REKLAMA

W Polsce rusza wielka inwestycja w produkcję rakiet. To będą zęby naszej tarczy

Polska chce nie tylko kupować nowoczesne rakiety przeciwlotnicze, ale również nauczyć się je produkować. W Skarżysku-Kamiennej rusza inwestycja za 360,3 mln zł, dzięki której Mesko ma zbudować zdolności do produkcji kluczowych elementów pocisków CAMM-ER dla programu Narew.

=Polska chce nie tylko kupować nowoczesne rakiety przeciwlotnicze, ale również nauczyć się je produkować. W Skarżysku-Kamiennej rusza inwestycja za 360,3 mln zł, dzięki której Mesko ma zbudować zdolności do produkcji kluczowych elementów pocisków CAMM-ER dla programu Narew.
REKLAMA

Inwestycja Mesko, która jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ma stworzyć w Polsce zaplecze potrzebne do produkcji kompletnych silników rakietowych oraz głowic fragmentujących dla pocisków CAMM-ER.

REKLAMA

Rakiety CAMM-ER mają być zębami naszej tarczy przeciwlotniczej i służyć będą do niszczenia pocisków manewrujących, samolotów, dronów i śmigłowców przeciwnika. W ramach programu Narew kupić mamy ponad 10000 tych rakiet.

Warto też w tym miejscu dodać, ze sam program Narew to najdroższy program modernizacji w Wojsku Polskim, który jeśli chodzi o koszty zjada na śniadanie takie inwestycje jak zakup samolotów F-35 i systemów Patriot. Myśliwce F-35 kosztowały nas około 18 mld zł, a program Wisła, czyli Patrioty około 16 mld zł. Tymczasem program Narew to około 70 mld zł.

REKLAMA

Różnice jest więc kolosalna i pokazuje jak ważny jest to program dla Polski i polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Wydając takie pieniądze chcemy być nie tylko klientem, ale także producentem. Chcemy też stworzyć nowe miejsca pracy, wykształcić inżynierów i naukowców oraz poznać technologię. Dlateho inwestcja Mesko obejmuje przygotowanie infrastruktury, wdrożenie nowych rozwiązań technologicznych oraz dostawy kolejnych podzespołów rakiety.

REKLAMA

Projekt jest realizowany we współpracy z brytyjskim koncernem MBDA (który stworzył rakiety CAMM-ER) i zakłada transfer technologii oraz know-how do polskiego przemysłu.

Spółka Mesko jest jedną z firm Konsorcjum PGZ-NAREW odpowiedzialnych za budowę elementów obrony przeciwlotniczej. Jego zadaniem jest stworzenie zdolności produkcyjnych, wytworzenie oraz dostawy nowoczesnych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu CAMM-ER. Część rakietowa programu dotyczy między innymi spółki Mesko - powiedziała Renata Gruszczyńska, prezes zarządu Mesko S.A.

REKLAMA

Środkowy poziom tarczy

Program Narew ma być elementem wielowarstwowej tarczy przeciwlotniczej i przeciwrakietowej dla Polski. Najniższą warstwę tworzą systemy bardzo krótkiego zasięgu, takie jak Piorun czy zestawy Pilica. Wyżej znajduje się Narew, przeznaczona do zwalczania celów na większych odległościach.

REKLAMA

Jeszcze wyżej działa Wisła z pociskami Patriot, której zadaniem jest ochrona przed zagrożeniami na średnich dystansach, w tym przed częścią pocisków balistycznych. Narew ma więc wypełnić lukę pomiędzy bardzo krótkim i średnim zasięgiem.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o ochronę samych żołnierzy. System ma zabezpieczać również ważną infrastrukturę, obiekty strategiczne oraz inne elementy państwa szczególnie narażone na ataki z powietrza. Według założeń programu Polska ma docelowo pozyskać 23 zestawy Narew, a każdy z nich ma otrzymać sześć wyrzutni.

REKLAMA

To oznacza, że w grę wchodzi ogromna liczba efektorów, czyli po prostu rakiet, które w razie zagrożenia mają fizycznie przechwytywać nadlatujące cele. Dlatego własne zdolności produkcyjne rakiet programu Narew równie ważne jak same radary, wyrzutnie i system dowodzenia. Wszyscy widzimy w jakiej sytuacji jest Ukraina, która nie posiada własnych rakiet przeciwlotniczych i musi polegać na dostawach z zewnątrz. Polska nie chce być więc klientem, ale producentem.

Serce programu Narew

Sercem programu Narew są pociski rodziny CAMM, czyli Common Anti-Air Modular Missile. Opracowała je europejska firma MBDA, a konstrukcja została pomyślana od początku jako rozwiązanie modułowe, które może być wykorzystywane zarówno na lądzie, jak i na okrętach.

REKLAMA

Podstawowy CAMM ma 3,2 m długości, 166 mm średnicy i waży 99 kg. Jego deklarowany zasięg sięga 25 km, a rakieta porusza się z prędkością ponaddźwiękową. Pocisk wykorzystuje aktywną głowicę radiolokacyjną, dzięki czemu w końcowej fazie lotu może samodzielnie naprowadzać się na cel.

CAMM korzysta również z technologii określanej jako Soft Vertical Launch. Pocisk jest najpierw wyrzucany z kontenera, a dopiero potem uruchamia główny silnik. Pionowy start daje możliwość zwalczania celów w pełnym zakresie 360 stopni, bez konieczności ustawiania wyrzutni w kierunku nadlatującego zagrożenia.

REKLAMA
Rakieta CAMM-ER

CAMM-ER to rozwinięcie tej samej konstrukcji. Skrót ER oznacza Extended Range, czyli zwiększony zasięg. Pocisk zachowuje wiele rozwiązań znanych z CAMM, ale otrzymał większy silnik rakietowy, który pozwala mu zwalczać cele na odległości ponad 40 km. MBDA podkreśla, że CAMM i CAMM-ER wykorzystują tę samą koncepcję aktywnego naprowadzania radarowego i miękkiego startu, natomiast zasadniczą różnicą jest właśnie układ napędowy zoptymalizowany pod kątem większego zasięgu.

Różnicę widać również w rozmiarach. CAMM-ER ma 4,2 m długości, 190 mm średnicy i waży 160 kg. Jest więc wyraźnie większy od podstawowego CAMM, ale dzięki temu może dysponować znacznie większym zapasem energii potrzebnym do zwalczania celów na dalszym dystansie. Jego prędkość również jest ponaddźwiękowa.

REKLAMA

Właśnie CAMM-ER ma odegrać kluczową rolę w docelowej konfiguracji polskiego programu Narew. Specjaliści podkreślają jednak, ze Polska powinna równolegle zabiegać o produkcję rakiet w Wersji CAMM-MR, które mają zasięg 100 km. Pozwoliłyby one zbudować jeszcze skuteczniejszą linię obrony nie tylko na lądzie, ale także na morzu w ramach programu Miecznik, w ramach którego powstają trzy fregaty dla Marynarki Wojennej. Mimo, że mówi się o tym od dawna sprawa pozyskania pocisków CAMM-MR jest nadal w przysłowiowym polu.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.

REKLAMA
REKLAMA