Wiadomości

Nadjeżdża nowa Kia Sorento. Oto wszystko, co już o niej wiemy

Wiadomości 04.02.2020 29 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 04.02.2020

Nadjeżdża nowa Kia Sorento. Oto wszystko, co już o niej wiemy

Piotr Barycki
Piotr Barycki04.02.2020
29 interakcji Dołącz do dyskusji

Już prawdopodobnie tylko kilka tygodni pozostało do premiery nowej wersji największego oferowanego w Europie koreańskiego SUV-a. Czas więc podsumować, co o nim wiemy, bo wiemy zaskakująco dużo. 

I to nie tylko z nieoficjalnych źródeł. Kia podzieliła się ze światem dwoma oficjalnymi grafikami, które przedstawiają nowe Sorento. Tak ma wyglądać z przodu:

A tak ma prezentować się z tyłu:

Jak widać, zmiany wizualne w stosunku do poprzednika są spore. Dla przypomnienia, oto obecna generacja Sorento:

Zdecydowano się więc zachować m.in. dość charakterystyczny słupek C z dużym przeszkleniem, choć jednocześnie wzbogacono go o dodatkową chromowaną płetwę, znaną już chociażby z bardzo udanego modelu Proceed.

Tył zdecydowano się natomiast przemodelować niemal kompletnie, chociaż nie będzie zupełną nowością, jeśli chodzi o gamę modelową Kii. Podobny widzieliśmy już bowiem w niedostępnym w Europie modelu Telluride:

Kia Telluride

Trzeba jednak przyznać, że nie jest to dokładna kopia, a raczej inspiracja, i tył w nowym Sorento prezentuje się dużo przyjemniej dla oka. Niektórych może odstraszyć nadmiar przetłoczeń, udawane wydechy i dość swobodne podejście do limitu chromowanych dodatków, ale co poradzę – mi się podoba. Tym bardziej, jeśli patrzy się nie tylko na wizualizacje Kii, ale i na szpiegowskie zdjęcia, które prezentują nowe Sorento bez kamuflażu:

Zapowiada się więc wizualnie i rozmiarowo ciekawy dodatek do i tak bogatej gamy SUV-ów dostępny w Europie.

A rozmiar? No właśnie…

Jak na europejskie warunki, już obecna generacja Sorento jest spora, mierząc sobie 4,78 m na długość, przy rozstawie osi równym 2,78 m. To o prawie 10 cm więcej niż Skoda Kodiaq i prawie tyle samo, ile liczyła sobie druga generacja X5. Nie ma przy tym większych wątpliwości co do tego, że – zgodnie z rynkowym trendem – nowe Sorento będzie większym Sorento.

O ile dokładnie? Tego na razie nie wiadomo. Będę jednak w szoku, jeśli w komunikacie prasowym Kia nie poinformuje, że nowe Sorento jest teraz jeszcze dłuższe, a powiększenie rozmiarów związane jest m.in. ze zwiększeniem rozstawu osi. W końcu w 7-osobowym SUV-ie nigdy za wiele miejsca.

Nowe Sorento ma przy tym bazować na nowej generacji płyty podłogowej, stworzonej właśnie z myślą o SUV-ach średniej wielkości (według amerykańskiej rozmiarówki). Według oficjalnych informacji podawanych przez producenta, ma zaoferować przestrzeń na poziomie większych samochodów. 

A jak będzie w środku?

To również udało się uchwycić na nieoficjalnych zdjęciach, chociażby tutaj:

Mamy więc spory skok pod względem wizualnym w stosunku do poprzedniej generacji Sorento, a przy okazji możemy liczyć na naprawdę dobre wyposażenie. Szkoda tylko, że postawiono na morze chromu, zamiast trochę bardziej stonowane, prostsze wzornictwo.

A przecież w gamie Kii jest model, z którego można było czerpać pełnymi garściami inspiracje. I tak, to ponownie Telluride:

Kia Telluride

Można byłoby tylko wywalić bezużyteczne uchwyty przy tunelu centralnym i gotowe – mamy ładne, względnie minimalistyczne wnętrze. A tak chyba – wbrew własnej woli – muszę dołączyć do obozu szkoda, że nie ma Telluride w Polsce.

Co pod maską?

Obecne Sorento oferowane jest w Polsce z jednym silnikiem w dwóch wariantach mocy. 2,2-litrowa jednostka wysokoprężna, łączona zawsze z automatem i napędem na obie osie generuje 185 albo 200 KM. Niezależnie od tego, co wybierzemy, Sorento nie będzie jednak zbyt szybkie.

Trochę większy wybór jest w Stanach Zjednoczonych. Tam Sorento może być zamówione z 2,4-litrowym, benzynowym R4 o mocy 185 KM albo 3,3-litrowym V6 (290 KM). Nie ma co jednak liczyć, że jeśli którakolwiek z tych jednostek trafi do nowej generacji, to zobaczymy ją w Europie albo w Polsce. Zresztą bardzo prawdopodobne, że gama silnikowa zmieni się całkowicie.

Jeśli dotychczasowe plotki się potwierdzą, naszym kontynencie zobaczymy najpewniej 2-litrową jednostkę benzynową z turbodoładowaniem, ewentualnie uzupełnioną o wariant o pojemności 2,5 litra, również z turbosprężarką. Niewysilona wersja o pojemności 2,5 l raczej nie spełni europejskich norm i trafi zapewne do Stanów Zjednoczonych.

Do tego dojdą dwa diesle – 2,0 i 2,2 l, a także hybryda, również w dwóch wariantach. Dostępny ma być model z klasycznym układem hybrydowym, a także plug-in, bazujący na silniku elektrycznym oraz jednostce spalinowej o pojemności skokowej 1,6 l.

Obecność jednostki hybrydowej potwierdziła przy tym oficjalnie Kia.

Kiedy premiera?

Na początku marca (dokładniej to 3.03) tego roku, podczas genewskich targów motoryzacyjnych. To akurat jest pewne, bo Kia poinformowała o tym w oficjalnym komunikacie prasowym opublikowanym dzisiaj.

Cena?

Obecna generacja startuje w Polsce od 149 900 zł, ale lepiej wyposażone warianty kosztują ponad 165 000 zł, a najwyższe wersje – nawet prawie 210 000 zł. Można się domyślać, że większa, lepiej wyposażona nowa generacja będzie przynajmniej odrobinę droższa.

A to z kolei sprawi, że klienci staną przed naprawdę ciekawym wyzwaniem – w pełni dopasione, wielkie Sorento, czy np. delikatnie doposażone X3 albo Mercedes GLC. Teoretycznie ten dylemat mógł się pojawić już wcześniej, ale trzeba pamiętać, że duży SUV Kii zdążył się przez ostatnie lata już trochę zestarzeć – zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i o wyposażenie. Teraz nie dość, że na pokładzie ma być wszystko, czego mogą chcieć klienci, to jeszcze – jakkolwiek nie próbować temu zaprzeczyć – Kia z roku na rok zyskuje w Polsce i Europie coraz większe uznanie.

A skoro udało się z Proceedem, Stingerem (choć tutaj głównie wizerunkowo) i pewnie uda się z Xceedem, to dlaczego miałoby się nie udać z Sorento?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać