Praca w IT. Dlaczego programiści rzucają korpo dla tej firmy
Dlaczego inżynierowie z Warszawy porzucają globalnych gigantów dla Surfsharka i jakie szanse na rynku mają dziś juniorzy? Rozmawiamy z Beatričė Leikaitė, Head of HR w Surfshark.

Surfshark to jedna z najszybciej rosnących firm z branży cyberbezpieczeństwa i ochrony prywatności na świecie. Choć wywodzi się z Litwy i kojarzona jest przede wszystkim z jednym z najpopularniejszych na rynku rozwiązań VPN, dziś tworzy znacznie szerszy ekosystem produktów. W 2022 r. połączyła siły z Nord Security, tworząc drugiego co do wielkości litewskiego jednorożca (spółkę wycenianą na ponad miliard dolarów).
Obok flagowego pakietu bezpieczeństwa Surfshark, w ramach grupy dynamicznie rozwijane są nowe marki - w tym Incogni (narzędzie automatycznie usuwające dane osobowe użytkowników z baz brokerów danych) oraz HeyPolo (aplikację dbającą o bezpieczeństwo rodziny). Kluczowym miejscem na mapie rozwoju firmy stała się Warszawa, gdzie działa już połowa zespołu infrastruktury Surfsharka oraz główne centrum rozwoju i marketingu Incogni.
Rozmowa z Beatričė Leikaitė, Head of HR w Surfshark.

Wasze warszawskie biuro urosło w zeszłym roku szybciej niż oddziały w Wilnie i Kownie. Które projekty i elementy architektury należą w całości do polskiego zespołu, a w których Polacy odgrywają kluczową rolę?
To prawda, nasz warszawski oddział urósł w ubiegłym roku najbardziej - o około 20-25 proc. rok do roku. Wynika to przede wszystkim z dynamicznego rozwoju Incogni, które oferuje usługę usuwania danych osobowych od brokerów danych. Od samego początku zdecydowano, że będzie to w pełni międzynarodowy produkt tworzony przez międzynarodowe zespoły, i to właśnie on odpowiada za większość naszego wzrostu w Warszawie.
Jeśli chodzi o konkretne obszary odpowiedzialności: w warszawskim hubie pracuje Chief Revenue Officer Incogni, który naturalnie zdecydował o zbudowaniu większości swoich zespołów marketingowych właśnie tutaj. Można więc powiedzieć, że marketing Incogni jest zarządzany głównie z Warszawy. Mamy tu także zespoły inżynieryjne - w tym zespół techniczny dedykowany pozyskiwaniu użytkowników.
Z kolei po stronie głównego produktu Surfshark, w Polsce zbudowaliśmy znaczną część zespołu infrastruktury: około połowa całego działu DevOps i SysAdmins stacjonuje właśnie w Warszawie. Choć większość naszych zespołów jest rozproszona między Polską a Litwą, te wymienione stanowią trzon warszawskiego biura.
Zarobki w polskim IT dogoniły już Europę Zachodnią, więc Polska przestała być tanim hubem outsourcingowym. Dlaczego inwestujecie tak mocno w Warszawie, zamiast skalować się na Litwie lub szukać tańszych rynków?
Nie szukamy tanich rynków ani tanich pracowników - szukamy najlepszych talentów w branży technologicznej. Nie ma dla nas znaczenia, czy specjalista jest w Wilnie, Kownie czy w Warszawie; liczy się zatrudnienie najlepszej osoby.
Zaczynaliśmy od budowy hubu cyberbezpieczeństwa na Litwie, ale w pewnym momencie zrozumieliśmy, że na tak małym rynku nie będziemy w stanie rosnąć w takim tempie, jakiego oczekujemy. Warszawa okazała się najlepszym wyborem z kilku powodów. Po pierwsze, to bardzo zbliżona kultura pracy, wspólna historia z Litwą, doskonała pula talentów i znacznie większy rynek niż samo Wilno i Kowno. Zarobki w IT w obu krajach dogoniły rynek zachodni, ale wraz z nimi urosła też liczba utalentowanych ludzi oraz ich zaangażowanie w budowanie najlepszych produktów na świecie. Dlatego teraz skalujemy się zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Kluczowe jest również to, że możemy wsiąść w samolot w Wilnie o 9:00 rano, a o 9:30 czasu lokalnego być już na spotkaniu w Warszawie.
Warto dodać, że biuro w Wilnie również cały czas rośnie. Po prostu wileńska siedziba jest już dojrzałą organizacją, którą budujemy od ośmiu lat, natomiast w Warszawie wzrost procentowy jest wyższy, bo to młodszy hub, w którym obecnie mocno skalujemy nowe produkty, takie jak Incogni.
Polski rynek jest dziś zalany juniorami, podczas gdy firmy toczą zaciętą walkę o seniorów. Jakie role w Warszawie jest Wam najtrudniej obsadzić i ile czasu to zajmuje?
Najtrudniej obsadzić role wąsko wyspecjalizowane - i jest to wyzwanie niezależnie od kraju. Mam na myśli chociażby wyspecjalizowanych inżynierów ds. cyberbezpieczeństwa, pracujących z niszowymi narzędziami, czy ekspertów od marketingu aplikacji mobilnych, ASO (App Store Optimization) oraz PPC.
Znalezienie wysokiej klasy specjalistów w tych obszarach zajmuje zazwyczaj kilka miesięcy, zarówno w Wilnie, jak i w Warszawie. Natomiast ze względu na samą skalę polskiego rynku, tutaj i tak jest nam łatwiej dotrzeć do takich kandydatów.
Rekrutujecie w Polsce, na Litwie i w Niemczech. Patrząc przez pryzmat rozmów technicznych: czym polski inżynier różni się od specjalisty z Wilna czy Berlina?
Pod względem samego stacku technologicznego i umiejętności twardych nie ma dużych różnic. Gdybym jednak miała wskazać jedną rzecz, która wyróżnia polskich specjalistów, to jest to doświadczenie wyniesione z pracy u światowych gigantów.
W Polsce - a zwłaszcza w Warszawie - swoje huby mają największe korporacje, znane software house'y i firmy tworzące produkty, z których wszyscy korzystamy na co dzień.
Na Litwie również działają znane międzynarodowe firmy, ale nie na taką skalę. Zatrudniając inżynierów w Warszawie, zyskujemy ludzi z ogromnym know-how wyniesionym z największych organizacji technologicznych na świecie, co stanowi ogromną wartość dla naszych spółek zajmujących się cyberbezpieczeństwem i ochroną prywatności danych.
W Warszawie rywalizujecie o seniorów właśnie z tymi amerykańskimi gigantami, bankami i software house'ami. Co mówią Wam kandydaci na rozmowach - dlaczego rzucają swoje dotychczasowe posady dla Surfsharka?
Tak, mamy w Warszawie i w Wilnie kolegów, którzy odeszli z bardzo znanych firm z sektora Big Tech, aby dołączyć do naszych spółek i mieć znacznie większy wpływ na budowanie produktu.
Praca w Surfsharku czy Incogni to zupełnie inne środowisko niż wielka korporacja, w której jesteś jednym z tysięcy pracowników. Weźmy przykład Incogni - to zespół liczący wciąż około stu osób. Pracując w takim scale-upie, doświadczasz nieporównywalnie większego zaangażowania i przełożenia na produkt.
Nie budujemy w Warszawie jakiegoś „back office’u”, jak to bywa w przypadku wielu gigantów i powszechnie znanych korporacji. Zamiast tego ludzie pracujący w naszym warszawskim biurze mają realny wpływ na rozwój globalnego produktu.
Kandydaci odchodzą dla nas z korporacji, gamedevu czy software house'ów, ponieważ możemy zaoferować im coś, czego tam często brakuje: wpływ na to, jak budowany jest produkt, oraz dużą decyzyjność. Dla ekspertów i seniorów poczucie sprawczości i możliwość szybkiego zobaczenia efektów swojej pracy są zazwyczaj kluczowe.
Polscy programiści przyzwyczaili się do kontraktów B2B, pracy zdalnej i braku mikrozarządzania. Jak adaptujecie się do tych oczekiwań w Warszawie? Ściągacie ludzi do biura, czy dajecie im pełną elastyczność?
Nie powiedziałabym, że wszyscy polscy programiści oczekują wyłącznie pracy zdalnej, choć faktycznie praca w pełni zdalna i kontrakty B2B są w Polsce znacznie bardziej powszechne niż na Litwie. Staramy się to balansować.
Nie weszliśmy do Polski tylko po to, by stworzyć rozproszoną firmę zdalną - budujemy w Warszawie hub cyberbezpieczeństwa i ochrony prywatności danych, oparty na współpracy zespołowej i lokalnej decyzyjności. Oczekujemy od ludzi, że będą współtworzyć kulturę wokół siebie, a obecność na miejscu pozwala lepiej współpracować i szybciej podejmować decyzje. Dlatego pracujemy w modelu hybrydowym, a nie całkowicie zdalnym. Jednocześnie dajemy ludziom ogromną autonomię i swobodę decyzyjną oraz stawiamy na to, co w Surfshark, Incogni i HeyPolo nazywamy radical ownership, czyli pełną odpowiedzialność za swój obszar. Widzimy, że ten tworzony przez nas model świetnie sprawdza się również na polskim rynku.
W jakich technologiach Polacy wypadają lepiej niż inne rynki, a gdzie twoim zdaniem wciąż zostajemy w tyle?
Jest wręcz przeciwnie - to żadna tajemnica, że Warszawa i cała Polska należą dziś do europejskiej czołówki w technologiach IT oraz AI. Macie tu niezwykle bystrych ludzi, którzy chcą się rozwijać, oraz najlepszych ekspertów na rynku.
Skoro wspomniałaś o AI: odkąd sztuczna inteligencja generuje prosty kod w kilka sekund, zapotrzebowanie na juniorów w branży drastycznie spadło. Czy w Warszawie nadal zatrudniacie juniorów, czy już tylko seniorów umiejących weryfikować kod po AI?
Podobnie jak cała branża, obecnie skupiamy się głównie na rekrutacji seniorów, liderów i ekspertów. Myślimy jednak długofalowo: skąd będziemy brać specjalistów za pięć czy dziesięć lat, jeśli dziś nikt nie będzie zatrudniał i szkolił juniorów?
Od przyszłego roku podejdziemy do tego obszaru znacznie bardziej systematycznie. Uruchomimy dedykowane programy rozwojowe dla młodych talentów - zarówno na Litwie, jak i w Warszawie. Chcemy zachować zdrowy balans: mieć silne, eksperckie zespoły seniorskie, ale jednocześnie wychowywać wewnątrz firmy przyszłe pokolenie świetnych inżynierów.
A jak AI zmieniło same rozmowy techniczne? Pozwalacie kandydatom korzystać z Copilota, ChatGPT lub Claude'a podczas zadań rekrutacyjnych na żywo, czy odcinacie ich od tych narzędzi?
Głęboka wiedza z zakresu AI jest dziś jedną z głównych umiejętności wymaganych od programistów, dlatego nie możemy odcinać kandydatów od tych narzędzi podczas rekrutacji. Jest wręcz odwrotnie - bardzo zależy nam na tym, by sprawdzić, jak biegle kandydat potrafi wykorzystywać sztuczną inteligencję w praktyce.
Chcę jednak podkreślić, że samo używanie AI nie wystarczy. Prawdziwy inżynierski mindset oraz zrozumienie architektury i fundamentów programowania są równie ważne co kiedyś. Umiejętność pracy z AI to po prostu kolejna warstwa kompetencji, która do tego doszła.
Co w takim razie musi dziś pokazać młody inżynier na rozmowie kwalifikacyjnej, żeby dostać pracę w branży cyberbezpieczeństwa?
Zawsze powtarzam, że najważniejsza jest pasja poparta działaniem. Jako junior nie masz jeszcze doświadczenia komercyjnego, więc same deklaracje na rozmowie nie wystarczą. Jeśli jednak masz własne projekty po godzinach i poświęcasz wolny czas na budowanie własnych rozwiązań, to dla nas jasny sygnał, że naprawdę ci zależy. Udowodnienie pasji poprzez własną pracę to najprostsza droga, by dostać u nas szansę.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.