Testy aut nowych

Jeździłem elektryczną Mazdą MX-30. Wybrałem pojemność 330 mililitrów

Testy aut nowych 30.07.2020 143 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 30.07.2020

Jeździłem elektryczną Mazdą MX-30. Wybrałem pojemność 330 mililitrów

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz30.07.2020
143 interakcje Dołącz do dyskusji

I nie chodzi mi o silnik Wankla, który elektryczna Mazda MX-30 może kiedyś mieć.

Wybór pojemności w samochodzie elektrycznym jest istotny. Idąc po prezentacji do samochodu, wybrałem mniejszą, 330 ml butelkę, gdy zaproponowano mi wodę na drogę. Obok stała większa, ale przecież nie opróżniłbym większej butelki w ciągu godzinnej przejażdżki.

I tym chytrym sposobem Mazda zaprezentowała mi swoją koncepcję samochodu elektrycznego.

elektryczna mazda mx-30

Elektryczna Mazda MX-30 nie walczy o zasięg

O Mazdzie MX-30 napisaliśmy już sporo. Możecie poczytać o niej tu i tu i oczywiście tu. Wyczytacie tam, że Mazda z premedytacją umieszcza w MX-30 niewielki zestaw akumulatorów. Inni walczą na zasięgi, Mazda mówi, że i tak nikt nie będzie samochodem elektrycznym daleko jeździł. Po co więc napełniać większą butelkę i zużywać na jej produkcję więcej surowców? Na pewno już wychwyciliście, że ta butelka symbolizuje zestaw akumulatorów. Czy jesteście niegramotni, jak producenci, którzy myślą, że kolejne 100 kilometrów zasięgu rozwiąże problemy z zachęcaniem klientów do samochodów elektrycznych?

elektryczna mazda mx-30

Mazda o zasięg nie walczy, ale walczy by jej elektryczny samochód był zwyczajny, zupełnie jak spalinowy. Ma nie budzić lęku i nie szokować osiągami. Z tą myślą i małą buteleczką wsiadłem do MX-30 by się przejechać i posłuchać dźwięku spalinowego silnika.

Czekaj, co? To jaki MX-30 ma silnik?

Elektryczny, a jaki ma mieć?

Może kiedyś pod maskę trafi spalinowy silnik Wankla. Miejsce na niego już jest, w komorze silnika można się ganiać, a wzruszenie budzi mała pokryweczka chyba symbolicznie umieszczona nad jednostką napędową.

silnik mazdy mx-30
Miejsce na silnik Wankla jest po prawej.

By użytkownicy elektrycznej Mazdy nie doznali zbędnego szoku w czasie jazdy, z głośników puszczany jest dźwięk silnika spalinowego. Nie lękajcie się, nie brzmi karykaturalnie czy sztucznie. Dźwięk na pewno nie jest nachalny, właściwie to musiałem się wysilić by go usłyszeć, tak sobie relaksująco jechałem. Nie było ani za miękko, ani za sztywno, a przede wszystkim było cicho.

Mazda MX-30 jest cicha

Nie jest to oczywistość w przypadku elektrycznych samochodów. Na testowym odcinku wzbiłem się do prędkości ekspresowej (Vmax tej Mazdy to 140 km/h) i swobodnie mogłem sam ze sobą porozmawiać, bo nikogo innego w środku nie było. Lecz ktoś mimo to podpowiedział mi, żeby docisnął gaz w zakręcie.

mazda mx 30 prowadzenie

Elektryczne, albo choć zelektryfikowane samochody, miewają problem z trakcją. Mocy jest dużo więcej niż potrzeba do załatwiania codziennych spraw. Mówisz A, a elektryk zamiast odpowiedzieć B, recytuje cały alfabet i jeszcze dorzuca tabliczkę mnożenia. Mazda mówi B i trzeba poprosić o C.

W mocniejszym Hyundaiu Kona opony potrafiły lekko mielić nawet przy prędkości 50 km/h. Wyposażone w cienkie opony BMW i3 ze stołecznego carsharingu notorycznie wypada z drogi na zakrętach. Elektryczna Mazda MX-30 ma 145 KM mocy i nie zamierza ich szczególnie poganiać.

Czy MX-30 jeździ jak samochód spalinowy?

MX-30 jest wolne (ale nie powolne) od takich doświadczeń. Gdy wręczy się kluczyki (Co? Pilota.) do MX-30 nastolatkowi w sobotni wieczór to wszyscy będą zadowoleni. Rodzice, bo samochód panuje nad mocą lepiej niż niejeden użytkownik oraz synek, gdyż MX-30 świetnie radzi sobie w zakrętach. Będzie mógł udawać, że to on jest takim dobrym kierowcą.

elektryczna mazda mx-30

MX-30 to jednak nie wyścigówka. Uzyskanie dobrego przyspieszenia do setki w samochodzie elektrycznym to nie jest duży wyczyn. Tu nikt się o to nie starał. MX-30 przyspiesza w 9,7 sekundy, tak jak przeciętny samochód spalinowy. Ale kogo to obchodzi, jak przyspiesza samochód, którym stoimy w korku.

Ważne jest, jak się w nim czujemy.

Korek jest impregnowany

Na tunelu środkowym jest korek, pod lewym łokciem odzyskany plastik. Pod korek to raczej MX-30 nigdy nie zatankujemy (suchar). Koreczek przykrywa uchwyty na napoje i przestrzeń w tunelu. Nam przyjemnie będzie mijać dzień za dniem w otoczeniu mniej tradycyjnych materiałów wykończeniowych, a Mazda może być dumna z tego, że jej elektryczny samochód zostawia mniejszy ślad węglowy niż przeciętny elektryk.

elektryczna mazda mx-30

Projektanci elektrycznej Izery są zaś dumni, że stworzyli przestrzeń na damską torebkę. Ja swojej torebki w wolną przestrzeń pod przednią konsolą Mazdy MX-30 upychać nie chciałem, ale taka niewielkich rozmiarów się zmieści. Średnio również sięgało mi się tam ręką by dosięgnąć portów USB. Gniazda 230V używać nie miałem potrzeby, ale urządziłbym sobie w Maździe mobilne biuro, gdy na przełomie września i października trafi do polskich salonów.

elektryczna mazda mx-30

Przerażonych trzema ekranami, które spotkamy również w normalnych samochodach typu Audi SQ8, uspokajam. Klimatyzacją steruje się z ekranu, ale są też fizyczne przyciski. Kręcąc tradycyjnym pokrętłem steruje się też głośnością. Uspokajam ponownie, środkowy górny ekran nie jest za daleko. Bardzo wygodnie obsługuje się go pokrętłem umieszczonym blisko tradycyjnego w wyglądzie drążka zmiany biegów. A obok niego są tylko literki P, R, N i D, nie ma żadnego S, M+/-, czy B. I dobrze, komu się chce przełączać jakieś tryby. Spragnieni pykania mogą wyżyć się na łopatkach przy kierownicy sterujących odzyskiwaniem energii. W mieście można ustawić je na maksa i zluzować smycz na autostradzie.

Otwarta przestrzeń w MX-30

Przestrzeni w środku wydaje się mnóstwo. Można śmiało wsiadać w kapeluszu, tyle jest jej nad głową. Nieco bardziej kontrowersyjnie jest z tyłu. Jeśli dzieci w drodze do przedszkola lubią bawić się w czołg, to tam na pewno im się spodoba. Jest ciasno, tylne okna się nie otwierają, a żeby wyjść trzeba przepychać się do włazu.elektryczna mazda mx-30

Tego trochę nie rozumiem, jeśli samochód ma nie odstraszać klientów obawiających się elektrycznych samochodów, to po co ma tylne drzwi otwierające się pod wiatr?

Radzę dzieciom siadać za tatusiem, który otworzy przednie drzwi. Do klamki otwierającej tylne sięga się bez problemu, ale ta od przednich drzwi wymaga naprawdę długich rąk u pasażerów tylnej kanapy, a przednie muszą się otworzyć by otworzyły się tylne.

elektryczna mazda mx-30
Mój problem jest taki, że nie jestem fotelikiem.

Te otwierają się szeroko a dla pasażerów przygotowane są ułatwienia. Przedni fotel pasażera ma uchwyt, którym da się go odchylić, a ten dla kierowcy miał nawet z tyłu dodatkowe przyciski do sterowania pochyleniem oparcia i przesuwania siedziska. Mężnie zawalczono więc o łatwe wychodzenie z tylnej kanapy, które jest łatwe, gdy samochód ma normalnie otwierające się drzwi. Chętnie zmierzyłbym się z mocowaniem tam dziecięcego fotelika. Może fotelik pomoże mi zrozumieć sens tej otwartej przestrzeni.

Ten powiew szaleństwa zostanie z Mazdą na lata. Wielu by się dało teraz pokroić za RX-8, w której przez środek samochodu też dawało się przepchnąć szafę. A pamiętacie, jak tata wieszał pas na drzwiach, gdy mama szła na wywiadówkę? W MX-30 na tylnych drzwiach jest cały czas. Można nim zbić niegrzecznego chłopczyka, który narzeka na szeroki słupek powstający z łączenia drzwi (suchar, nie można bić dzieci w ogóle). 

Mazda się ceni

Nie dlatego, że jest droga. Zapowiada, że nie będzie obniżać cen pod rządowe dopłaty. Za 142 900 zł dostaje się naprawdę wiele, a najwyższa wersja wyposażenia jest tylko kilkanaście tysięcy zł droższa od najtańszej. Znajdźcie mi inny taki samochód, nieważne czy elektryczny, czy spalinowy. Nieważne, bo i tak drugiego takiego samochodu jak elektryczna Mazda MX-30 na pewno nie znajdziecie. Faktycznie jest jedyna w swoim rodzaju.

elektryczna mazda mx-30

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać