Klasyki

Polski piłkarz zaraził się wirusem „cena na priv”, wystawiając na sprzedaż Malucha

Klasyki 20.07.2020 75 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 20.07.2020

Polski piłkarz zaraził się wirusem „cena na priv”, wystawiając na sprzedaż Malucha

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski20.07.2020
75 interakcji Dołącz do dyskusji

Fabrycznie nowy Maluch na sprzedaż od polskiego piłkarza. BTW, znacie ten mem z ziemniakami? 

O, ten:

fabrycznie nowy maluch na sprzedaż

To teraz sprawdźcie ten tweet (czemu pisze się tweet, skoro to nie jest tweeter tylko Twitter?)

Nie znam się na piłce nożnej, dowiedziałem się z innego źródła że właściciel Malucha jest zawodnikiem FC Augsburg. Najwyraźniej jest też fanem polskiej motoryzacji, jeśli posiada idealnego, fabrycznie nowego Malucha z przebiegiem zaledwie 20 km. To jeden z tych samochodów, którego można tylko trzymać w salonie i na niego patrzeć, bo każdy przejechany kilometr dramatycznie obniża jego wartość. Nawet wtaczanie go na lawetę powinno się odbywać po rozłączeniu linki prędkościomierza od skrzyni biegów, żeby przypadkiem z 20 km nie zrobiło się 21 km. Być może piłkarz zdał sobie sprawę, że swoim idealnym Maluchem pewnie nigdy nie pojeździ i postanowił go sprzedać.

Na wszelki wypadek nie podając ceny

Nigdy nie rozumiałem tego fenomenu niepodawania cen w ogłoszeniu. Oczywiście mogę się mylić co do tej sytuacji i może być tak, że po prostu właściciel chciał się pochwalić swoim idealnym Fiatem 126p. Szanuję to, też uwielbiam się chwalić swoimi samochodami, więc piąteczka. Jeśli jednak chodzi o sprzedaż, to nie rozumiem jak niepodanie ceny ma w niej pomóc. Nie rozumieją też chyba tego komentatorzy, bo piszą „cena”, „ile” i to w dużych ilościach.

Spodziewam się, że tok myślowy jest taki: jeśli podam ile chcę za samochód i potem faktycznie go sprzedam, to ludzie będą wiedzieć, że mam pieniądze, które pozyskałem ze sprzedaży. A lepiej żeby nie wiedzieli, bo po co mają wiedzieć. Poza tym niepodanie ceny do publicznej wiadomości pozwala każdemu potencjalnie zainteresowanemu podawać inną. Jeśli dużo osób napisało „na priv” z pytaniem o cenę, to można ją z miejsca podwyższyć w stosunku do pierwotnej wartości, którą zakładaliśmy. Pytanie tylko, ilu potencjalnie zainteresowanych faktycznie napisze wiadomość z pytaniem o cenę – nie tylko ja, ale też wiele osób, które znam, nie wykazuje aktywności wobec takich ogłoszeń, nawet jeśli pojazd jest interesujący. Niepodanie ceny źle świadczy o sprzedającym, a ja wolę uniknąć problemów. Może na przykład poda mi x tysięcy złotych, a potem powie że w sumie chodziło mu o 1,5x tys. zł, bo jest duże zainteresowanie?

Jakiś fabrycznie nowy Maluch na sprzedaż wypływa regularnie

Chyba sporo się ich zachowało, bo nawet na Autoblogu pisaliśmy już o takich Maluchach. Sam widziałem w życiu ze trzy, nawet mój znajomy jednego miał i prezentował na Autonostalgii. Za każdym razem po jakimś czasie do właściciela dochodziła refleksja, że fajnie było go mieć i posiedzieć sobie w fabrycznie nowym wnętrzu Malucha, ale skoro jeździć nim nie będzie, to trzeba go sprzedać. Jak coś, to cena na priv.

Zdjęcie otwierające to inny Maluch – nie na sprzedaż

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać