Wiadomości

To koniec. Koniec produkcji Maruti Omni. A wytwarzano je dopiero od 35 lat

Wiadomości 10.04.2019 575 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 10.04.2019

To koniec. Koniec produkcji Maruti Omni. A wytwarzano je dopiero od 35 lat

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski10.04.2019
575 interakcji Dołącz do dyskusji

Zaledwie po 40 latach od debiutu oryginału i 35 latach nieprzerwanej produkcji Maruti Omni, ten model odchodzi do przeszłości. Indie stawiają na bezpieczeństwo w nowych samochodach.

Jaki jest najpopularniejszy van na świecie? Nie Volkswagen Transporter, bo tu kolejne generacje łączy tylko nazwa. Nie Ford Transit, bo tu sytuacja jest taka sama. To Suzuki Carry ST90 i wszystkie jego klony – chiński Chang’an Carry (i jakieś 50 jego dalszych kopii) oraz indyjskie Maruti Omni i pakistańskie Suzuki Bolan. Bardzo trudno jest oszacować liczbę wyprodukowanych sztuk ST90 we wszystkich wersjach, ale nawet przy ostrożnych szacunkach Carry jako Suzuki i Chang’an powstało w liczbie 8-9 mln sztuk plus 16 mln Maruti Omni. Pod 25 mln – pi razy oko tylokrotnie powielono platformę ST90.

I co, już koniec?

Niestety. Maruti Omni, czyli najpopularniejszy indyjski mikrobus, zdolny przewozić 8 osób, nie będzie mógł być dalej produkowany. Od 1 kwietnia wszystkie nowe samchody w Indiach będą musiały mieć ABS. Od lipca także poduszkę powietrzną dla kierowcy, a od października wejdą nowe normy bezpieczeństwa, które ostatecznie pieczętują los busika. Jak bardzo praktyczny by nie był, nikt nie zaprzeczy, że strefa zgniotu w tym aucie zaczyna się od nóg kierowcy.

maruti omni

Teoretycznie można by wprowadzić jakieś ulepszenia, restylizacje i daleko posunięte modernizacje, ale jest to rzecz najzupełniej nieopłacalna. Zresztą Maruti Omni i tak było wielokrotnie modernizowane, tyle że jego ogólnych założeń nie da się zmienić. Próbowali to zrobić Koreańczycy, którzy też produkują (lub też produkowali) własne Suzuki Carry pod nazwą Daewoo Damas/Labo, a modernizacja polegała na radykalnym rozbudowaniu przedniej części nadwozia.

maruti omni
Oryginalny design
Wersja bulwiasta

Hindusi uznali, że nie ma to sensu, zwłaszcza że i tak produkują już następcę – nowocześniejszy i bezpieczniejszy model Eeco z nosiastym przodem, już nie tak idealnie wykorzystaną powierzchnią, ale za to lepszym prowadzeniem, lepszym rozkładem mas i lepszym wyciszeniem. W sumie cokolwiek poza trzymaniem głowy w komorze silnika oznacza lepsze wyciszenie niż w ST90V. Ten wóz posiada jedno wygłuszenie na całą kabinę i jest ono przymocowane pod pokrywą silnika za szoferką. A dodam, że początkowa wersja Suzuki Carry ST90V miała 4 cylindry, podczas gdy Omni ma 3 przy tej samej pojemności (silnik podobny jak w Tico) i dygocze jeszcze bardziej.

Jak ponadczasowa praktyczność może tak szybko się zestarzeć?

Zawsze mnie to fascynuje. Suzuki Carry ST90 i podobne mu busiki są najpraktyczniejszym rodzajem samochodu. Spełniają jedną funkcję – przewożenia. To tak, jakby zestarzała się funkcja łopaty lub młotka. Nie, nie, ten cały młotek i to wbijanie gwoździ to już są przestarzałe i niewarte uwagi, teraz liczy się tylko elektroniczna wbijarka NAIL 3000 SUPER DELUXE. Musimy skończyć produkować młotek, bo można uderzyć się nim w palec. Zgadzam się, przewożenie 8 osób w Omni nie jest bezpieczne. O wiele bezpieczniejsze byłyby w dużo większym samochodzie typu Range Rover wyposażonym w komplet systemów ratujących życie i wspomagających kierowcę. Tyle że nie zawsze jest taka możliwość. Zaryzykuję twierdzenie, że choć wolny, głośny i niebezpieczny, japońsko-indyjski busik mimo swoich wad zrobił znacznie więcej dobrego niż złego i w ostatecznym rozrachunku więcej osób było dzięki niemu szczęśliwych niż nieszczęśliwych.

Zamiast Omni – Eeco. Tyle że jest sporo droższe.

Nowoczesność już od dawna nie oznacza rozwoju – oznacza rozszerzanie listy zakazów dotyczących starych produktów. Nowoczesność nie polega na tym, że chcesz używać produktu nowego, po prostu nie możesz używać starego, bo go zabronili. Jeśli ktoś uważa, że Omni musiało odejść, bo się nie sprzedawało – to nieprawda. W marcu 2019 r., w 36. roku produkcji dostało się do Top 20 indyjskiego rynku, od początku roku osiągając sprzedaż 20 tys. sztuk, przebijając tym samym wiele dużo nowszych modeli, w tym Renault Kwid, Tatę Nexon czy Hondę City.

Fajnie zbiega się to w czasie z zakazem produkowania plastików jednorazowego użytku przyjętym przez Unię Europejską. Miałem nadzieję, że to oznacza też wycofanie z rynku niektórych typów samochodów, a tu chodzi tylko o słomki, patyczki do uszu i patyki do balonów.

Na szczęście Carry ST90 zapewne przetrwa: wciąż produkuje się je w Pakistanie pod nazwą Bolan i montuje w RPA jako Super Carry Pickup. Dobry design jest wieczny.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie