł), owiewka na szyberdach (472 zł), owiewki na okna (878 zł), bagażnik dachowy na relingi (715 zł), hak holowniczy (3248 zł), komplet dywaników gumowych (483 zł), wykładzina bagażnika (250 zł), metalowa przegroda dla psa (1097 zł) i… to Toyota, to koniec listy opcji dodatkowych. Resztę mamy w standardzie.

Ostatecznie? 305 322 zł. Oczywiście Land Cruiser nie jest takim złym pomysłem, bo przeżyje większość obecnie sprzedawanych samochodów, ale teraz warto zadać sobie istotne pytanie: co przeżyje dłużej – jeden Land Cruiser czy 8,5 Aygo?

Hyundai – Santa Fe za ponad 255 tys. zł

Hyundai Santa Fe 2.0 CRDI

Największy model Hyundaia pozornie jest tani – nowy Santa Fe kosztuje 134 000 zł, co na dużego SUV-a jest ceną jak najbardziej rozsądną.

Wystarczy jednak, że dodamy ciekawy lakier i zdecydujemy się na silnik 2.2 CRDI, który z kolei wymusza wybór wersji Platinum, i już nagle jesteśmy na poziomie… 240 400 zł. Ponad 100 tys. zł wyżej niż poziom startowy!

A to jeszcze nie koniec. Doliczmy do tego trzeci rząd siedzeń (5000 zł), panoramiczne okno dachowe (5000 zł) i pakiet Inspiration z szeregiem systemów bezpieczeństwa, fotelami z wentylacji i pamięcią, a także samopoziomującym zawieszeniem tylnej osi (15 000 zł).

Odliczając od tego 10 000 zł cennikowego rabatu kończymy na 255 400 zł. Gdyby pominąć rabat, wylądowalibyśmy w okolicach ceny… nowego Mercedesa GLE 300 d 4MATIC. Ale w nim o wentylowanych fotelach za taką cenę możemy tylko pomarzyć.

Volkswagen – 10 razy up! albo raz Touareg

nowy-volkswagen-touareg-22

Bezdyskusyjny król rozstrzału cenowego. Najtańszy model, up!, można kupić za 39 590 zł. Touareg natomiast dopiero zaczyna się od 256 290 zł.

U Volkswagena zresztą najwyraźniej widać przepaść w ofercie. W przypadku Toyoty bazowy Land Cruiser kosztuje 209 000 zł. Kolejny najdroższy model, Prius Plug-in Hybrid – 153 900 zł. Nieco ponad 55 tys. zł różnicy. A u Volkswagena? Na start Touareg kosztuje 256 290 zł, natomiast kolejny model, Arteon, 140 690 zł. Ponad 115 tys. zł różnicy! A w przypadku Touarega można naprawdę zaszaleć…

Już sam wybór mocniejsze silnika (nadal 3.0 TDI, ale o mocy 286 KM), powoduje skok ceny na 274 090 zł. Perłowy lakier Oryx? Drobne – ledwo 10 900 zł. 21-calowe felgi? 16 050 zł. Do tego trzeba jeszcze wybrać jeden z pakietów zawieszenia – ten droższy kosztuje 31 050 zł (!). Pakiety stylistyczne? R-Line w środku i na zewnątrz to 17 480 zł, a do tego trzeba dobrać tapicerkę – niech będzie Savona z siedzeniami komfortowymi, za – uwaga – 24 470 zł. Pamięć fotela kierowcy, luterek i kierownicy? 4180 zł. Pakiet Premium? 8390 zł.

Do tego jeszcze panoramiczny dach (6610 zł), składany hak holowniczy (7110 zł), podgrzewana przednia szyba (2680 zł), srebrne relingi dachowe ze srebrnymi poprzeczkami (3110 zł), rolety przeciwsłoneczne (1120 zł), dźwiękoszczelne szyby, przyciemniane z tyłu (5760 zł), oświetlenie ambiente (1920 zł), pakiet Cargo (1850 zł), pakiet zimowy dla foteli przednich i tylnych (2890 zł), pakiet światło dla pakietu pamięć (cokolwiek – 2890 zł), siedzenia przednie z wentylacją i masażem (6630 zł), system szyn w bagażniku (1690 zł), boczne poduszki powietrzne dla pasażerów z tyłu (3160 zł), kontrola ciśnienia w oponach (1050 zł), elektryczne domykanie drzwi (3160 zł), Innovision Cockpit (18 420 zł), czterostrefowa klimatyzacja automatyczna (3880 zł), gniazdko 230 V i 12 V w konsoli środkowej z tyłu (700 zł), kamera noktowizyjna (9580 zł), ogrzewanie postojowe (8800 zł), pakiet drogowy plus (5160 zł), pakiet offroad (3180 zł), system dźwiękowy Dynaudio Confidence (8350 zł), HomeLink (1190 zł), DAB+ (920 zł) i HUD (6840 zł). Ufff…

W sumie – fanfary – 503 280 zł! Prawie 13 Volkswagenów up!. I pomyśleć, że do tego samego salonu może wejść osoba, która zastanawia się, czy dopłacić do klimatyzacji w Polo, i osoba, która właśnie planuje wydać lekką ręką pół miliona na samochód.

Aż szkoda, że nie ma już Phaetona W12, bo rozrzut cenowy byłby jeszcze większy.

Kia – Stinger GT za prawie 250 000 zł

Kia jeszcze jakiś czas temu mogła kojarzyć się albo z małymi autami, albo z SUV-ami. A potem przyszedł Stinger i wszystko pozmieniał.

Pozmieniał też górny poziom cenowy, jaki klienci byli skłonni zapłacić za Kię. Najciekawsza wersja Stingera, GT z sześciocylindrowym silnikiem 3.3 T-GDI o mocy 366 KM kosztuje 237 900 zł. Do tego 3000 zł za lakier, 4000 zł za dach panoramiczny i 3390 zł za Kia Safety System. W sumie skromne 248 290 zł.

Skromne, bo kupimy za to zaledwie 6 bazowych Kii Picanto. Mniej skromne, bo jeśli chcielibyśmy kupić spore, sześciocylindrowe, czterodrzwiowe GT, to wybór mamy bardzo mały i nie w tej cenie. Mercedes? Nie ma takiego modelu. Klasa E jest dwudrzwiowa, a benzynowy CLS 450 (rzędowe 6 cylindrów) to co najmniej 358 000 zł. BMW? Jest 4 GC, ale za 6 cylindrów zapłacimy co najmniej 271 600 zł, nie licząc jakiegokolwiek dodatku. Audi A5? Wyraźnie mniejsze od Stingera.

Opel – Insignia GSi za… również prawie 250 000 zł

Można kupić zwykłego Opla Insignię, np. ze 140-konnym silnikiem benzynowym. Można też wybrać bardzo dziwną drogę i wybrać 210-konnego diesla połączonego z wyposażeniem GSi. I zapłacić na start 186 500 zł (w odmianie Sports Tourer).

Ale to zaledwie początek. Lakier perłowy – jeszcze 3500 zł. Skórzana tapicerka premium – 15 500 zł, aczkolwiek w pakiecie z lepszymi fotelami z masażem i elektryczną regulacją. 20-calowe felgi – 4000 zł. Pakiet asystent kierowcy 2 – 3200 zł. Zestaw wyciszający – 1000 zł. Hak holowniczy – 3000 zł. Okno dachowe – 6650 zł. Usunięcie oznaczenia silnika (brawo, Oplu – 50 zł). Ogrzewanie przedniej szyby – 1000 zł. Ogrzewanie postojowe – 6900 zł. Siatka między kanapą a bagażnikiem – 600 zł. Audio od Bose – 2900 zł. DAB+ – 900 zł. Wyświetlacz zamiast zegarów – 1900 zł. Ładowarka bezprzewodowa – 800 zł. HUD – 2100 zł. Alarm – 990 zł. Kamera Opel Eye – 1000 zł. Kamera cofania – 2000 zł. Poduszki powietrzne boczne – 1000 zł. Śruby antykradzieżowe – 200 zł.

Ostatecznie – 245 490 zł. A teraz wszyscy cofają się o kilka akapitów i sprawdzają, ile kosztowała ponad 300-konna, sześciocylindrowa Kia Stinger. I zastanawiają się, czy może jednak rodzina nie pomieści się do tego teoretycznie mniej praktycznego auta.

Dacia – Duster w prestiżu za 85 000 zł

ford ka dacia duster porownanie-19

Wtem! Na pewno nie będzie tutaj tak imponujących różnicy, ale sprawdźmy, jakie są między absolutnie najtańszym, a absolutnie najdroższym modelem.

Stronę tanią reprezentują wszystkie samochody Dacii reprezentuje Sandero, kosztujące 29 900 zł, czyli mniej od iMaca Pro z 14-rdzeniowym procesorem. Stronę drogą reprezentuje natomiast najbardziej prestiżowy pojazd tej marki – Duster. Ile może kosztować maksymalnie?

Zaczynamy od 39 900 zł, czyli równowartości iMaca Pro z 10-rdzeniowym procesorem i 128 GB RAM. Wybieramy wersję Prestige (serio, Dacia?) i diesla Blue dCi 115 z napędem 4×4 i manualną skrzynią biegów. Cena – 77 400 zł. iMac Pro z maksymalną ceną na poziomie 66 806 zł niestety zostaje w tyle.

Do tego jeszcze lakier (2000 zł), skórzana tapicerka (1450 zł), automatyczna klimatyzacja (1300 zł), koło zapasowe (400 zł), rozszerzona wersja mapy Europy Wschodniej (300 zł), system Multiview Camera (1100 zł), podgrzewane przednie fotele (600 zł), bezkluczykowe uruchamianie silnika (1000 zł) i… skończyły nam się opcje.

Wynik? 85 550 zł, czyli starczy na zaledwie dwa egzemplarze Sandero i do trzeciego trzeba było trochę dołożyć.

Ciekawostka: Skodę Fabię da się bez problemu złożyć za ponad 100 tys. zł.

Fiat – 124 Spider za prawie 150 tys. zł

100 tys. zł między najtańszym a najdroższym modelem? Proszę bardzo – coś takiego właśnie znajdziemy w gamie Fiata.

Panda w odmianie Fresh kosztuje 34 800 zł. Fiat 124 Spider w odmianie Lusso i z automatyczną skrzynią biegów – 132 000 zł na start. Doliczmy jeszcze lakier (2400 zł), pakiet widoczność (4500 zł), pakiet premium (2700 zł), system nagłośnienia Bose (2700 zł), alarm (1200 zł), czujniki parkowania z tyłu (1300 zł) i liczniku mamy 146 800 zł.

Czyli jedną Pandę i 112 000 zł. Albo 4 Pandy z kawałkiem. Tu mógł być żart o zakładaniu zoo, ale nawet ja uznałem, że to odrobinę żenujące.

Honda – Civic za prawie 190 000 zł

Honda niestety nie ma żadnego modelu tak taniego jak Fiat i jej Panda. Nawet najmniejszy Jazz kosztuje 63 000 zł. Ale 100 000 zł różnicy i tak uda się wyklikać.

Wystarczy wybrać nowego Type-R. W odmianie R GT, z 2-litrowym silnikiem Vtech Turbo, kubełkowymi fotelami, 20-calowymi felgami, potrójnym układem wydechowym, 3 trybami jazdy i dwustrefową klimatyzacją kosztuje 158 200 zł. Możemy jeszcze ozdobić auto z zewnątrz włóknem węglowym (jedyne 24 220 zł!) i spojlerem (2000 zł), zmienić lakier (2500 zł), dopłacić do tacy bagażnika z przegrodami (558 zł) i zakończyć konfigurację.

Ostatecznie 186 920 zł. Ponad 123 tys. zł dopłaty do bazowego Jazza.

I to tyle w tym odcinku – ale do tematu jeszcze wrócimy, tylko z innej strony.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie