Przegląd rynku

Czasy są niewesołe, ale za to ceny włoskich klasyków zaczynają spadać. Przegląd ciekawych Fiatów w dobrych cenach

Przegląd rynku 05.04.2020 744 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 05.04.2020

Czasy są niewesołe, ale za to ceny włoskich klasyków zaczynają spadać. Przegląd ciekawych Fiatów w dobrych cenach

Michał Koziar
Michał Koziar05.04.2020
744 interakcje Dołącz do dyskusji

Wszyscy wiemy, że nie jest kolorowo, ale pogarszająca się sytuacja ma swoje małe plusy. Np. wygląda na to, że koronawirus zdemolował bańkę spekulacyjną związaną z autami znanymi z czasów PRL. Tanieją zresztą nie tylko polskie kanty, ale i kupowane niegdyś za dolary Fiaty 132 czy 131, a także pozostałe youngtimery z Turynu. Jaki klasyczny Fiat dziś wpadnie mi w oko?

Fakt, warunki do kupowania samochodów nie są obecnie najlepsze. Chyba że trafimy na życzliwego właściciela i całą transakcję załatwimy bez wychodzenia z domu, odbierając auto bezkontaktowo, przywiezione na lawecie. Jeśli to będzie niewykonalne, to nie ma się czym martwić, można spokojnie planować zakupy na czas, kiedy sytuacja się poprawi. Ceny klasyków nieprędko znowu zaczną rosnąć.

Moja toksyczna miłość do wytworów fiatopodobnych jest powszechnie znana. Mimowolnie przynajmniej raz w tygodniu sprawdzam oferty 125p i Polonezów. Dzięki temu zaobserwowałem rozpoczynający się spadek ich cen, który ciągnie za sobą w dół także wartość włoskich Fiatów. W sumie zawsze chciałem mieć prawdziwego Włocha, a nie polską podróbkę. Nadchodzi dobry czas by wreszcie spełnić marzenie. Chyba że kryzys pozbawi mnie źródeł dochodu.

Sedan jest król nadwozi jak lew jest król dżungli.

Wiem, red. prow. nie ma zbyt wysokiego mniemania o samochodach, w których zmarnowano sporo przestrzeni by uzyskać lepszy wygląd. Mnie to nie przeszkadza, rzadko kiedy potrzebuję by auto było pakowne. Ot, zaleta życia kawalera. Za to jestem fanem wozów, które wyglądają jak ułożone z pudełek po zapałkach, a Fiat swego czasu przodował w takich konstrukcjach.

Najwyżej na liście moich wymarzonych włoskich sedanów jest Fiat Argenta. To takie zmodernizowane, bardziej plastikowe i kwadratowe 132. Nie spotyka się go zbyt często w ogłoszeniach, nawet we Włoszech nie należy do popularnych klasyków. Na szczęście jednego da się kupić w Polsce, na oko w ładnym stanie, za uczciwe niecałe 24 tys. zł. Ma wszystko to, co lubię. Plastikowe, blaknące ozdoby na zewnątrz i piękną, kwadratową deskę rozdzielczą ze średnio spasowanymi elementami. Do tego legendarny silnik 2.0 DOHC, najprawdopodobniej z wtryskiem. Ależ bym jeździł.

fiat ducato kamper
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX.

Na tym nie koniec nietypowych Fiatów sedanów. Za 17,5 tys. zł możemy kupić 124 Special z automatyczną skrzynią biegów. Wóz został ściągnięty z Włoch i wydaje się być w bardzo dobrym stanie. Fakt, w ogłoszeniu znajdziemy zdjęcia ekranu zrobione telefonem, czy podwójny znak wodny na ostatniej fotografii, ale samochód zdaje się być godny uwagi. Fiaty 124 Special to rzadkość w naszym kraju, tym bardziej z automatem. To może być też sekret, czemu ten egzemplarz tak długo wisi. Mało kto u nas jest zainteresowany tym modelem. Większość ludzi na jego widok i tak będzie mówić coś w stylu „ale ładny/a Duży Fiat/Łada”.

Może coś bardziej standardowego?

Jeśli chcecie poczuć lans i szpan lat 80. w PRL, to na OLX czeka Fiat 131 Mirafiori z 1980 r. Ściągnięty z Włoch błękitny samochód nie tylko zdaje się być w świetnym stanie, ale i jego cena raczej nie jest wygórowana. Wynosi 13 tys. zł. Jeśli właściciel napisał prawdę i jedyną wadą są wgniecione drzwi, to ręka mnie świerzbi żeby zadzwonić do bociana. Szkoda, że to nie 2.0 DOHC, tylko niezbyt mocne 1.3. Niestety, nie można mieć wszystkiego.

fiat ducato kamper
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX.

Natomiast ciekawą zabawką na długie wieczory w czasach epidemii może być wanna, czyli Fiat 1500. To ojciec polskiego 125p, którego da się częściowo kundlić krajowymi podzespołami. Na sprzedaż jest jeden egzemplarz za niecałe 9 tys. zł, niestety do remontu. Powiedzmy to sobie wprost – akurat tu nie ma mowy o okazji, więc warto poczekać aż stanieje. Może w międzyczasie właściciel zdejmie go łaskawie z lawety i zrobi lepsze zdjęcia. Zwłaszcza że to auto od dawna było użytkowane w kraju, ma czarne blachy i zapewne ciekawą historię. O ile oczywiście obecny właściciel nie zachował się jak typowy handlarz i nie zlekceważył kwestii przekazania dalej archiwalnych dokumentów i opowieści o sprzedawanym Fiacie. Sam samochód na pierwszy rzut oka zdaje się być niezłą bazą do obudowy.

Fiaty bezużyteczne, ale ciekawe.

Skoro i tak przeglądamy klasyki, czyli pojazdy, które z definicji raczej nie mają praktycznego zastosowania, to można pokusić się o coś bardziej radykalnego niż zwykły sedan. Może to być np. Fiat Ritmo kabriolet z 1986 r. za 10 tys. zł. Podobno nie jest skorodowany, co w przypadku tego modelu należy uznać za dużą zaletę. Podobno wszystko działa, a wymiany wymaga tylko miękki dach.

Niestety, ten model nie cieszy się u nas zbyt dużym respektem, pomimo tego, że uwieczniono go w tekście kultowego numeru „W aucie”. Można więc zastanawiać się, czy 10 tys. zł to nie za dużo. Szybkie spojrzenie na subito.it wskazuje, że zakup podobnego egzemplarza w tej cenie może być bardzo trudny lub niewykonalny. I to zakładając otwarte granice, a to raczej wybieganie w dość daleką przyszłość. Także jeśli chcemy sprawdzić jakie są te legendarne tylne siedzenia w Ritmo jednocześnie ciesząc się polską wiosną, to póki co nie mamy wielkiego wyboru.

Na odważniejszych czekają Fiaty X 1/9 z silnikiem umieszczonym centralnie. Nigdy nie słyszeliście o tym aucie? Nie szkodzi, i tak da się je kupić w Polsce. Co ciekawe, porównując z subito.it trzeba stwierdzić, że ceny są całkiem atrakcyjne. Można nawet wybierać. Jeśli wolicie klasyczny wygląd, to za 27,5 tys. zł na nowego właściciela czeka bardzo ładny egzemplarz z 1982 r. W tak lekkim nadwoziu motor o mocy 85 KM zupełnie wystarczy, by dobrze bawić się za kierownicą. Nie trzeba nawet łamać przepisów by poczuć przypływ adrenaliny. Jeśli wolicie nieco bardziej kontrowersyjny design, to za 28 tys. zł można kupić X 1/9 z pakietem Dallara. Kanarkowy żółty i dość bezczelne poszerzenia nie każdemu muszą się podobać, ale na pewno nikogo nie pozostawią obojętnym. To auto też przynajmniej w teorii zdaje się być godne uwagi.

fiat ducato kamper
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OtoMoto.

Szykujemy się na wakacje z klasykiem w 2021 r. – Fiat Ducato kamper i inne cuda

Nie oszukujmy się, wszystko wskazuje, że w tegoroczne wakacje wyjedziemy co najwyżej na Costa del Hol, ewentualnie do San Balcon. Jeśli chcemy cokolwiek planować na poważnie, to raczej w 2021 r. Choć to też dość optymistyczny wariant. Brzmi strasznie? Nie do końca. Brak wakacyjnych wyjazdów oznacza wysyp kamperów w dobrych cenach. Nie to żebym był fanem tego rodzaju podróżowania, ale trudno nie dostrzec tendencji rynkowej. Jeśli jednocześnie lubicie mobilne domy i włoskie klasyki, to aktualnie możecie przebierać w ofertach. Ludziom posypały się plany, więc zaczęła się wyprzedaż.

Na majsterkowiczów lubiących wyzwania czeka 9-miejscowy Fiat 1100 T za 28,5 tys. zł. Niby to niemała kwota, ale chwała po pojechaniu na wakacje tak rzadkim sprzętem będzie wieczna. Do 2021 r. zostało jeszcze dużo czasu. Powinno wystarczyć, by poskładać samemu zabudowę mieszkalną na pace i naprawić wszystkie usterki. Jeśli wierzyć właścicielowi bus nie wymaga interwencji blacharza, więc odpada najgorszy rodzaj prac.

fiat ducato kamper
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX.

Jeśli jednak nie jesteście fanami dłubania w garażu i wolicie po prostu kupić klasycznego kampera, to czeka na was szereg Ducato z końca lat 80 z wysokoprężnymi silnikami o pojemności 2,5 l. Tu już nie będę nawet udawał, że się znam. Wszystkie wyglądają dobrze, ale nie mam pojęcia, który jest lepszy. Do tego trzeba się znać na zabudowach i wyposażeniu kamperów. Wiem tylko, że lekko zmechaconego, ale rokującego z 1989 r. można dostać już za 14,5 tys. zł. Jeśli on wam nie podpasuje, to zawsze są kolejne ciekawe propozycje za 19,5 tys. zł oraz niecałe 24 tys. zł. Ja najchętniej kupiłbym wariant najdroższy, za 25 tys. zł, ale tylko ze względu na jego brązowo-beżowe malowanie. Nie wiem na co się zwraca uwagę w kamperach.

Pomaluj mój świat farbami do płotu.

Na koniec kategoria, która mnie najmniej rusza, ale należą do niej najbardziej udane i popularne konstrukcje koncernu z Turynu. Oczywiście chodzi o auta małe i miejskie. Z wyłączeniem modeli 500 i 126, bo to tak nudny i oczywisty wybór jak kolejne W124, Mustang albo Polonez.

Zacznijmy od mojego faworyta, czyli Fiata 850. To taki nieco powiększony i mocniejszy model 600. W Polsce za 6,2 tys. zł można kupić egzemplarz z 1968 r., który sądząc po pajęczynach na podłodze długo stał. Mimo to ma nieźle zachowane podwozie i wnętrze. Lakier natomiast to efekt fantazji poprzedniego właściciela. Ja bym go zostawił tak jak jest, może nie wygląda za pięknie, ale mnie bawi. Zapewne przez długi postój wymaga sporego serwisu, ale cena nie jest wygórowana. Szkoda tylko, że trafił do komisu zajmującego się dużo nowszymi autami – prawdopodobnie sprzedawca nie będzie w stanie powiedzieć zbyt wiele o tym Fiacie.

Zrzut ekranu z ogłoszenia na OtoMoto.

Jedna dobra cena i dwie średnie.

Kolejna ciekawa propozycja to 128 kombi. Wyprodukowany w 1972 r. wóz kosztuje zaledwie 7,2 tys. zł. Co prawda większość osób uzna go za jakąś dziwną Zastavę, ale trudno będzie spotkać takiego drugiego na spocie czy innej imprezie. Stan auta pozornie wydaje się być całkiem dobry, ale właściciel zaznacza, że to auto do remontu. Pytanie tylko jakiego. Czy chodzi o poprawki porwanego wnętrza i naprawy mechaniki, czy też „blacharka w stanie dobrym” oznacza konieczność rozległych interwencji blacharskich? Trudno powiedzieć bez oględzin.

Ostatnie dwie propozycje to Pandy. Wahałem się, czy je dodawać, bo zwyczajnie nie są jakoś specjalnie tanie. Zwłaszcza ta z napędem na jedną oś. Niemal 5 tys. zł za zwykłą Pandę I z 1990 r. to wygórowana cena. Ciekawsze wydaje się ta z napędem 4×4. Kosztuje aż 12,5 tys. zł, ale podobno jest w pełni sprawna i zdrowa. Mam tylko nadzieję, że fotele są po prostu zasłonięte pokrowcami, a nie obszyte materiałem typu „chciałbym być żołnierzem”. Pozostaje też pytanie czy późny egzemplarz z 1996 r. naprawdę jest wart 12,5 tys. zł. Mam poważne wątpliwości co do tej kwestii.

Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX.

To by było na tyle.

Nie wiem czy ten przegląd do czegokolwiek wam się przyda. Pewnie nie, kiedy w oczy zaglądają masowe zwolnienia i kryzys mało kto myśli o kupowaniu klasyków. Nawet jeśli znajdą się śmiałkowie, to ograniczenia związane ze stanem epidemii skutecznie utrudniają lub uniemożliwiają przeprowadzanie transakcji.

Trudno, nawet jeśli ten wpis nie ma sensu praktycznego, to mam nadzieję, że przynajmniej dostarczył wam odrobinę rozrywki w postaci oglądania ogłoszeń ze starymi Fiatami. Wiem, że tak jak ja lubicie kupować auta oczami, statystyki klików nie kłamią.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać