W Polskim mieście kradną… worki z kaucją. Recykling wjechał za mocno
Zjeść ciastko i mieć ciastko w nowej, uwspółcześnionej wersji brzmi następująco: zgnieść puszkę (odzyskując kaucję) i sprzedać puszkę. Okazuje się, że ten szalony patent jest możliwy.

Surowiec nie jest już odpadem, stał się cennym materiałem - powtarzają ekolodzy i rząd. Niektórzy wzięli sobie to hasło do serca zbyt mocno. Miasto Bytom na swojej stronie opisało dość niezwykły proceder.
Strażnicy miejscy odebrali zgłoszenie o sporej ilości plastikowych butelek na terenie jednego z pustostanów przy ul. Andersa w Miechowicach - relacjonuje miasto.
Funkcjonariusze na miejscu natknęli się na ok. 20 rozerwanych worków o pojemności 600 litrów, pochodzących z systemu kaucyjnego
"Butelki były zgniecione w charakterystyczny dla butelkomatu sposób, a na workach widoczne plomby systemu kaucyjnego" - wyjaśnia miasto. Czegoś jednak brakowało - wśród odpadów przemielonych przez automat zabrakło aluminium.
Wszystko wskazuje na to, że złodziej zainteresowany był tylko tym surowcem, który może oddać na złom - podejrzewa miasto.
Niedaleko miejsca, w którym znalazły się odpady, znajduje się dyskont. Obecnie funkcjonariusze starają się ustalić, czy worki z zawartością butelkomatu mogły zostać skradzione właśnie z okolicznego sklepu.
Co ciekawe, podobna sytuacja, "lecz w trochę w mniejszej skali", miała również miejsce w sklepie innej sieci. Miasto nie zdradza jednak szczegółów. Wiemy tylko tyle, że "po rozmowie z kierownikiem sklepu butelki PET zostały usunięte". Czyżby niektórzy dostrzegli, że gdzieniegdzie worki z resztkami opakowań nie są skutecznie pilnowane, co oznacza, że część surowca można przejąć?
To uderza w system kaucyjny
W końcu celem jest to, aby zebrane opakowania mogły zostać "odpowiednio przetworzone i wykorzystane do produkcji kolejnych produktów, w tym nowych opakowań". W tym przypadku kaucja zostaje odzyskana, a surowiec przepadł. To znaczy nie do końca - trafił najprawdopodobniej na złom. Ale nie taka miała być droga.
Wysokie poziomy selektywnej zbiórki ułatwiają odzyskiwanie wartościowych materiałów i ograniczają konieczność pozyskiwania kolejnych surowców. W ten sposób system kaucyjny wspiera gospodarkę o obiegu zamkniętym, w której materiały mogą pozostawać w gospodarce możliwie długo - wyjaśniał resort.
W Polsce dochodziło już do prób wymanewrowania butelkomatów czy kradzieży zbieranych opakowań, ale tego typu przekręt to nowość. Tymczasem na Węgrzech mowa jest nawet o "butelkowej mafii". Portal Interia Wydarzenia powołując się na tamtejsze media pisał, że profesjonalni zbieracze zmagają się z nieuczciwym działaniem konkurencji.
Jako że osoby zbierający opakowania po innych nie mogą oddać ich od razu do sklepu w zbyt dużej liczbie, bo to przyciągnęłoby uwagę służb - jak czytamy, na Węgrzech "wyjmowanie butelek z koszy na śmieci jest w węgierskim prawie uznawane za kradzież i karane grzywną" - zapasy ukrywane są w lesie. Tyle że ktoś potrafi je przejąć.
Celem systemu kaucyjnego było m.in. zaprowadzenie porządku. I to się udało, czego dowodem są polskie lasy, rzeki i plaże. Niestety mimo to zdarzają się incydenty, kiedy przez czyjąś nieuwagę ogromne wory pełne odpadów trafiają w nieodpowiednie miejsca.
Cóż, ciągle uczymy się nowych rzeczy. A że okazja czyni złodzieja, to ewentualne luki szybko są wykorzystywane.
Zdjęcie główne: FotoDax / Shutterstock.com
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.