REKLAMA

TCL 75X11L próbuje pokonać OLED-a brutalną siłą. Skutecznie

TCL X11L to pokaz technologicznej siły: 11 520 stref lokalnego wygaszania, 9000 nitów, panel WHVA 2.0 Ultra oraz system audio Bang & Olufsen. Sprawdziłem co z tego wynikło.

TCL X11L opinie
REKLAMA

Od razu uprzedzę: nie jest to telewizor rozsądny. Rozsądny telewizor kupuje się po przeanalizowaniu odległości od kanapy, wymiarów szafki i promocji z darmowym soundbarem. TCL 75X11L kupuje się dlatego, że człowiek chce zobaczyć jak daleko można dziś doprowadzić klasyczny wyświetlacz LCD, jeżeli nikt w dziale konstrukcyjnym nie wypowie w porę słów „wystarczy”.

REKLAMA

TCL pozycjonuje X11L jako szczyt swojej technologii Mini LED i tym razem trudno uznać to jedynie za korporacyjną emfazę. W 75-calowym wariancie mamy matrycę 4K 144 Hz, 11 520 stref lokalnego wygaszania i jasność HDR sięgającą 9000 nitów. Do tego dochodzą kropki kwantowe nowej generacji, cztery pełnopasmowe złącza HDMI 2.1, Dolby Vision, HDR10+, Google TV i zintegrowany system audio zaprojektowany wspólnie z Bang & Olufsen.

75 cali, 40 kilogramów i zero dyskrecji

TCL 75X11L

Są telewizory, które wtapiają się w salon. TCL 75X11L nie należy do tej grupy. Ten ekran przejmuje pomieszczenie, negocjuje z meblami nowe granice stref wpływów, a na koniec informuje domowników, że od dziś kanapa znajduje się przed telewizorem, nie odwrotnie.

REKLAMA

75-calowa matryca ma przekątną około 189 cm. Cała konstrukcja mierzy niespełna 166 cm szerokości, około 98 cm wysokości bez podstawy i waży w przybliżeniu 40 kg. Z metalowymi nóżkami głębokość zestawu rośnie do 38 cm. To sprzęt, którego nie wyciąga się samodzielnie z pudełka, chyba że ktoś ma szczególnie chłodne relacje z własnym kręgosłupem.

Nóżki są rozstawione blisko bocznych krawędzi, więc potrzebna będzie naprawdę szeroka szafka. Nie przewidziano możliwości przeniesienia ich bliżej środka. Można natomiast zmienić wysokość montażu, pozostawiając więcej miejsca pod ekranem. Teoretycznie przyda się ono na soundbar, choć w tym modelu TCL już fabrycznie zintegrował rozbudowane nagłośnienie z dolną krawędzią obudowy.

REKLAMA

Z przodu nie ma klasycznej, szerokiej czarnej obwódki. Konstrukcja ZeroBorder sprawia, że obraz dochodzi niemal do metalowej ramy. Nie oznacza to oczywiście magicznego zniknięcia wszystkich elementów oddzielających piksele od świata zewnętrznego, ale wizualny efekt jest bardzo dobry. Ekran wygląda jak jednolita ciemna tafla, a nie matryca włożona do plastikowego pudełka.

TCL 75X11L - złącza

Obudowa jest przy tym zaskakująco smukła. Producentowi udało się utrzymać grubość na poziomie około 2,4 cm na niemal całej powierzchni, co przy tak rozbudowanym podświetleniu Mini LED jest osiągnięciem godnym uwagi. Po zawieszeniu na ścianie X11L nie wygląda jak typowy telewizor LCD z elektroniką zgromadzoną w garbie na plecach. Wygląda raczej jak wielki obraz - tyle że ważący tyle, co dobrze odżywiony owczarek.

REKLAMA

Najbardziej charakterystycznym elementem konstrukcji pozostaje listwa głośnikowa pod ekranem. Jej metaliczne wykończenie nie każdemu przypadnie do gustu. Nie jest dyskretne i wyraźnie odcina się od ciemnego panelu. Z drugiej strony X11L w żadnym miejscu nie próbuje udawać skromnego urządzenia. Jest ostentacyjnie premium i przynajmniej zachowuje w tym konsekwencję.

Nie pomylmy liczb

TCL oferuje serię X11L w wersjach 75-, 85- i 98-calowej, ale parametry poszczególnych wariantów nie są identyczne. Testowany TCL 75X11L ma dokładnie 11 520 stref lokalnego wygaszania i deklarowaną jasność szczytową do 9000 nitów. Wyższe liczby pojawiające się w materiałach reklamowych serii dotyczą większych przekątnych, a nie opisywanego tutaj modelu.

REKLAMA
TCL 75X11L - Google TV

Warto to podkreślić, ponieważ internetowe karty produktów lubią mieszać specyfikacje całych rodzin urządzeń. W efekcie można odnieść wrażenie, że każdy X11L ma ponad 20 tys. stref i osiąga 10 tys. nitów. Nie ma. 75X11L dysponuje „zaledwie” 11 520 strefami, co jest jednym z tych zdań, w których słowo „zaledwie” traci kontakt z rzeczywistością.

Dla porządku: 11 520 stref oznacza siatkę 80 na 144 niezależnie sterowane obszary podświetlenia. Nie są to indywidualnie świecące piksele, jak w OLED-zie. Rozdzielczość ekranu nadal wynosi 3840 na 2160 pikseli, natomiast każda strefa podświetla ich większą grupę. Im mniejsze i liczniejsze są strefy, tym dokładniej telewizor może rozjaśniać jasne elementy bez jednoczesnego podnoszenia czerni wokół nich.

REKLAMA

Liczba stref sama w sobie nie gwarantuje dobrego obrazu. Można mieć tysiące światełek sterowanych przez nieudolny algorytm i uzyskać widowiskowy pokaz pulsowania jasności. Tutaj sprzętowa skala idzie jednak w parze z bardzo sprawnym zarządzaniem podświetleniem. I to właśnie lokalne wygaszanie - bardziej nawet niż rekordowa jasność - jest największym osiągnięciem X11L.

Podobno LCD nie mają już sensu, bo OLED. Inżynierom TCL-a nikt o tym nie powiedział - i dobrze

Najważniejszy test dla każdego Mini LED-a jest brutalnie prosty. Należy zgasić światło, włączyć film z jasnymi obiektami na czarnym tle i patrzeć, czy wokół napisów, gwiazd, latarni lub reflektorów pojawiają się świetlne aureole.

REKLAMA

W TCL 75X11L trzeba ich rzeczywiście szukać. Nie oznacza to, że zjawisko halo zostało całkowicie wyeliminowane. To nadal telewizor LCD, w którym jeden obszar podświetlenia obsługuje wiele pikseli. Przy bardzo małych, jasnych punktach na czarnym tle albo przy napisach HDR delikatna poświata może się pojawić. Jest jednak znacznie mniej widoczna niż w większości telewizorów Mini LED.

Telewizor potrafi zgasić duże ciemne partie obrazu do poziomu, który podczas zwykłego seansu można pomylić z OLED-em. Najważniejsze jest jednak to, że nie osiąga tego wyłącznie przez agresywne tłumienie szczegółów. Ciemne ubrania, zacienione twarze i faktury we wnętrzach nadal pozostają czytelne. Czerń nie jest po prostu czarną plamą, w której algorytm lokalnego wygaszania schował wszystko, z czym nie chciało mu się poradzić. Kontrast jest absolutnie rewelacyjny, niezależnie od kadru.

REKLAMA
TCL 75X11L

Podświetlenie bardzo dobrze śledzi także obiekty w ruchu. Nie widać ciągnącej się za nimi dużej świetlnej chmury, choć przy szczególnie kontrastowych animacjach można czasem dostrzec moment przełączenia strefy. Efekt jest ledwo zauważalny na syntetycznych planszach. W filmie lub grze wcale.

9000 nitów to nie ściema. Choć wymaga doprecyzowania

Deklarowana jasność do 9000 nitów wygląda jak parametr zapożyczony z profesjonalnego monitora studyjnego albo reflektora przeciwlotniczego. Co ważne, nie jest to liczba zupełnie fikcyjna. W specjalnych warunkach, na małym polu testowym, w dynamicznym profilu obrazu i przy uruchomionym trybie Boost 75X11L rzeczywiście potrafi zbliżyć się do tej wartości. Tyle że nikt nie ogląda planszy pomiarowej składającej się z białego prostokąta na czarnym tle. Przynajmniej nie dla przyjemności.

REKLAMA

W realnych scenach filmowych wartości są niższe, tylko co z tego, skoro i tak są niezwykle imponujące. Utrzymanie 3000 nitów na jasnym filmowym kadrze to dla tego telewizora pestka. Na dużej powierzchni i przez długi czas - a nie tylko na małych fragmentach kadru i przez chwilę. To właśnie te liczby lepiej opisują doświadczenie niż sensacyjne „9000 nitów”. TCL potrafi pokazać prawdziwie jaskrawe światło, ale nie zamienia całego filmu w lampę do fototerapii. Refleksy na metalowych powierzchniach, błysk słońca, ogień, neony albo światła samochodów potrafią wyraźnie odcinać się od reszty sceny. Gdy nocą na ciemnym ekranie pojawia się nagły rozbłysk, źrenice naprawdę mają coś do roboty.

Jeszcze ważniejsza jest zdolność utrzymania wysokiej jasności na większej części ekranu. OLED-y imponują punktowymi światłami, lecz w bardzo jasnych, rozległych scenach muszą ograniczać moc. X11L znacznie swobodniej radzi sobie ze śnieżnym krajobrazem, stadionem, słonecznym niebem czy pełnym bieli interfejsem gry.

REKLAMA
TCL 75X11L

TCL 75X11L obsługuje HDR10, HLG, HDR10+, Dolby Vision oraz Dolby Vision IQ, więc nie prowadzi wojny formatowej kosztem użytkownika. Niezależnie od serwisu streamingowego, płyty czy konsoli powinien przyjąć najlepszą dostępną wersję materiału. W HDR telewizor znajduje się w swoim naturalnym środowisku. Ogromny zapas jasności, głęboka czerń i bardzo szeroki gamut barwny sprawiają, że wysokiej jakości materiał wygląda niezwykle efektownie. Obraz ma skalę, której nie da się odtworzyć przez zwykłe zwiększenie suwaka podświetlenia w tańszym telewizorze. Tutaj jasność nie tylko rośnie, ale też pozostaje precyzyjnie ograniczona do właściwych fragmentów kadru.

SQD nie jest tylko kolejnym skrótem do katalogu

X11L nie korzysta z podświetlenia RGB Mini LED, w którym niezależne czerwone, zielone i niebieskie diody mają bezpośrednio poszerzać gamut barwny. TCL wybrał inną drogę: bardzo wydajne podświetlenie Mini LED, warstwę Super Quantum Dot oraz ulepszony filtr koloru w panelu WHVA 2.0 Ultra.

REKLAMA

Producent nazywa to SQD-Mini LED i deklaruje pokrycie do 100 proc. przestrzeni BT.2020 w różnych typach scen. W dokumentacji znajduje się jednak ważne zastrzeżenie: to wartość typowa z laboratoriów TCL, a wyniki mogą się różnić w zależności od procedury, sprzętu pomiarowego i egzemplarza.

TCL 75X11L

I rzeczywiście się różnią. Pomiary testowanego wariantu 75-calowego wykazały około 98 proc. przestrzeni DCI-P3 oraz mniej więcej 91 proc. BT.2020 w materiale filmowym. To mniej niż obiecywane 100 proc., ale co z tego, skoro to nadal genialny wynik dla telewizora LCD i poziom pozwalający wyświetlić niemal wszystkie kolory używane w dzisiejszych materiałach HDR.

REKLAMA

Ważniejsza od samego procentu jest objętość koloru. X11L potrafi utrzymać wysokie nasycenie także przy bardzo dużej jasności. Żółte światło nie musi przechodzić w wypraną biel, intensywna czerwień pozostaje czerwona, a neony nie wyglądają jak pokolorowane białe prostokąty. To przewaga, którą widać zwłaszcza w animacjach, grach oraz filmach wykorzystujących agresywną paletę barwną.

W dzień moc wygrywa z odbiciami

TCL zastosował błyszczącą powłokę z warstwą ograniczającą odbicia. Nie jest to matowa powierzchnia znana z niektórych telewizorów Samsunga i nie likwiduje refleksów. Lampa lub okno ustawione naprzeciwko ekranu nadal będą widoczne, szczególnie w ciemnych scenach.

Z drugiej strony 75X11L dysponuje tak ogromnym zapasem jasności, że w większości dziennych sytuacji po prostu przebija się przez światło otoczenia. Sport, telewizja śniadaniowa, YouTube i gry pozostają czytelne nawet przy odsłoniętych oknach. Czerń nie zmienia się przy tym w grafit, jak w niektórych ekranach z agresywnie matową powłoką. Problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy źródło światła odbija się bezpośrednio w ciemnym fragmencie obrazu.

TCL 75X11L

Krótko mówiąc: X11L świetnie sprawdza się w jasnym salonie, ale nadal warto przemyśleć ustawienie lamp. Dziewięć tysięcy nitów marketingowej mocy nie pomoże, jeżeli dokładnie na twarzy aktora odbija się żyrandol.

Procesor wreszcie nadąża za panelem

W starszych telewizorach TCL hardware często wyprzedzał obróbkę obrazu. Matryca była jasna, kontrast wysoki, a cena kusząca, lecz materiał niskiej jakości szybko ujawniał słabszy upscaling, problemy z gradacją albo zbyt agresywne odszumianie.

X11L wykonuje w tej dziedzinie duży krok naprzód. Producent mówi o procesorze TSR AiPQ, a platforma korzysta z układu MediaTek Pentonic 800. Nazwa ma mniejsze znaczenie niż rezultat: telewizor znacznie sprawniej skaluje sygnał HD i wygładza przejścia tonalne.

Dobre źródło 4K nadal robi ogromną różnicę - 75 cali bezlitośnie powiększa kompresję - ale telewizor potrafi sensownie uporządkować przeciętny streaming. Twarze nie zamieniają się od razu w woskowe maski, drobne detale pozostają wyraźne, a gradienty nie rozpadają się na kilka kolorowych pasów.

TCL 75X11L

Nie ma cudów. Mocno skompresowana telewizja internetowa nadal wygląda jak mocno skompresowana telewizja internetowa, tyle że rozciągnięta na niemal dwa metry. Algorytm może wygładzić blokowanie i szum, ale nie odtworzy informacji, której źródło nigdy nie zawierało. Przy wysokim ustawieniu redukcji artefaktów potrafi też usunąć część delikatnej faktury i nadać obrazowi zbyt gładki charakter.

Gradacja jest za to bardzo dobra. Nawet trudne przejścia w szarościach, niebie, mgle i ciemnych tłach pozostają płynne. To mniej widowiskowe niż 9000 nitów, ale podczas długiego oglądania znacznie ważniejsze. Spektakularny HDR zachwyca w zwiastunie; brak posteryzacji przestaje drażnić przez cały film.

Ruch jest dobry

Panel pracuje natywnie z częstotliwością 144 Hz. Przy sygnale z komputera może wyświetlić 4K w 144 kl./s, natomiast tryb Game Accelerator podnosi częstotliwość do 288 Hz po zmniejszeniu rozdzielczości. Konsole obecnej generacji kończą zabawę na 120 Hz, więc wyższe wartości są skierowane przede wszystkim do graczy pecetowych.

Przy 24-klatkowych filmach bez upłynniania da się zauważyć typowe szarpanie wolnych panoram. X11L oferuje regulację interpolacji, więc można znaleźć kompromis między płynnością a efektem opery mydlanej. Niewielkie ustawienie redukuje najbardziej widoczne skoki, nie zamieniając od razu filmu w nagranie z telewizyjnego studia.

TCL 75X11L

Dostępna jest funkcja BFI, czyli wstawianie czarnych klatek przez sterowanie podświetleniem. Wyraźnie poprawia ostrość ruchu, ale zmniejsza jasność mniej więcej o połowę i może powodować podwojone kontury widoczne z bliska. Akurat spadek jasności jest tutaj najmniejszym zmartwieniem. X11L po utracie połowy mocy nadal ma jej więcej niż wiele telewizorów przed utratą czegokolwiek.

Cztery HDMI 2.1. Wreszcie bez żonglowania przewodami

Pod względem funkcji dla graczy TCL 75X11L jest znakomicie przygotowany. Wszystkie cztery wejścia HDMI zapewniają przepustowość 48 Gb/s i obsługują sygnał 4K 144 Hz. Są również VRR, ALLM, AMD FreeSync Premium Pro, zgodność z G-Sync, HGiG oraz Dolby Vision Gaming.

To ważne nie tylko dla graczy pecetowych. Do telewizora można podłączyć Xboxa Series X, PlayStation 5, komputer i amplituner bez zastanawiania się, które wejście obsługuje pełny zestaw funkcji. Jeden z portów realizuje również eARC. Input lag w 4K przy 120 Hz wynosi około 9 ms, zależnie od formatu sygnału i ustawień.

Co szczególnie istotne, aktywacja trybu gry nie degraduje lokalnego wygaszania. Telewizor zachowuje głęboką czerń, wysoką jasność i kontrolę stref, zamiast wyłączać połowę obróbki obrazu w pogoni za niższym opóźnieniem. Gry HDR wyglądają dzięki temu tak, jak powinny wyglądać na sztandarowym telewizorze, a nie jak wersja demonstracyjna panelu z wyłączonym kontrastem.

Game Bar pozwala szybko sprawdzić częstotliwość, VRR, format HDR i opóźnienie oraz zmieniać ustawienia bez opuszczania gry. Interfejs może nawet przyjąć stylistykę nawiązującą do konsol Xbox, PlayStation lub Nintendo. To drobiazg, ale przynajmniej ktoś w TCL zauważył, że pasek dla graczy może być czymś więcej niż szarym oknem z trzema niezrozumiałymi skrótami.

TCL 75X11L

Są też bardziej niszowe tryby 21:9 i 32:9 oraz 1080p lub 1440p z częstotliwością do 288 Hz. 75-calowego telewizora raczej nie postawimy na biurku, lecz komputer podłączony z kanapy ma tu wyjątkowo dobre warunki. Pełne próbkowanie chrominancji 4:4:4 zapewnia czytelny tekst, choć z bliska można dostrzec niewielkie różnice w wyglądzie pionowych i poziomych linii.

Google TV pozostaje Google TV

TCL 75X11L działa pod kontrolą Google TV. Oznacza to dostęp do szerokiego wyboru aplikacji, polskich usług VOD, Google Cast, AirPlay 2, wyszukiwania głosowego oraz rekomendacji zbieranych z różnych platform

System działa sprawnie. Poruszanie się po menu, przełączanie aplikacji i wywoływanie ustawień nie powoduje poczucia, że potężny panel został przywiązany do elektroniki ze starego dekodera kablowego. To niby oczywistość w telewizorze tej klasy, ale branża RTV wielokrotnie udowadniała, że cena urządzenia nie zawsze ma związek z szybkością jego interfejsu.

X11L jest objęty europejskim wdrażaniem Gemini dla Google TV. Nowy asystent ma obsługiwać bardziej naturalne pytania, kontekstowe wyszukiwanie, rekomendacje oraz sterowanie urządzeniami smart home. Aktualizacja jest wdrażana etapami, więc jej dostępność zależy od regionu, języka i stanu oprogramowania konkretnego egzemplarza.

TCL 75X11L

X11L ma tunery DVB-T2, DVB-C i DVB-S2, telegazetę oraz gniazdo CI+. Pilot jest metalowy, wygodny i podświetlany. Przyciski rozświetlają się po podniesieniu go ze stołu, co rzeczywiście pomaga podczas wieczornego seansu. Nie ma klasycznej klawiatury numerycznej; cyfry i kolorowe przyciski można wyświetlić na ekranie. Minimalizm wygląda elegancko, ale osoby często korzystające z tradycyjnej telewizji mogą zatęsknić za mniej designerskim, a bardziej praktycznym pilotem.

Bang & Olufsen pomogło, lecz kina domowego nie odwołujemy

W dolnej krawędzi telewizora znajduje się system 3.1.2 ze skierowanymi do przodu kanałami lewym, centralnym i prawym, dodatkowymi przetwornikami przestrzennymi oraz dwoma głośnikami niskotonowymi z tyłu. Łączna deklarowana moc systemu wynosi 360 W, a całość została zestrojona przez Bang & Olufsen.

Brzmienie jest zdecydowanie lepsze niż w przeciętnym telewizorze. Dialogi są czytelne, środek pasma pozostaje uporządkowany, a dźwięk nie sprawia wrażenia, że wszystkie głosy dochodzą z niewielkiego głośnika ukrytego za matrycą. Frontowa listwa pomaga zbudować szeroką scenę, która wychodzi poza obrys ekranu.

Telewizor potrafi też zagrać głośno bez natychmiastowego przechodzenia w ostry, nieprzyjemny jazgot. Do wiadomości, sportu, seriali i większości filmów nie trzeba od razu kupować podstawowego soundbara.

TCL 75X11L

Logo B&O nie powinno sugerować, że telewizor zastąpi pełnoprawne kino domowe. Zastępuje raczej niedrogi soundbar i robi to skutecznie. Jeżeli ktoś chce wyraźnie lepszego dźwięku, powinien od razu celować w porządny zestaw z osobnym subwooferem albo amplitunerem. Wymiana wbudowanego systemu na najtańszą listwę z promocji nie ma większego sensu.

X11L obsługuje przez eARC między innymi Dolby Atmos, Dolby TrueHD, DTS:X i DTS-HD Master Audio. W materiałach producenta pojawia się również Dolby Atmos FlexConnect, czyli możliwość współpracy telewizora z kompatybilnymi bezprzewodowymi głośnikami. W praktyce użyteczność tej funkcji zależy jednak od dostępności odpowiedniego sprzętu i wdrożenia w konkretnym regionie.

Cena ustawia całą dyskusję

W chwili przygotowywania recenzji TCL 75X11L kosztował w Polsce około 29 999 zł. To zmienia charakter rozmowy. Nie pytamy już, czy jest dobry „jak na TCL-a”. Pytamy, czy jest na tyle dobry, by konkurować z najlepszymi telewizorami OLED, zaawansowanymi Mini LED-ami Sony i największymi ekranami premium innych producentów.

Odpowiedź brzmi: pod wieloma względami tak. X11L oferuje czerń, która w większości scen znajduje się niebezpiecznie blisko OLED-a, a jednocześnie zapewnia znacznie większą jasność rozległych obszarów. W jasnym salonie, sporcie, grach i intensywnych materiałach HDR potrafi być bardziej efektowny niż ekran organiczny.

TCL 75X11L to jeden z najbardziej imponujących telewizorów LCD, jakie można dziś postawić w salonie. Nie dlatego, że ma 11 520 stref i 9000 nitów w specyfikacji. Dlatego, że inżynierowie zdołali wykorzystać te absurdalne liczby do stworzenia obrazu, który w większości sytuacji pozostaje spójny, kontrolowany i zwyczajnie przyjemny w oglądaniu.

Największą zaletą nie jest rekord jasności, lecz połączenie tej jasności z głęboką czernią. X11L potrafi jednocześnie pokazać intensywny refleks i niemal całkowicie wygasić jego otoczenie. Potrafi być olśniewający w dosłownym sensie, a chwilę później subtelny. To odróżnia technologiczny pokaz możliwości od telewizora, na którym rzeczywiście chce się obejrzeć cały film.

To nie jest OLED-killer, bo takie określenie spłaszcza temat do internetowego pojedynku technologii. Jest czymś ciekawszym: dowodem, że Mini LED nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. A gdy TCL 75X11L zaczyna mówić, robi to z mocą kilku tysięcy nitów.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

REKLAMA
REKLAMA