Klasyki

Mercedes W124 od Hartge z silnikiem z BMW M1 czeka na klienta w Polsce

Klasyki 10.03.2020 59 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 10.03.2020

Mercedes W124 od Hartge z silnikiem z BMW M1 czeka na klienta w Polsce

Michał Koziar
Michał Koziar10.03.2020
59 interakcji Dołącz do dyskusji

Kultowy baleron kojarzy się głównie z taksówkami. Powolnymi, z radośnie klekoczącymi, wolnossącymi dieslami. Mercedes W124 stuningowany przez Hartge radykalnie odcina się od tego stereotypu.

To nie jest tak, że każdy baleron był powolny. Topowe seryjne wersje całkiem dobrze się odpychały. Mam tu na myśli zwłaszcza 500E, znanego „Autobahnkillera”, który szokował mocą wynoszącą 326 KM. Także 400E i E420, choć niezbyt fascynujące w jeździe, dzięki silnikom generującym 279 KM miały naprawdę dobre osiągi. Jednak żadne z tych aut nie wywoływało tylu emocji, co dzieło braci Hartge.

Ich firma przez lata zajmowała się modyfikowaniem BMW. Byli znani z zupełnego ignorowania kosztów i zmieniania najnudniejszych modeli w usportowione monstra. Pewnego dnia postanowili, że zrobią coś innego niż zazwyczaj. Wzięli na warsztat Mercedesa W124 300E. Ot, nic wybitnie ciekawego, sedan z silnikiem o mocy 180 KM. Ekipa z Hartge na dzień dobry wywaliła z niego silnik i skrzynię. Zaczęła się prawdziwa zabawa.

mercedes w124 hartge f1

Nie pokazujcie tego auta funkcjonariuszom VIN Polizei.

Wybór motoru już sam w sobie mógł być zaskakujący. Padło na M88, rzędową szóstkę znaną z BMW M1, M635 i E28 M5. Oczywiście Hartge nie poprzestało na wsadzeniu seryjnego motoru. Rozwiercili go z 3453 ccm do 3535 ccm. Podnieśli także kompresję, finalnie uzyskując jednostkę generującą 335 KM. Mocarny silnik został spięty z manualną skrzynią biegów pochodzącą z BMW serii 6 generacji E24. Fabryczne, miękkie zawieszenie Mercedesa W124 niekoniecznie pasowało do wzmocnione napędu. Dlatego zwieńczeniem dzieła stał się montaż zawieszenia firmy Bilstein.

mercedes w124 hartge f1

Hartge zadbało także o detale, takie jak elementy dekoracyjne we wnętrzu. Na desce i konsoli środkowej pojawiło się drewno o, na moje oko, odmiennym od fabrycznego wzorze. Docenić należy także minimalizm. Zmiany są głównie kosmetyczne. Żadnej fikuśnej tapicerki, zwykły materiał w ciemnym kolorze. Tu inna kierownica, tam inna gałka, gdzieś dyskretne logo Hartge i przyciemniane lampy z tyłu oraz nieco poszerzone błotniki. Co ciekawe, tuner zupełnie zignorował kwestię wyposażenia auta. Sądząc po konsoli środkowej Hartge F1 nie ma klimatyzacji ani innych bajerów. Trzeba się zadowolić szyberdachem i elektrycznymi szybami z przodu.

mercedes w124 hartge f1

Dla niewprawnego oka model F1 (tak niemiecki tuner nazwał przerobionego Mercedesa) może nadal wyglądać jak taksówka. Nic tylko wsiąść i poprosić na Dworzec Centralny. Gwarantowany najszybszy czas dojazdu. Chyba że trafi się konkurent w W124 przerobionym przez AMG lub Brabusa. Te mimo wszystko były mocniejsze od Hartge F1.

Jedyny na świecie, stoi w Polsce.

Co ciekawe, opisywany pojazd jest jedynym egzemplarzem na świecie i znajduje się w Polsce co najmniej od lata zeszłego roku. W sierpniu tutaj po raz pierwszy zobaczyłem jego zdjęcia na lawecie. Auto zostało ściągnięte do naszego kraju przez firmę BRP zajmującą się importem nietypowych aut. Nie jestem ani trochę zaskoczony. Każde dziwne auto jakie istnieje musi kiedyś trafić do Polski. To prawidło sprawdza się od lat.

Hartge F1 zostanie wystawione na aukcję RM Sotheby’s w Essen 27 marca. O ile targi Techno-Classica w ogóle się odbędą. Po sieci już krążą informacje o ich odwołaniu ze względu na epidemię koronawirusa.

mercedes w124 hartge f1

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać