Felietony

Ktoś przepycha się w kolejce na początek, inni nie reagują albo to popierają

Felietony 22.09.2020 365 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 22.09.2020

Ktoś przepycha się w kolejce na początek, inni nie reagują albo to popierają

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski22.09.2020
365 interakcji Dołącz do dyskusji

Zamiast Dnia bez Samochodu powinno się zorganizować Dzień Rozsądnego Korzystania z Samochodu ze Zwracaniem Uwagi na Innych. 

W końcu we wszystkie pozostałe dni postępujemy dokładnie odwrotnie. Staram się ogólnie nie jeździć po mieście samochodem, bo podobnie jak red. Barycki nie przepadam za tym, a już szczególnie nie lubię parkować. Czasem jednak wyjeżdżam autem poza miasto, po samym mieście zaś często jeżdżę na składaku, między zaparkowanymi autami. Mam w związku z tym takie przemyślenie, albo analogię.

To jak kolejka do sklepu

Wyobraźcie sobie kolejkę do sklepu. Nie musicie się wysilać, jeszcze w marcu i kwietniu było to normą z powodu ograniczeń w liczbie klientów w sklepie. I teraz wyobraźcie sobie, że wszyscy grzecznie stoją, a nagle na początek tej kolejki wbiega roszczeniowa kobieta lub agresywny mężczyzna, mówiąc „TERAZ JA, BO MAM WAŻNĄ SPRAWĘ”. Można się spodziewać, że kolejka kolektywnie stawi opór tej postawie, przepychając agresora na koniec, tam gdzie jego miejsce. Dlaczego to samo nie działa w przypadku samochodów?

Pierwsza rzecz: agresywna jazda

Muszę wyprzedzić wszystkich za wszelką cenę – tak uważa wielu kierowców. Przepisy są nieważne, bezpieczeństwo to zmyślone bzdury, ja się SPIESZĘ bo mam WAŻNE SPRAWY, więc nie będę się WLÓKŁ. A poza tym przecież jeżdżę bezpiecznie, mam nowoczesny samochód i nawet jestem trzeźwy, więc nie robię nic złego – racjonalizuje sobie swoje postępowanie agresywny kierowca. Przejechałem ostatnio 3 razy trasę Warszawa-Serock (drogą przez Zielonkę) i to, co tam widziałem, starczyłoby na cały odcinek filmu z serii Stop Cham. Wyprzedzanie na milimetry, zajeżdżanie drogi, im droższy samochód tym mniejsza odległość od innych uczestników ruchu – coś nieprawdopodobnego. Tego samego dnia ruszałem na skuterze spod świateł na Ursynowie i kierowca ruszający za mną uznał, że robię to nie dość szybko, więc wyprzedził mnie na grubość kartki papieru. Gdyby mnie potrącił, ja bym pewnie zginął, a on miałby co najwyżej zarysowany lakier. A dlaczego tak zrobił? Bo NIE BĘDZIE SIĘ WLÓKŁ ZA JAKIMŚ PIERDZIBĄCZKIEM. Nie po to kupił w salonie nowe BMW żeby jeździć wolno jak plebs. 

Nadal pokutuje przeświadczenie, że szybka jazda to skuteczna jazda

Oczywiście szybka jazda jest jedynie sposobem na rozładowywanie agresji na innych uczestnikach ruchu. W mieście nie dotrzemy na miejsce ani o minutę szybciej, nawet piłując auto do odcinki spod każdych świateł. W trasie, przy polskich odległościach, możemy zaoszczędzić parę minut, ale i tak w każdym momencie może trafić nas korek, który zniweluje wszystkie oszczędności. Oczywiście korek trzeba omijać poboczem albo korytarzem ratunkowym, haha frajerzy stoją a ja jadę LOL.

Druga sprawa to parkowanie

Tu analogia do kolejki w sklepie jest jeszcze bardziej wyraźna. Jeśli nie masz gdzie zaparkować (tj. jest kolejka do tego dobra, jakim jest miejsce parkingowe), to może po prostu poczekaj aż coś się zwolni. Gdyby to była kolejka na poczcie, nie próbowałbyś/abyś jej ominąć, krzycząc że JA MAM WAŻNĄ PRZESYŁKĘ. Ci sami ludzie, którzy parkują rozjeżdżając otoczenie, kulturalnie czekają ze swoim numerkiem w spoconej dłoni. To oczywiste, że nigdy nie będzie tyle miejsc parkingowych co samochodów. Niestety, transformacja ustrojowa nie objęła tematu parkowania i ludziom nadal wydaje się, że skoro mają samochód, to powinni parkować wszędzie za darmo. Ja uważam, że miejsca parkingowe w mieście powinny być płatne – wszystkie. Jedne mniej, inne więcej, niektóre wręcz symbolicznie, ale opłata za przechowywanie samochodu w przestrzeni publicznej powinna dotyczyć wszystkich. W przypadku złego parkowania przyzwolenie społeczne jest ogromne, a za zgłaszanie zastawiających przejście aut można nawet oberwać po ryju. Zomowiec, debil, co ci przeszkadza, to gdzie mają parkować, itp., to wszystko już znam na pamięć. 

Dzień bez samochodu powinien być dniem trzymania za mordę

Tego dnia kierowcy powinni dowiedzieć się, jak korzystać z samochodu bez szkody dla innych. Masowe kontrole policyjne nie dotyczące tylko prędkości, ale agresji drogowej w ogólności. Hurtowe odholowywanie źle zaparkowanych aut. I akcja edukacyjna: używaj samochodu tak, żeby nie szkodzić innym, lub szkodzić im jak najmniej (bo samochody szkodzą, przede wszystkim środowisku). Zamiast zostawiać tego dnia auto w domu, a przez pozostałe 364 dni jeździć stówę w zabudowanym i parkować przygniatając pieszych do budynku, możesz jeździć samochodem przez cały rok pozostając przy tym człowiekiem.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać