Newsy

Tragiczny wypadek limuzyny w USA pokazuje, że takie auta są wyjęte spod prawa. Co z nimi zrobić?

Newsy 09.10.2018 41 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 09.10.2018

Tragiczny wypadek limuzyny w USA pokazuje, że takie auta są wyjęte spod prawa. Co z nimi zrobić?

Piotr Szary
Piotr Szary09.10.2018
41 interakcji Dołącz do dyskusji

Wczoraj w Stanach Zjednoczonych miał miejsce wypadek limuzyny, którą podróżowało 18 osób. Wszystkie zginęły, czyniąc to zdarzenie najtragiczniejszym w skutkach wypadkiem środka transportu na terenie USA od 2009 roku. Choć przedłużane samochody nawet za Wielką Wodą nie stoją na każdym rogu, zdarzenie to każe się zastanowić, dlaczego nikt na poważnie nie zajął się przepisami ich dotyczącymi. Ani w Stanach, ani w Polsce, ani w wielu innych krajach.

Wypadek miał miejsce w stanie Nowy Jork, w miejscowości Schoharie. Wydłużony Ford Excursion z 2001 roku zjeżdżał ze wzniesienia, przekraczając przy tym dozwoloną prędkość – pomimo, że pasażerowie ostrzegali kierowcę o zbliżającym się niebezpiecznym skrzyżowaniu. Niestety, kierowca nie zdołał wyhamować i utracił panowanie nad pojazdem. SUV uderzył w zaparkowany inny samochód, a następnie wpadł do rowu. Zginęli nie tylko wszyscy podróżujący Fordem, ale także dwie osoby, które w chwili zdarzenia stały przy wspomnianej zaparkowanej Toyocie. W sumie 20 osób.

Lektura opisu wydarzeń mrozi krew w żyłach.

Okazuje się bowiem, że w każdym-jednym-szczególe wszystko było źle. Kierowca nie miał prawa jazdy uprawniającego do kierowania takim pojazdem. Firma do której należał Excursion ma za sobą serię oblanych badań technicznych. Jako „bonus” dochodzą również powiązania z siatką osób organizujących lewe dokumenty. Co więcej, jeszcze przed wypadkiem jedna z pasażerek wysłała ze swojego telefonu wiadomość, która w dosadny sposób określała stan limuzyny jako wyjątkowo podły. Gdyby nie brawura kierowcy i zła kondycja samochodu, wypadek limuzyny zapewne nie miałby miejsca, a o problemach natury formalnej pewnie jeszcze długo nikt by się nie dowiedział. Pasażerowie zaś spokojnie dotarliby na przyjęcie urodzinowe, na które zmierzali.

wypadek limuzyny
Strzałka pokazuje tor ruchu Forda.

W obecnej sytuacji zastanawiamy się jednak także nad tym, dlaczego limuzyny są na dobrą sprawę wyjęte spod prawa.

Na początek oczywiście kwestia aranżacji wnętrza. Kanapy są wygodne, ale kilku pasażerów jedzie przodem do kierunku jazdy, kilku tyłem, kilku bokiem. Pasów bezpieczeństwa nie ma nikt (dlaczego pasażer taksówki musi zapiąć pas, a pasażer limuzyny nie?). Do tego mamy zwykle szereg przedmiotów, które nie są nijak umocowane – nie ma co ukrywać, że często pasażerom towarzyszą choćby butelki, szklanki czy kieliszki. Plus okazjonalne osobliwe zachowania pasażerów – selfiki z dzióbkami, bez dzióbków, na każdej z kanap, z butelką, bez butelki, z głową wystawioną przez okno lub pośladkami wystawionymi przez szyberdach (czy tam odwrotnie). Najgorsze jest przemieszczanie się po wnętrzu, zamiast siedzenie na czterech literach.

Pod względem konstrukcyjnym większość limuzyn też nie prezentuje się jakoś szczególnie rewelacyjnie.

Na ogół, oprócz przedłużenia i polakierowania nadwozia, jedynymi zmianami jest odpowiednie przedłużenie wału napędowego, przewodów hamulcowych i przewodów instalacji elektrycznej. Samymi hamulcami, mimo większej masy takiego pojazdu, mało kto się przejmuje. Ford Excursion z 2001 roku, w którym śmierć poniosło 18 osób, jest na dodatek już w swej bazowej formie ogromnym, niezbyt precyzyjnie prowadzącym się SUVem o wysoko położonym środku ciężkości. Dodajmy do tego kilka metrów długości i zły stan techniczny. Do czego będzie się nadawać efekt końcowy? Do niczego, prócz bycia przejechanym przez monster trucka. Na drodze publicznej skutek może być tylko jeden: wypadek limuzyny. Kwestia czasu, kiedy takowy nastąpi.

Przedłużane Fordy, Lincolny, Cadillaki czy Hummery wszędzie wyglądają tak samo i wszędzie mają te same wady.

Dla ustawodawców jest to jednak tak niewielka i nieznacząca grupa samochodów, że mało komu chce się w ogóle pochylić nad jakością, sensem i bezpieczeństwem przeróbek. Jeśli już któraś firma robi to jak należy, to jest to wyłącznie jej inicjatywa. A takiego Excursiona pod względem oferowanego poziomu bezpieczeństwa w razie wypadku można porównać co najwyżej do Land Rovera Defendera używanego w kopalni – jedyną przewagą Forda jest dach, dzięki któremu nie pada na głowę.

Niestety, w obecnej formie „imprezowe” limuzyny powinny trafić na złom. Albo do przebudowy, jeśli ich stan techniczny będzie na to pozwalał.

Albo mamy mniej miejsca dla pasażerów, ale podróżują oni bezpiecznie i komfortowo, albo pakujemy do środka osiemnaście osób, bo przecież na kanapach się zmieszczą. Ewentualny wypadek limuzyny? Kto by się tym przejmował, przecież tego jeździ mało, a kierowcy wiedzą, że dostaliby po kieszeni w razie uszkodzenia auta – na pewno będą uważać. W moich oczach limuzyna to po prostu długa, luksusowa, zwracająca uwagę taksówka. Ewentualnie skrzyżowanie taxi z autobusem. A skoro od taksówki i autobusu wszyscy mniej lub bardziej świadomie wymagamy jako-takiego bezpieczeństwa, to dlaczego od przedłużonego Lincolna już nie? Widzisz limuzynę-ruinę – zgłoś to na policję, niezależnie czy to Bentley, czy wóz drabiniasty. Może dzięki tobie ktoś będzie miał więcej szczęścia, niż ofiary wypadku z USA.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie