Nie kupuj byle czego na Black Friday. Zafunduj sobie najlepsze wejście do domu
Co kupić na Black Friday, żeby służyło przez cały rok, a nie tylko cieszyło przez chwilę po okazyjnym zakupie? Najlepiej coś, z czego korzystamy każdego dnia i co... może być lepsze.

I jednocześnie coś, co w wersji smart może być nieporównywalnie lepsze niż w wersji analogowej.
To jest ten moment, żeby pomyśleć o kluczach do domu.
Dokładniej - o tym, czy na pewno chce nam się z nimi jeszcze bawić. Czy chcemy pamiętać, gdzie je odłożyliśmy, zostawiać pod wycieraczką dla gości albo szukać w pamięci, czy na pewno przekręciliśmy je w zamku.
Brzmi znajomo - ale wcale nie musi. Sam zresztą od dawna nie zaprzątam sobie takimi sprawami głowy, a wyjaśnienie spóźnienia pt. „bo szukałem kluczy” od dawna nikt mi już nie wierzy.
I wiedząc to wszystko, gdybym dzisiaj miał polować na oferty z okazji Black Friday, szukałbym jednego konkretnego sprzętu.
Szukałbym smart zamka.
Czyli smart sprzętu, który wprowadził największą jakościową zmianę w moim życiu i domu pełnym smart sprzętów.
Co istotne, zakup doskonałego smart zamka - takiego, z którego sam na co dzień korzystam od dawna - wcale nie oznacza wielkiego wydatku. A korzystając z ofert na Black Friday, możemy wydać jeszcze mniej i... cieszyć się tak samo.
Jaki smart zamek wybrałbym na Black Friday?
To proste - ten, który wybrałem dla siebie już wcześniej spośród całej masy zamków, które miałem okazję testować. Czyli Yale Linus® L2 Lite.

I nie, nie pomyliłem się, absolutnie celowo i świadomie korzystam na co dzień z tańszego smart zamka Yale, mając dostęp do droższych modeli.
Powody? Po pierwsze Linus® L2 Lite jest wspaniale kompaktowy, banalnie prosty w montażu - nawet na moich trochę bardziej skomplikowanych drzwiach - i jeszcze prostszy w obsłudze. To jest dokładnie taki zamek, jaki zawsze chciałem mieć - nie myślę o tym, że jest smart, na co dzień właściwie go nie zauważam, a kiedy chcę, żeby był smart, to właśnie taki jest.
Po drugie - po prostu uwielbiam funkcję KeySense™. Wystarczy, że wychodząc, przytrzymam przycisk na zamku i już mam pewność, że kilkadziesiąt sekund po tym, jak zamknę drzwi, zamek zostanie automatycznie zablokowany. Potem, kiedy już wrócę, mogę dla odmiany liczyć na to, że zamek wykryje mój telefon i automatycznie otworzy się, kiedy będę podchodził do drzwi. Tak, po aplikację sięgam tylko wtedy, kiedy będąc poza domem, chcę sprawdzić, czy na pewno wszystko jest pozamykane albo komuś otworzyć.
Zresztą część połączeniowa Yale Linus® L2 Lite też jest skrojona pode mnie. Urządzenie nie ma wprawdzie wbudowanego Wi-Fi, ale obsługuje Matter over Thread i tak właśnie działa w moim domu. Zero dodatkowych modułów, zero dodatkowych bramek, a w zamian dostajemy bardziej kompaktowy sprzęt.
I sprzęt - co dla niektórych może być ważne - który od wewnątrz obsługujemy jak klasyczną gałkę, a od zewnątrz, w razie potrzeby, możemy obsłużyć klasycznym kluczem.
Bardziej wymagający też znajdą coś dla siebie.
Czyli Yale Linus® L2, który również miesiącami gościł na moich drzwiach.

Jeśli chodzi o podstawy, to w wielu kwestiach działa tak samo dobrze, jak mniejszy i tańszy Linus® L2 Lite, ale dorzuca od siebie też kilka bonusowych udogodnień.
Przede wszystkim - oprócz akumulatora, który możemy wygodnie ładować (zamiast baterii, jak w wersji Lite) dostajemy wbudowany moduł Wi-Fi, więc możemy się połączyć z naszą domową siecią od razu po instalacji i od razu korzystać ze wszystkich możliwości naszego nowego zamka. Bez względu na to, czy planujemy korzystać wyłącznie z aplikacji Yale Home, czy z uniwersalności standardu Matter.
Do tego Yale Linus® L2 jest szybszy w kwestii zamykania i otwierania, cichszy, ma trochę bardziej klasyczny wygląd i potrafi nie tylko automatycznie otworzyć zamek, kiedy się pojawimy, ale też w razie czego zablokować go albo poinformować nas, co dzieje się z samymi drzwiami (DoorSense™). Tak, sięgając po aplikację, nie tylko sprawdziliśmy, czy zablokowaliśmy zamek, ale też czy na pewno nasze drzwi są fizycznie zamknięte.
Decyzję o tym, który z tych dwóch zamków wybrać, zostawiam już wam. Ja już wybrałem i mogę napisać jedno - z tej pary nie da się wybrać źle.
Aczkolwiek - na samym zamku nie musi się wcale kończyć.
O ile bowiem smart zamek był pierwszym krokiem poprawiającym realnie moją jakość życia, tak drugim była... klawiatura.

Przyznaję, że sam byłem tym trochę zaskoczony - miesiącami funkcjonując bez tego dodatku - ale po instalacji Yale Smart Keypad 2 przy drzwiach nie wyobrażam już sobie, jak mógłbym jej nie mieć.
Zapomnieliśmy zamknąć drzwi od wewnątrz przy wychodzeniu? Jeden klik i już zrobione. Wracamy ze spaceru bez telefonu? Przykładamy palec do czytnika linii papilarnych - i już, otwarte. Ktoś z rodziny przyjechał wcześniej na niedzielny obiad? Podajemy mu kod i o nic się nie martwimy.
Podejrzewam nawet, że jest to w moim domu druga najczęściej wykorzystywana klawiatura - zaraz po tej od komputera.
I to jest zestaw na Black Friday, który będzie nas cieszył cały rok.
W końcu z zamka do drzwi korzystamy na okrągło, wielokrotnie każdego dnia i bardzo szybko przyzwyczaimy się do tego, że da się to robić lepiej.
A kiedy już się przyzwyczaimy, to pewnie będzie jak ze mną - i teraz każdemu, kto pyta, od czego zacząć budowę smart domu, odpowiadam po prostu: od zamka. Który absolutnie nie musi kosztować fortuny.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i Autobloga. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od 15 lat związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. A że przy okazji uwielbia porządek, jeśli w redakcji pojawi się odkurzacz albo robot koszący do przetestowania, trafi właśnie do niego. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.