REKLAMA

Szef OpenAI mówi o sobie jak o zbawcy ludzkości. Pycha wybiła poza skalę

Szef OpenAI został zapytany, jak chce zostać zapamiętany przez historię. Jego odpowiedź sprowadza się do jednej postaci: Prometeusza. Altman chce, by AI stała się "nowym ogniem" dostępnym dla każdego.

Sam Altman, szef OpenAI, widzi siebie jako współczesnego Prometeusza

Mitologiczny Prometeusz to grecki tytan, który ulepił człowieka z gliny i łez, a potem wykradł ogień z Olimpu aby podarować go ludziom. Prometeusz nauczał ludzi rzemiosła, posługiwania się narzędziami, czytać i pisać. Twór jakim byli ludzie nie spodobał się Zeusowi, który skazał Prometeusza na srogie męki. Tysiące lat po spisaniu tej historii, na naszych oczach rodzi się postać współczesnego Prometeusza - przynajmniej samozwańcza.

Sam Altman widzi w sobie Prometeusza dającego chatbota ludziom

W najnowszej rozmowie z Vanity Fair szef OpenAI został zapytany, jak chciałby zostać zapamiętany w historii AI. Altman najpierw zastrzegł, że właściwie nie myśli o sobie w takich kategoriach. Jego zdaniem skupianie się na własnej roli i budowanie "energii głównego bohatera" byłoby toksycznym sposobem życia. Kiedy jednak rozmowa zeszła na jego osobistą motywację, przedstawił znacznie bardziej konkretną wizję.

Altman uważa, że sztuczna inteligencja powinna trafić w ręce wszystkich. Jego zdaniem udostępnienie ludziom "nowej supermocy", jak określił możliwości AI, przyniesie zdecydowanie więcej dobra niż szkód. Właśnie ta wiara miała być jednym z powodów, dla których rozpoczął pracę nad OpenAI i nadal chce ją rozwijać.

Najmocniejsza deklaracja padła chwilę później. Altman powiedział, że gdyby książki historyczne kiedykolwiek miały o nim pisać, chciałby, aby przypominały przede wszystkim pracę OpenAI nad tym, by AI stała się technologią, która daje każdemu człowiekowi ogromne możliwości.

"[AI] Nie było czymś, co po prostu przydarzyło się ludziom. Było czymś, co ludzie otrzymali. Było nowym ogniem albo elektrycznością czy czymkolwiek innym" - powiedział. Według niego AI powinna doprowadzić do powstania nowego społeczeństwa budowanego przez ludzi dla siebie nawzajem, zamiast sytuacji, w której niewielka grupa osób "czczących boga-maszynę" decyduje, co wszystkim pozostałym wolno otrzymać.

Prowadzący rozmowę podsumował tę wizję jednym słowem: Prometeusz. Altman odpowiedział mu "Prometeusz".

Altman ma konkretny powód, dla którego tak mocno podkreśla powszechny dostęp do AI. Według niego część środowiska technologicznego uważała, że dostęp do najbardziej zaawansowanej sztucznej inteligencji powinien pozostać w rękach niewielkiej grupy specjalistów. Takie osoby mogłyby decydować, jak reszta społeczeństwa korzysta z technologii. Altman określił tę wizję mianem "życzliwych dyktatorów".

Nie oznacza to jednak, że szef OpenAI uważa AI za technologię pozbawioną ryzyka. Jego zdaniem obecne modele weszły już w "erę naprawdę dużych możliwości", dlatego wraz z ich rozwojem powinny rosnąć wymagania dotyczące bezpieczeństwa. Altman wskazał przy tym dwa skrajne scenariusze. Pierwszy zakłada poważny wypadek, w którym AI wymyka się spod kontroli i społeczeństwo nie potrafi jej zatrzymać. Drugi wiąże się z nadmierną koncentracją możliwości sztucznej inteligencji w rękach niewielkiej liczby firm lub osób. Jego zdaniem trzeba znaleźć drogę pomiędzy tymi zagrożeniami.

Właśnie z powodu pierwszego ryzyka OpenAI nie zdecydowało się wypuścić modelu Astra 6.1 w pierwotnie planowanej formie. Altman przyznał, że model został uznany za zbyt ryzykowny. Firma chce przygotować wersję, którą będzie można szeroko udostępnić, ale przy większej pewności dotyczącej jej bezpieczeństwa.

Jednocześnie Altman nie uważa, że rozwiązaniem powinno być zamknięcie najbardziej zaawansowanych modeli. Szczególnie mocno widać to w jego deklarowanym podejściu do AI open source. Szef OpenAI popiera otwarte modele, choć przewiduje poważne konsekwencje dla cyberbezpieczeństwa.

"Nadchodzi fala problemów związanych z cyberbezpieczeństwem, które będą pochodzić z tych modeli open source" - powiedział. Mimo tego nie uważa, że należy ich zakazać. Jego zdaniem społeczeństwo będzie musiało zaakceptować nawet "dość poważne incydenty cybernetyczne" w zamian za swobodę wynikającą z dostępu do otwartych modeli.

Czytaj też: "Musimy zaakceptować zło". Złowieszcze słowa szefa OpenAI o przyszłości sztucznej inteligencji

Altman nie odrzuca również obaw dotyczących wyginięcia ludzkości wskutek rozwoju AI

W wywiadzie stwierdził on, że sam fakt istnienia takiego ryzyka powinien być traktowany niezwykle poważnie. Przypomniał, że zapobieganie podobnemu scenariuszowi było jednym z powodów powstania OpenAI.

Jednocześnie przyznał, że niektórzy mogą wykorzystywać narrację o zagrożeniu egzystencjalnym do zwiększania koncentracji władzy w branży. Nie uważa jednak, że podważa to samo istnienie ryzyka.
"Nie lubię w tej rozmowie momentu, kiedy ludzie mówią: »To jest tak ryzykowne, istnieje takie a takie prawdopodobieństwo, więc powinniśmy pędzić w jego stronę tak szybko, jak się da«" – powiedział.

W rozmowie pojawił się również bardziej przyziemny obraz przyszłości AI. Altman opisał Dots, nowy produkt OpenAI, jako coś więcej niż cyfrowego asystenta. Według niego system staje się "rozszerzeniem mnie". Dots może analizować pocztę, listę zadań i inne informacje, a następnie samodzielnie wykonywać część pracy.

Altman wyraził także nadzieję, że AI przejmie zadania, których ludzie nie chcą wykonywać, dając im więcej czasu na działalność twórczą i kontakty z innymi ludźmi. Jednocześnie zaznaczył, że nie chce, aby sztuczna inteligencja zastępowała drobne momenty ludzkiej więzi.

Czytaj też:

Malwina Kuśmierek
Redaktor

Redaktorka Spider's Web specjalizująca się w tematykach sztucznej inteligencji, smartfonów i oprogramowania. Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.