Testy aut nowych

Na Podlasiu sprawdzałem, czy Kia Proceed GT jest samochodowym odpowiednikiem kanapki z serem

Testy aut nowych 18.08.2019 147 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 18.08.2019

Na Podlasiu sprawdzałem, czy Kia Proceed GT jest samochodowym odpowiednikiem kanapki z serem

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk18.08.2019
147 interakcji Dołącz do dyskusji

Weekend już się kończy, ale przecież możecie zaplanować kolejny. Gdzie jechać? Proponuję Podlasie. Czym jechać? Ja wybrałem Kię Proceed GT. Czy to był dobry wybór?

Co łączy kanapkę z serem, szary t-shirt i herbatę z cytryną? Głównie to, że są… zwyczajne i dobre. Kanapka i herbata prawie każdemu zasmakują, a w szarej koszulce każdy będzie wyglądał w porządku. Ale – jednocześnie – nikt nie będzie rozpływał się nad ich smakiem ani stylem. Po prostu istnieją. Nic wartego dyskusji albo zapamiętania.

Podobnie jest z Kią Ceed. Testowałem ją kilka miesięcy temu.

Chciałbym napisać, że bardzo dobrze ją wspominam, ale… właściwie to zapomniałem o tym wozie tego samego dnia, w którym oddałem kluczyki przedstawicielowi Kii. Zajrzałem jednak do swojego artykułu i widzę, że całość mi się podobała. Ceed to funkcjonalny, ergonomiczny samochód, do którego można się szybko przyzwyczaić. I taki, w którym trudno znaleźć jakieś wielkie wady… oprócz jednej.

To potwornie nudne auto.

OK – dla wielu kierowców to nie będzie żadna wada. Są tacy, dla których każde auto jest nudne: tak jak dla mnie nudna jest każda pralka albo zmywarka. Traktują samochody tak samo, czyli jak sprzęty AGD.

Kia Proceed GT test 2019

Ale jeżeli ktoś interesuje się motoryzacją, Ceed nie jest raczej wyborem dla niego. Nikomu nim nie zaimponujesz. A jeśli oglądasz się na niego po zaparkowaniu, to zapewne dlatego, że stoisz na zakazie i sprawdzasz, czy nie nadchodzi patrol Straży Miejskiej.

Ale Kia znalazła pewien sposób.

Kia Proceed GT test 2019

Nazywa się Proceed i właśnie trzymam w dłoni kluczyki, którymi mogę go otworzyć. To nie jest nowa nazwa: wcześniej nazywano tak (tyle że z apostrofem) odmiany 3d poprzednich generacji. Też wyglądały nieźle. Nawet arcynudny Cee’d „jedynka” w wersji trzydrzwiowej prezentował się przyzwoicie. Ale dziś kompakty z jedną parą drzwi wymierają. Koreańczycy musieli wymyślić coś innego.

Kia Proceed GT test 2019

Wymyślili… dziwne kombi. Choć pewnie obraziliby się za takie nazewnictwo. Zapewne wolą , by na Proceeda mówić per „shooting brake”. Tak czy inaczej, obecnie w gamie Kii można wybrać albo zwykłego Ceeda kombi albo droższego Proceeda, który jest mniej praktycznym kombi z niżej poprowadzoną linią dachu. Czy to ma sens? Poczekajcie, zaraz opowiem…

Główny projektant chyba musiał przejeżdżać obok salonu Porsche.

Kia Proceed GT test 2019

Podobieństwo między Kią Proceed a Porsche Panamerą Sport Turismo jest oczywiste i widoczne na pierwszy rzut oka. Ale – moim zdaniem – nie ma w tym nic złego.

Jeśli chodzi o stylistykę, oceniam ten wóz na piątkę. Dlaczego nie na szóstkę? Z dwóch powodów: po pierwsze, listwa świetlna z tyłu się nie łączy. Gdy na to patrzę, wywołuje to u mnie dziwny dyskomfort. Piekło perfekcjonistów! Po drugie, nie jestem przekonany do tych wszystkich czerwonych akcentów na dole zderzaków albo na progu. Sam nie wiem, co o nich myśleć…

Kia Proceed GT test 2019

W każdym razie, Proceed wygląda fajnie. Nie jest nudny… a o to chodziło. Kanapka z serem została posmarowana pastą awokado i dostała trochę papryczek chilli. Zwłaszcza że mówimy o wersji GT, z benzynowym silnikiem 1.6 turbo o mocy 204 KM.

Kia Proceed GT test 2019

No dobrze, jedźmy już wreszcie!

Napisałem przed chwilą, że trzymam w dłoni kluczyk do Proceeda. Minęło już trochę czasu, a ja ciągle z nim stoję. Pora w końcu ruszyć. To co, ruszamy? Tylko gdzie?

Kia Proceed GT test 2019

Ja wybrałem Podlasie. Po pierwsze dlatego, że bardzo lubię tamtejsze krajobrazy, atmosferę i kuchnię. Prawdziwie tam odpoczywam. Po drugie dlatego, że można tam dojechać z Warszawy na kilka sposobów, po różnorodnych drogach. Trochę ekspresówki, trochę krajówek, trochę tras zapomnianych przez Boga. To pozwoli mi dokładnie sprawdzić Proceeda.

Zaczynam klasycznie. Od korka.

Za każdym razem, gdy wyjeżdżam gdzieś w piątek, obiecuję sobie, że wyjadę wcześniej, przed korkami. Nigdy mi to nie wychodzi – zawsze muszę zrobić w domu jeszcze to i tamto, aż w końcu wyruszam wtedy, kiedy robi to cała Warszawa. A więc stoję. Ale to dobry moment, by rozejrzeć się po wnętrzu Proceeda.

Kia Proceed GT test 2019

Gdybym przydzielał medale za zaprojektowanie funkcjonalnego kokpitu, chyba nagrodziłbym właśnie projektantów Kii. Wszystko jest tu proste. Ekran dotykowy ma bardzo czytelną grafikę, a większość funkcji można włączać też wielkimi przyciskami. To, co powinno być szybko dostępne, ma swój fizyczny przełącznik. Można tu wsiąść i po chwili czuć się już jak w domu. Plastiki i spasowanie są przyzwoite. Nic nie trzeszczy ani nie robi wrażenia tańszego, niż byśmy się spodziewali.

Podczas nielicznych chwil, w których mogłem przyspieszyć, coś mnie zdenerwowało.

Kia Proceed GT test 2019
Przynajmniej wydech rzeczywiście jest tam, gdzie się go spodziewamy.

Mowa o nachalnym odgłosie silnika, emitowanym z głośników. Projektanci chcieli chyba za wszelką cenę dodać trochę „sportowego klimatu” do Proceeda. Nie wystarczyły im czerwone akcenty na zewnątrz i w środku. Stwierdzili, że przyda się jeszcze „rasowy dźwięk”. Szkoda, że brzmi sztucznie i nie da się go wyłączyć. Da się go tylko… zwiększyć, włączając tryb Sport. Taki hałas jest fajny przez pięć minut, ale później męczy. Gdybym kupił Proceeda, dopłacił bym, żeby ktoś dezaktywował mi tę funkcję.

Wreszcie – korek się skończył.

Kia Proceed GT test 2019

Wyjechałem na odcinek dwupasmówki. Tam z ulgą zauważyłem, że mniej więcej powyżej 110 km/h sztuczny dźwięk się wycisza. Słychać tylko szum opon i powietrza. Proceed nie jest najcichszym samochodem w klasie, ale komfort akustyczny w trasie jest zupełnie przyzwoity.

Gdy zrobiło się pusto, miałem też okazję wreszcie wcisnąć gaz do końca. Według danych technicznych, Proceed GT osiąga 100 km/h w 7,5 s. To zupełnie wystarczający wynik. Kto szuka tu wrażeń rodem chociażby ze „spokrewnionego” Hyundaia i30 N, źle trafił. Ale na co dzień, Proceed wystarcza. Jest dość „spokojny”: nie wyrywa kierownicy, a skrzynia nie kopie w plecy. Nie o to w nim chodzi. Ważne, że można utrzeć na trasie nosa kierowcy Audi, który podjeżdża nam pod sam zderzak i miga długimi.

Kia Proceed GT test 2019

Później – pora na mniejsze drogi.

Zjechałem w stronę Sokołowa Podlaskiego. Dwupasmówka ustąpiła miejsca mniejszym drogom. Najpierw musiałem trochę powyprzedzać, co pozwoliło mi docenić niezłą elastyczność i wystarczająco szybkie reakcje dwusprzęgłowej skrzyni. Słyszałem na temat tego „automatu” sporo narzekania, ale moim zdaniem jest dobry.

Kia Proceed GT test 2019

Później trasa zrobiła się kręta. Proceed prowadzi się bardzo neutralnie. Ma bezpośredni układ kierowniczy. Prowokuje do tego, by wchodzić w zakręty coraz szybciej i szybciej… ale to przecież droga publiczna, więc musiałem się powstrzymać.

Po drodze było jeszcze kilka przystanków. Jednym z najważniejszych były Kruszyniany.

Kia Proceed GT test 2019
Fotele sprawdziły się w trasie.

Aby tam dojechać, trzeba podjechać prawie pod samą granicę białoruską. Uwaga na telefon: może przełączyć się na tamtejszą sieć. Skręt na Kruszyniany jest tak blisko granicy, że aby do niego dojechać, musiałem omijać kolejkę ciężarówek czekających na wjazd na Białoruś. Myślałem, że czasy kilkukilometrowych sznurów aut już się skończyły…

Wtem! Coś się kończy, ale jest to asfalt.

Kia Proceed GT test 2019

Trasa, którą wybrałem, przez dobrych kilka kilometrów wiodła po drodze szutrowej. Było na niej sporo dziur, więc mogłem sprawdzić, jak Proceed resoruje. Cóż – na tamtym fragmencie wolałbym przesiąść się do Sportage’a. Proceed nie jest twardy jak deska, ale jeśli często jeździcie po takich drogach, wybierzcie jednak coś innego. Z drugiej strony, to nie jest SUV. I nie próbuje go udawać. Na szczęście.

Kia Proceed GT test 2019

W Kruszynianach warto zajrzeć do tatarskiego meczetu, a przede wszystkim, warto zjeść w tatarskiej jurcie. Próbowaliście kiedyś bieluszu? Warto.

Kolejny przystanek: Krynki.

Kia Proceed GT test 2019

Dojechałem tam, słuchając białoruskiego radia na trochę zbyt basowym zestawie audio. Z czego słynie to miasteczko? Z oranżady „Krynki” i z jedynego w Polsce ronda, od którego promieniście odchodzi aż 12 ulic. Warto usiąść na ławce, pociągnąć łyk miejscowego specjału i chwilę odpocząć. Gdyby ruch był większy, byłoby ciekawie. Pewnie panowałby tu chaos niczym w Sajgonie. Ale to nie Sajgon, tylko Krynki. Nie ma chaosu, jest święty spokój…

Wracam. Po drodze mijam znak ostrzegający przed żubrami.

W planie wycieczki było jeszcze słuchanie koncertu dzwonów cerkiewnych w Supraślu (brzmią jak awangardowy jazz i naprawdę mocno motywują do wstania o 7 rano) i obiad w Białymstoku. A później dwupasmówką do domu. Trasę Białystok-Warszawa, jeśli nigdzie po drodze nie zjeżdżamy, można pokonać już naprawdę błyskawicznie. I to bez łamania przepisów.

Kia Proceed GT test 2019

Na koniec zanotowałem spalanie: na drodze szybkiego ruchu Proceed pali 8-8,5 litra na sto kilometrów. Podobnie jest na drogach krajowych, a bardzo spokojna jazda po bocznych, sennych drogach Podlasia pozwala zejść nieco poniżej 8 litrów. W mieście wyniki wahają się między 10 a 13 litrami. Ten drugi rezultat to efekt jazdy w korkach. Średnia z całego testu to 9 litrów. Mogłoby być trochę mniej…

No i jeszcze jedna kwestia: zanim wsiadłem do Proceeda bałem się, że mała i umieszczona pod kątem tylna szyba będzie mnie okropnie denerwować na trasie. Na szczęście da się do niej przyzwyczaić, a w dodatku z tyłu da się normalnie usiąść, nawet przy moim wzroście (1,85 m). Miłe zaskoczenie!

Kia Proceed GT test 2019Kia Proceed GT test 2019

Ale czy Proceed ma sens?

Podczas wycieczki na Podlasie przekonałem się, że ta wersja zachowała zalety „zwykłego” Ceeda: czyli jest funkcjonalna, wygodna i miło się prowadzi. Dzięki literom GT ma też dobre osiągi, a w dodatku ciekawie wygląda (i nie trzeba za to płacić praktycznością).

Ale… Ceed hatchback z 204-konnym silnikiem i automatyczną skrzynią kosztuje od 104 990 zł. Taki sam Proceed jest wyceniony na 115 990 zł (a testowany egzemplarz z pełnym wyposażeniem to wydatek ok. 132 tysięcy). Mamy więc 11 tysięcy dopłaty względem hatchbacka.

Kia Proceed GT test 2019

Wiadomo, że nie płaci się tych pieniędzy za większy bagażnik. Chodzi o styl. Czy w takim razie lepiej wyglądające nadwozie jest warte aż 11 tysięcy?

Kia Proceed GT test 2019

Nie zaskoczę nikogo pisząc, że „każdy musi sam to rozstrzygnąć”. Odkrywcze, prawda? Mogę za to wyrazić swoją opinię. Moim zdaniem warto. Ponieważ Proceed jest innym – ciekawszym! – samochodem niż zwykły Ceed. Wersja GT nie ma tu wiele do rzeczy. Chodzi o nadwozie, za którym… nareszcie można się obejrzeć. Zresztą piesi to robią. I w Krynkach i w Warszawie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie