Wiadomości

Rządowe Audi A8 za 2,5 miliona piąty rok gnije gdzieś w Oświęcimiu

Wiadomości 03.11.2021 184 interakcje
Adam Majcherek
Adam Majcherek 03.11.2021

Rządowe Audi A8 za 2,5 miliona piąty rok gnije gdzieś w Oświęcimiu

Adam Majcherek
Adam Majcherek03.11.2021
184 interakcje Dołącz do dyskusji

Służyło zaledwie dwa miesiące – „zmasakrowane” w 2017 r. przez Fiata Seicento Audi A8, którym podróżowała premier Szydło, wciąż nie wróciło do służby. I nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.

Chodzi o zdarzenie, którym na początku 2017 r. żyła chyba cała Polska. Rządowa limuzyna z ówczesną premier Beatą Szydło wjechała w skręcającego w lewo Fiata Seicento – nie powiódł się manewr wyprzedzania. Audi A8 po kontakcie z Fiatem uderzyło w drzewo. W wypadku poszkodowana została pani premier oraz funkcjonariusz BOR.

Tego, kto ponosi winę w tym zajściu, nie udało się ustalić przez ostatnie 4,5 roku

A to oznacza ni mniej ni więcej, tylko tyle, że samochód wciąż jest dowodem w sprawie – Sąd Rejonowy w Oświęcimiu nie podjął decyzji o jego zwrocie.

O sprawie po raz wtóry przypomina dziś senator Krzysztof Brejza.

W piśmie, które 29 września wysłał do szefa MSWiA, Mariusza Kamińskiego, pyta o możliwe czynności kontrolne w stosunku do SOP-u (Służby Ochrony Państwa nadzorowanej przez ministra Kamińskiego, rozporządzającej rządową flotą). Ciekawi go również, ile to Audi zdążyło już stracić na wartości. Odpowiedzi póki co nie uzyskał. Za to w komentarzu pod postem senator przypomina o odpowiedzi, jaką dostał w 2019 r. od Prokuratury Krajowej na wniosek o udzielenie informacji na temat stanu pojazdu. Wygląda ona tak:

Audi A8 Szydło

Prokuratura przyznała, że nie dysponuje materiałami, które pozwoliłyby udzielić odpowiedzi, zaznaczając jednocześnie, że przepisy nie nakładają na nią obowiązku poszukiwania takich informacji.

Wygląda więc na to, że nikt nic nie wie, ale też nikomu niespecjalnie zależy na tym, by coś się zmieniło. Sprawa w sądzie wciąż nie została zakończona, zarówno prokuratura jak i obrona kierowcy Seicento mają zastrzeżenia do decyzji sądu i odwołali się od wyroku z lipca 2020 r., w którym, zgodnie z informacją przytoczoną przez dziennik.pl, sąd uznał Kościelnika za winnego nieumyślnego spowodowania wypadku, umorzył postępowanie na okres jednego roku i uznał, że przepisy złamał także kierowca BOR.

Najstraszniejsze jest to, że Sąd Okręgowy w Oświęcimiu ma rację nie zwracając auta SOP-owi

Podobno SOP też specjalnie o to nie zabiegał – według Gazeta.pl do lutego 2020 r. w ogóle nie wnioskowano o zwrot pojazdu. W każdym razie rozbite Audi A8 wciąż jest kluczowym dowodem w sprawie. W każdej chwili prokuratura albo obrońca oskarżonego, mogą wnioskować o przeprowadzenie jakiejś nowej analizy, a ewentualny brak kluczowego dowodu można by uznać za uniemożliwienie wydania sprawiedliwego wyroku. I pewnie strona, która byłaby niezadowolona z wydanej w takiej sytuacji decyzji sądu, nie zawahałaby się tego wykorzystać.

O ile ten argument, choć z powątpiewaniem, jestem w stanie zrozumieć, o tyle martwi mnie to, że przez 4,5 roku nie udało się zamknąć sprawy zwykłej kolizji drogowej. Znajomy mecenas podpowiada, że jej zamknięcie może się po prostu nikomu nie opłacać. Senator Brejza straciłby jeden z powodów do robienia regularnego zamieszania w internecie. Obóz rządzący straciłby jeden element zasłony dymnej, którą można choć na chwilę odwrócić uwagę od ważniejszych problemów. A podatnicy musieliby ponieść koszt naprawy auta, które jak pewnie i inne pojazdy rządowe, chroni wyłącznie ubezpieczenie OC. A historia pokazuje, że naprawy tych samochodów potrafią kosztować naprawdę sporo.

zdjęcie otwierające nie przedstawia samochodu floty SOP, ma wyłącznie charakter ilustracyjny, autor Vovantarakan/Shutterstock.com

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać