Kompaktowy ekspres, który potrafi zaskoczyć. Sprawdziłem Teka Barista Latte
Teka Barista Latte łączy atrakcyjną cenę z designem, który na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Do tego wygląd i cena to nie jedyne rzeczy, którymi kusi.

Aczkolwiek nie będę ukrywał - to, jak ten ekspres się prezentuje, w połączeniu z jego wymiarami, sprawiło, że przez cały testowy okres ani myślałem o tym, żeby wynieść go gdzieś z kuchni.
Nie musisz już szukać ekstra miejsca

22 cm - tyle dokładnie na szerokość zajmie Teka Barista Latte. To oznacza, że nawet w małej i ciasnej kuchni - czy przytulnym kąciku kawowym - powinno się bez problemu znaleźć na niego miejsce. Nawet kwestia wysokości nie powinna nam zaprzątać głowy - 37 cm to też wynik, który pozwoli ulokować ten ekspres niemal wszędzie.
Jeżeli ktoś w tym momencie uznałby, że skoro Teka Barista Latte jest tak kompaktowy, to pewnie czegoś nie potrafi albo czegoś mu bardzo brakuje, może się przestać o to martwić.
Po pierwsze, ekspres pozwala przygotować dwie kawy jednocześnie:

Wliczając w to też opcję zrobienia jednocześnie dwóch kaw mlecznych:

Po drugie, podwójna wylewka jest regulowana, więc nie ma znaczenia, czy mamy niską filiżankę, czy wysoką, czy robimy espresso, americano czy klasyczną czarną kawę - będzie pasować

Po trzecie, zbiornik na wodę mieści 1,8 l, więc nie wymaga częstego dolewania wody. Pojemnik na fusy zapełni się za to dopiero po 8 kawach.

Po czwarte, znalazło się tu nawet miejsce dla podświetlenia filiżanki, które zmienia kolor w trakcie pracy i po tym, jak kawa jest już gotowa.

Jest też, w kontekście wyglądu i wykonania, jedna cecha, która mnie zaskoczyła. Na tym ekspresie praktycznie nie widać odcisków palców. To akurat doceniam nie tylko przy testach i robieniu zdjęć, ale szczególnie na co dzień, bo ten ekspres po prostu dłużej wygląda dobrze, nawet jeśli nie mamy idealnie czystych rąk za każdym razem, kiedy chcemy zrobić sobie kawę.
Obsługa? Instrukcję przeczytasz raz - może.

Bo jeśli chodzi o samo to, co trzeba wiedzieć, żeby zrobić kawę w tym ekspresie, to odpowiedź brzmi: właściwie nic.
Całością sterujemy ze sporego, dotykowego ekranu, ale nie trzeba się obawiać milionów menu i podmenu. Każda ikona jest tutaj stała i ma jedną funkcję. Do tego, żeby nie komplikować obsługi, część z nich wyświetla się tylko wtedy, kiedy są potrzebne.

Przykładowo, na starcie widzimy tylko listę kaw. Wybieramy na przykład espresso i dopiero wtedy wyświetlają się dodatkowe opcje. Możemy tutaj wybrać trzy poziomy pojemności i intensywności, a jeśli robimy kawę mleczną, możemy nawet wybrać objętość pianki.

Potem zostaje już tylko nacisnąć przycisk przygotowywania kawy i czekać, aż cały proces się zakończy.

Takimi samymi ikonami zostaniemy też poinformowani, jeśli ekspres czegoś od nas potrzebuje. Kiedy brakuje mu wody, wyświetli odpowiednią ikonkę. Kiedy trzeba wyczyścić system mleczny, również pojawi się ikonka. Instrukcja jest oczywiście w zestawie, ale prawdopodobnie nie będzie potrzeby częstego do niej zaglądania.

Do tego, mimo że ten ekspres ma naprawdę przyjemną cenę, w zestawie mamy nie tylko wężyk do mleka, ale i ładny pojemnik na mleko, więc nie trzeba korzystać z mniej eleganckiego kartonu.

Jeśli ktoś chce precyzyjnie kontrolować to, jak przed zaparzeniem jest zmielona jego kawa, ma do dyspozycji siedem poziomów regulacji. Ewentualnie można do ekspresu wsypać samodzielnie zmieloną kawę. Jest na to specjalny pojemnik, a w komplecie są też miarka i lejek.
Sam pojemnik na ziarna ma 250 gramów pojemności i system AromaLock, więc można nasypać ich na zapas i nie martwić się o to, że stracą aromat.
Jaką kawę można przygotować?

Do wyboru mamy w sumie pięć specjałów kawowych, piankę mleczną i gorącą wodę, jeśli ktoś chciałby na przykład zrobić sobie herbatę. Tak naprawdę lista jest jednak jeszcze dłuższa.
Jeśli chodzi o podstawy, mamy do wyboru klasyczne espresso, americano i zwykłą kawę. Dla każdej z nich możemy dopasować ustawienia pod własny gust, ale na tym wcale się nie kończy.

Te pozycje możemy bowiem dostać zarówno w klasycznej, gorącej wersji, jak i jako cold brew. Jest to o tyle świetna opcja, że przygotowana w ten sposób kawa jest nie tylko natychmiast gotowa do picia - i nie traci nic, jeśli chodzi o smak i aromat - ale i niektórym może po prostu bardziej smakować. Jest bowiem delikatniejsza w smaku, łagodniejsza i ma mniej goryczki.
Jednocześnie nawet fani gorącej kawy docenią orzeźwiające właściwości cold brew w upalne dni - tym bardziej, że w tym ekspresie mogą je zrobić jednym kliknięciem. Do tej pory taka opcja kojarzyła się raczej albo z dużo droższymi urządzeniami, albo z samodzielnym przygotowaniem, które wymagało godzin oczekiwania na moment, kiedy kawa będzie nadawała się do picia.

Jeśli chodzi o to, jak takie standardowe kawy smakują, to właściwie tak samo dobrze, jak wyglądają. I tak przykładowo espresso ma odpowiednią moc i świetną, solidną cremę, która nie opada. Do tego, jeśli wybierzemy odpowiednie dla siebie ustawienia, kawa za każdym razem smakuje tak samo dobrze.
Jeśli natomiast ktoś woli kawy mleczne, może wybrać latte macchiato albo cappuccino, albo odpuścić sobie dodatek kawowy i zrobić samą mleczną piankę.

Tutaj też jest po prostu tak, jak należy. Pianka jest przyjemnie puszysta, nie opada, dobrze miksuje się z kawą tam, gdzie trzeba, a w wersji solo może być przyjemnym, bezkawowym deserem.
Bardzo rozbudowane są też opcje dopasowania kawy mlecznej do naszych preferencji. Pojedynczymi kliknięciami możemy ustalić, ile ma być pianki mlecznej, ile ma być kawy i jak intensywna ma być.
Czyszczenie bez zbędnej pracy
Niezbyt wiele wysiłku będzie nas też kosztowało utrzymanie tego ekspresu w czystości. Jest tryb automatyczny dla systemu kawowego, tryb automatyczny dla systemu mlecznego oraz automatyczny tryb odkamieniania.
I mimo że tak dużo rzeczy jest tutaj automatycznych, nie ogranicza to możliwości dokładnego, manualnego czyszczenia urządzenia. Jednostkę zaparzającą można wyjąć i osobno wyczyścić. Tackę ociekową i pojemnik na fusy można myć w zmywarce, a w zestawie dostajemy cały zestaw środków do czyszczenia - od pędzelka aż po niezbędne tabletki.
Teka Barista Latte - czy warto?

Po czasie spędzonym z Teka Barista Latte mogę powiedzieć jedno - pod wieloma względami ten sprzęt stał się jednym z moich ulubionych ekspresów w tym segmencie cenowym.
Po pierwsze, wygląda świetnie, zajmuje mało miejsca i - co wspaniałe - nie chce się wcale brudzić od moich palców.

Po drugie, jest fantastycznie intuicyjny w obsłudze, ale jednocześnie daje całkiem sporą kontrolę nad tym, jaką kawę dostaniemy.
I wreszcie po trzecie - mimo tego, że jest kompaktowy, można z nim zrobić dwie kawy jednocześnie, a do tego przygotować kawę mleczną. I jedno, i drugie dostaniemy w wersji, którą naprawdę chce się pić.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i Autobloga. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od 15 lat związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. A że przy okazji uwielbia porządek, jeśli w redakcji pojawi się odkurzacz albo robot koszący do przetestowania, trafi właśnie do niego. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.