Ciekawostki

Lincoln Town Car udający nieokreślonego Rolls-Royce’a. Co tu się ten tego?

Ciekawostki 16.09.2019 78 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 16.09.2019

Lincoln Town Car udający nieokreślonego Rolls-Royce’a. Co tu się ten tego?

Michał Koziar
Michał Koziar16.09.2019
78 interakcji Dołącz do dyskusji

Wiem, że długie imprezowozy muszą być kiczowate. Mimo wszystko ta przeróbka Lincolna Town Cara sprawia, że mam ochotę zapytać „co tu się ten tego?”

Tzw. limuzyny, czyli przerażająco wydłużone sedany nigdy nie były zbyt piękne. Co więcej od jakiegoś czasu takie jamniki kojarzą się głównie z przaśnymi wieczorami panieńskimi i udawanym prestiżem. Jednak niektóre nadal potrafią zrodzić milion pytań bez odpowiedzi. Np. oferowany w Białymstoku Lincoln Town Car udający Rolls-Royce’a.

Ja wiem, ja rozumiem.

Oczywiście limuzyna obsługująca przaśne imprezy z definicji nie ma być stylowa. Zwracanie uwagi, krzykliwość – oto priorytety. Doskonale rozumiał to np. właściciel Nysy w kolorze magenta. Plusze, dziwny lakier, dodatkowe oświetlenie – proszę bardzo. Kto powiedział, że imprezowa kultura masowa ma być wysmakowana. To samo można zrobić z Lincolnami Town Carami, najpopularniejszymi bazami do budowy wydłużonych limuzyn. To model prosty i trwały konstrukcyjnie, oparty o kultowego Forda Crown Victoria.

lincoln town car na sprzedaż
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OtoMoto
Autor: Ewelina

Pytania zaczynają się wtedy, kiedy właściciele zamiast tradycyjnie wrzucić tyle pluszu i kolorów, ile się da, stawiają na niedrogi prestiż. W przypadku białego Lincolna było to zrobienie z niego „repliki Rollsa”. Przy czym słowo replika jest tu mocno na wyrost. Nie jestem specjalistą od aut tej marki, ale nie wygląda mi to na którykolwiek istniejący model. Dostrzegam pewne podobieństwo do Phantoma szóstej generacji, ale wierna kopia to to na pewno nie jest.

Czemu? Po co?

Patrzę na to i tak się zastanawiam co tu się stało. Rollsa to to może i przypomina, ale dopiero po kilku głębszych i w nocy. Zarówno front jak i tył tylko z grubsza naśladują ekskluzywną markę. Zwłaszcza przód, który wygląda jak z klocków Lego. Widzę w nim też stuningowaną Ładę 2107. Dopiero potem zauważam podobieństwo do brytyjskiej legendy. Co lepsze, nowe elementy są bezczelnie przyklejone do węższego środka z Town Cara. Po co? Na co to komu? Ani to ładne, ani prestiżowe, ani imprezowe. Przypomina repliki z głębokich lat 90. Tylko to były czasy przedinternetowe, w Polsce mało kto widział drogie auta gdzieś poza telewizją. Wtedy nawet skopane proporcje i bardzo zgrubne wykonywanie kopii były do przełknięcia. Od tego czasu sporo się zmieniło w świadomości ludzi, nawet tych niezainteresowanych motoryzacją.

lincoln town car na sprzedaż
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OtoMoto
Autor: Ewelina

Poza tym umówmy się – z czym kojarzy się Rolls-Royce? Ze starszymi siwymi panami z kontami w szwajcarskich bankach. Gdzie tu połączenie z dzikimi imprezami.

W efekcie mamy wnętrze w normalnym, limuzynowatym stylu i srogiego potworka z zewnątrz. Nie zgadzają się nijak proporcje, Rolls-Royce’a to przypomina tylko z grubsza, a na imprezę ciekawszym wyborem i tak będzie wspomniana wyżej Nysa. Pewnie będzie też bezpieczniejsza.

lincoln town car na sprzedaż
Zrzut ekranu pobrany z ogłoszenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.
Źródło: OtoMoto
Autor: Ewelina

Bez sensu.

Skoro firma chciała zwrócić uwagę, to nie lepiej było po prostu poprzestać na kolorach i świecidełkach? Podejrzewam, że tak, ale może nie znam się na potrzebach uczestników wieczorów panieńskich. W zasadzie to siłą rzeczy na pewno się nie znam. Trudno. Z drugiej strony – z jakiegoś powodu właścicielka sprzedaje to auto krótko po zainwestowaniu w nie.

Nadal nie rozumiem po co to powstało i ktoś wydał pieniądze na tak toporną modyfikację, a teraz jest mu „przykro z powodu sprzedaży”. Pokazałem wam to coś tylko po to, byście tak jak ja zmarnowali kawałek poniedziałku na zastanawianie się czemu coś takiego powstało w 2015 r. Może też ktoś mi wyjaśni o co chodzi z tym Excaliburem w tytule, bo ja tu nie widzę tego retro-samochodu nawet w śladowych ilościach. Pewnie ma to coś wspólnego z tym, że to kolejna replika z oferty firmy sprzedającej Lincolna.

Zdjęcie główne pochodzi z oferty sprzedaży na OtoMoto.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać