REKLAMA

Plus świętuje 30 lat na rynku, a ja wspominam jak zmienił się świat 

1 października 1996 roku Plus rozpoczął działalność jako pierwsza cyfrowa sieć GSM w Polsce. Start sieci to jednocześnie rozpoczęcie nowej epoki technologicznej w naszym kraju. Opowiem wam, jak zmieniła się Polska. 

Plus świętuje 30 lat na rynku, a ja wspominam jak zmienił się świat 

W 1996 roku miałem zaledwie 9 lat i nadal czekałem na to, żeby w mojej miejscowości podłączono telefon stacjonarny. To było pierwsze okno na świat, moi rodzice czekali w kolejce, bo nie można było podłączyć telefonu tak po prostu. Świat był zupełnie innym miejscem niż teraz. W domu miałem kineskopowy telewizor, do którego podłączono zacinający się czasami magnetowid. To na nim mogłem oglądać bajki, które pamiętam do dzisiaj. 

Pamiętam pierwszą rozmowę telefoniczną za pośrednictwem telefonu stacjonarnego. Nie rozumiałem tej magii, a za rogiem czekała następna innowacja. Szef firmy, w której pracował mój ojciec, miał telefon komórkowy. To było coś, co wymykało się rozumowi. Może i wyglądał trochę jak cegła, ale jego widok rozpalał wyobraźnię, bo wiedziałem, że z takich urządzeń mogą korzystać tylko biznesmeni i menedżerowie w dużych przedsiębiorstwach. Mój ojciec przyszedł pewnego razu do domu i powiedział, że niedługo awansuje i będzie miał telefon komórkowy. To było wydarzenie. 

Minęło trochę czasu, zanim dostał swojego Alcatela z jednym wierszem ekranu. Telefon był ogromny, dla dziecka ważył tonę, ale jednocześnie nie można było przestać się na niego patrzeć. Służył wyłącznie do Bardzo Ważnych Rozmów. Z dzisiejszej perspektywy może wydawać się to śmieszne, ale wtedy minuta połączenia kosztowała majątek, więc trzeba było używać go z głową. 

Co ciekawe - SMS dopiero miał nabrać popularności. Pierwszy w sieci Plus został wysłany 3 marca 1997 roku. Jednocześnie była to pierwsza wiadomość SMS w Polsce. Dzisiaj trudno to zrozumieć, ale wtedy SMS szybko zdobył popularność i stał się domyślnym sposobem komunikacji. Co ciekawe - każdy szybko nauczył się, żeby nie używać polskich znaków, bo przez nie szybciej wyczerpywał się limit znaków wiadomości. Wtedy wynosił 160 znaków, natomiast jeden polski znak ustawiał go na 70. Doprowadziło to do całkowitej zmiany języka, którym się posługiwaliśmy. Narodziły się emotikony i skróty, które miały pomóc w sprawnej komunikacji. Dzisiaj wydaje się to bezsensowne, ale wtedy potrafiłem napisać wiadomość bez samogłosek i mój rozmówca wiedział, o co chodzi. Cała Polska nauczyła się kondensowania słów i myśli. 

SMS-y zyskały ogromną popularność. Oczywiście swój sukces zawdzięczały również temu, że były tańsze niż rozmowa telefoniczna. Z SMS-ami mam pewną osobistą historię - w tamtych czasach pojawił się pewien trend - wysyłanie wiadomości na losowy numer telefonu. Poznałem tak kogoś, gadaliśmy co wieczór - ja zabierałem telefon ojca, a ona swojej mamy. Nigdy się nie spotkaliśmy, ale co sobie popisaliśmy, to nasze. SMS był zjawiskiem społecznym.

Męczyłem swoich rodziców o własny telefon, wprawdzie nie miało to sensu, ale bardzo chciałem poczuć ten klimat. Podwaliny pod to położył w 1998 roku Plus, który jako pierwszy w Polsce wprowadził do oferty Telefon na Kartę. Co się za tym kryje? Do tego momentu telefon komórkowy był związany z wysokim abonamentem i dużymi formalnościami. Trzeba było pokazać szereg papierków, zanim operator uznał, że jesteśmy godni płacenia mu comiesięcznej faktury. Plus zmienił zasady. Telefon na kartę prepaid otworzył sieci komórkowe na nowe grupy społeczne, które do tej pory były poza zasięgiem. Studenci, uczniowie, mieszkańcy mniejszych miejscowości - dzięki zmianie zasad rozliczania zyskali dostęp do sieci. Było to otworzenie się na klientów indywidualnych. Tak moi drodzy - kiedyś najważniejszym klientem był biznes. Dopiero takie wyjście do ludzi, jakie zrobił Plus, było czymś zupełnie nowym na rynku. 

Z numerami prepaid nieodłącznie związane są zdrapki. W sklepach, kioskach, stacjach paliw czy w punktach operatora można było kupić kartę, która pod srebrnym paskiem kryła kod. Poprawne wpisanie kodu doładowywało numer. Co ciekawe - kiedyś wcale nie oznaczało to kwoty, tylko liczbę minut i SMS-ów, które można było zyskać po doładowaniu. Ale samo wpisywanie nie odbywało się bez stresu - kod doładowujący był bardzo długi, najmniejsza pomyłka skutkowała koniecznością powtarzania wszystkiego od początku. Nawet nie zliczę, ile razy się pomyliłem. 

Zdrapki były również sposobem na pierwsze nauki zarządzania budżetem. Oszczędzanie na minutach było sposobem na pozostawanie w łączności ze światem. To właśnie wtedy narodziła się instytucja strzałki. Otóż każde nawiązane połączenie było w jakiś sposób płatne. Dlatego puszczało się strzałkę - jeden lub dwa impulsy, które miały skłonić do oddzwonienia. Nigdy nie dzwoniłem do moich rodziców, tylko puszczałem im strzałki, żeby to oni ponosili koszty połączeń. Dzisiaj w świecie nielimitowanych rozmów i wiadomości, takie rzeczy wydają się torturą. Tak wyglądało życie, a najgorszym koszmarem było złapanie na strzałce. To prawie jak wyciągnięcie pieniędzy z portfela. 

Nadchodziły zmiany, które miały przynieść internet mobilny

Dzisiaj jest wszędzie, nie wyobrażamy sobie bez niego życia. U progu lat 2000. dopiero raczkował. Plus jako jeden z pierwszych operatorów umożliwił korzystanie z internetu za pośrednictwem technologii WAP. Internet był brzydki, zawierał niewiele treści, ale zapowiadał nowy wspaniały świat. Wireless Application Protocol pozwalał korzystać z uproszczonych wersji internetowych serwisów. Można było sprawdzić wiadomości, wyniki sportowe. Może dzisiaj wydawać się to głupie, ale wtedy patrzyłem jak zaczarowany na wynik spotkań polskich klubów. 

Internet z początków XXI wieku był prosty i powolny. Z czasem ulegał ewolucji, pojawiały się obrazki, nowe serwisy. Ale jeszcze nikt nie widział jak to się skończy. 

Dzisiaj przesyłacie sobie ogromne pliki w kilka minut, bez żadnych barier i ograniczeń. Korzystałem na wakacjach z sesji zdjęciowej w kurorcie i po jej zakończeniu dostałem wszystkie zdjęcia za pośrednictwem AirDropa w ciągu chwili. Kiedyś musiałem mieć do tego cierpliwość, a jeżeli używałem portu podczerwieni, to każde drganie telefonu zrywało połączenie. W 2002 roku Plus uruchomił usługę MMS. Umożliwiała przesyłanie zdjęć pomiędzy telefonami komórkowymi i była niesamowita. 

Musicie wiedzieć, że aparaty w telefonach komórkowych dopiero raczkowały, ich jakość była z dzisiejszej perspektywy fatalna, a i tak wtedy myślałem, że żyję w Matrixie. Miałem telefon komórkowy z doczepianą kamerą i czułem się jak król życia i mistrz fotografii. Efektami mogłem dzielić się za pośrednictwem MMS. Kosmos moi drodzy. Wszyscy mogli podziwiać piksele, które miały być wspaniałym zdjęciem. To znaczy wszyscy, do których miałem darmowe MMS-y, bo czasy nielimitowanych wiadomości miały dopiero nadejść. 

A jak już wspomniałem o doczepianej kamerze, to nie sposób nie wspomnieć o złotej erze telefonów. To właśnie w latach 2005-2006 telefony stały się uosobieniem stylu właściciela. Nokia, Siemens, Motorola czy Sony Ericsson tworzyły telefony, do których wzdychaliśmy. Odjazdowe kształty, doczepiane kamery, rozsuwane panele i składane telefony pokazywały, że jedyne co nas ogranicza to budżet i odwaga producenta. W kwestii budżetu dużo zmieniła oferta znana jako Plus Mix. Łączyła zalety abonamentu i telefonów prepaid i jednocześnie pozwalała kupić nowoczesny telefon za symboliczną złotówkę. Sam korzystałem z tej oferty, podobnie jak moi znajomi. Była bezkonkurencyjna. Plus w międzyczasie wprowadził do oferty swoje submarki - kultowe w pewnych kręgach Sami Swoi oraz 36,6. 

Kolejne lata przynosiły zmiany korzystania z telefonów, pojawiły się smartfony, na razie piekielnie drogie, ale pokazujące, że rynek czeka trzęsienie ziemi. Operatorzy rozszerzają swoje usługi, a Plus wprowadza możliwość legalnego pobierania muzyki z internetu. Dzisiaj w czasach streamingu mało kto pobiera muzykę, ale prawie dwie dekady temu robił to każdy, nie zawsze zgodnie z prawem. Posunięcie Plusa dało możliwość legalnego rozszerzania biblioteki. 

W 2010 roku jako pierwszy operator na rynku Plus uruchomił serwis z audiobookami, e-bookami i e-prasą. To świadectwo zmieniającego się znaczenia telefonu. Już nie służył do dzwonienia, tylko miał zapewnić łączność z rozpędzonym światem, który zachwycił się technologiami. Następny rok przyniósł zmianę dotyczącą samego internetu. Do tej pory był raczej powolny, kosztowny, a nagle w Plusie pojawiły się magiczne litery LTE. Była to pierwsza tego typu usługa na polskim rynku i z dzisiejszej perspektywy można nazywać ją rewolucyjną. 

Technologia LTE przyniosła nowy wymiar internetu. Szybkie pobieranie danych, możliwość korzystania z usług online, świat stał się bliski. Operatorzy zaczęli ścigać się na prędkości transmisji, bo użytkownicy tego oczekiwali. Plus jako pierwszy operator na świecie osiągnął prędkość powyżej 150 Mb/s w sieci LTE na częstotliwości 1800 MHz. To było wydarzenie, które pokazywało nieograniczone możliwości rozwoju. 

LTE oznacza rozwój smartfonów. Zakochaliśmy się w tych urządzeniach, które zastępowały kilka innych. Szybki internet zwiększał komfort korzystania ze smartfonów. Pamiętam swoje zachwyty kolejnymi aplikacjami, które instalowałem. Rozwój technologii był wspaniały, a zmieniający się świat podsumował Plus, który wprowadził markę telekomunikacyjną Plush. Jej siłą był internet, sam korzystałem z jej usług, bo dzięki niej mogłem być cały czas online za niewielkie pieniądze. Plush wyróżniał się również marketingiem - był zabawny, trafiający do młodszego pokolenia i jednocześnie autentyczny. To swoją drogą drugi taki sukces Plusa, bo kilka lat wcześniej cała Polska mówiła tekstami kabaretu Mumio, który reklamował ofertę operatora w absurdalny i zabawny sposób. Kopytko weszło do slangu. Jak nie wiecie, o co chodzi, to zapraszam na YouTube, gdzie obejrzycie serię spotów, które przeszły do historii polskiego marketingu. 

Technologia zmieniła się na moich oczach 

Zaczynałem w świecie bez telefonów, później brałem aktywny udział w przemianach. Pierwsze podkradanie ojcu telefonu, pierwsze wymienione SMS-y zostały w pamięci. Widziałem jak zmieniają się telefony, jak społeczeństwo marzyło o kontakcie z innymi. A gdy już doszedłem do wniosku, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, to świat przedstawił smartfony. Nasze życie zmieniło się diametralnie. Potrzebowaliśmy szybkiego internetu, bo przenieśliśmy się do cyfrowego świata, gdzie zawsze jesteśmy online. 

Przez 30 lat zmieniającej się technologii Plus stał na czele zmian, oferował Polakom możliwość pozostawania w kontakcie. Z okazji urodzin operator podał ciekawe dane. Przez trzy dekady aktywowano 85 milionów numerów telefonicznych, a z usług Plusa skorzystało niemal 60 milionów klientów indywidualnych i biznesowych. Jest jeszcze jedna liczba, która budzi uznanie - 910. To właśnie tyle numerów jest nieprzerwanie aktywnych od 1996 r. Niesamowite. 

A co się dzieje dzisiaj? 

Przez 30 lat przeszliśmy od prostych urządzeń do smartfonów, które stały się uniwersalne. Widzieliśmy raczkującą sieć, a dzisiaj Plus rozpędza internet 5G w paśmie C, z wysokimi prędkościami transmisji i stabilnością. Szczątkowy zasięg z lat 90. dzisiaj zamienia się w pełne pokrycie 5G nawet na terenach wiejskich. Plus nieustannie inwestuje w poprawę infrastruktury, budowę nowych nadajników i modernizację istniejących. Co będzie za następne 30 lat? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, ale czuję w kościach, że prekursorem zmian nadal będzie Plus. 

Zdjęcie główne: Konektus Photo / Shutterstock

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.

Tagi: