Felietony

Jutro dzień bez samochodu. Aktywiści zastanawiają się, gdzie zaparkują 

Felietony 21.09.2020 1189 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 21.09.2020

Jutro dzień bez samochodu. Aktywiści zastanawiają się, gdzie zaparkują 

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski21.09.2020
1189 interakcji Dołącz do dyskusji

Na demonstrację pt. Dzień bez samochodu trzeba przyjechać samochodem. Przecież inaczej się nie da.

Zrzuty ekranowe z pewnej grupy przysłał mi kolega. W skrócie: jutro w Warszawie i w wielu innych miastach Polski odbędą się obchody tzw. dnia bez samochodu. Jest to dzień, w którym najczęściej można jeździć za darmo komunikacją zbiorową, żeby się przekonać, że życie bez samochodu jest możliwe. W sumie to dobra inicjatywa, ja też uważam że komunikacja zbiorowa w mieście jest najefektywniejszym środkiem transportu – ale że nie lubię czekać na autobus, to jeżdżę na skuterze albo na składaku. Samochodu unikam jak mogę, głównie dlatego że nie cierpię parkować w mieście. Dostaję od tego wysypki.

Problem parkowania dotknął też aktywistów organizujących pieszą masę krytyczną

Piesza masa pieszą masą, ale na tę pieszą masę trzeba jeszcze jakoś dojechać. Samochodem, wiadomix. A potem jeszcze trzeba gdzieś go zaparkować. Tu już gorzej, bo kurczę blade, wszędzie zrobili to płatne parkowanie i taki dany aktywista lub aktywistka musi zapłacić za to, że przyjeżdża własnym autem na demonstrację w proteście przeciwko samochodom.

dzień bez samochodu

Na szczęście inny aktywista przychodzi z pomocą

Proponuje parkowanie w podwórzu, za szlabanem. Tam płacić nie trzeba, teren prywatny lub wspólnoty mieszkańców, więc strefa płatnego parkowania nie obowiązuje. I cyk sprawa rozwiązana. Potwór w postaci płatnego parkowania nas nie pożre.

Czy to w ogóle jest śmieszne?

O czym w ogóle jest ten wpis? Czy ma pokazać hipokryzję aktywistów, że na pieszą masę krytyczną przyjeżdżają samochodami, usprawiedliwiając się koniecznością przywozu „gadżetów”? Nie, przecież wiadomo że aktywizm kończy się tam, gdzie chodzi o własną wygodę aktywisty. Wiecie, reszta powinna jeździć na rowerze, ale mój kot jest chory, to pojadę samochodem do weterynarza. To bardzo mały samochód, nikomu nie przeszkadza itp. Znana śpiewka*. Ale w sumie nie o to mi chodzi. 

Chodzi mi o to, żeby pokazać, jak nierozłącznie motoryzacja związana jest z życiem codziennym

Chcesz coś przewieźć – bierzesz samochód. Chcesz kogoś gdzieś zawieźć – samochód. Samochód dowozi ci przesyłki i jedzenie do sklepu, w którym robisz zakupy. Samochód jedzie ci na ratunek, kiedy masz wypadek. Samochód zawiezie cię na miejsce wiecznego spoczynku. Samochody poruszają nasze życie do tego stopnia, że korzystamy z nich przez 364 dni w roku, jeden przeznaczając na odpoczynek. Zatem taka dobra rada: te gadżety, drodzy aktywiści, to może przewieźcie rowerem cargo, albo coś. Albo chociaż taksówką. A pozostali z Was mogą jutro nie pojechać samochodem do pracy, żeby zobaczyć jak to jest, kiedy samochodu się nie ma. 

 

*nie „śpiewaka”

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać