Brutalnie przerwane show Nvidii. "Co wasze czipy robią w rosyjskich dronach?"
Przez lata konferencje Nvidii przypominały dobrze wyreżyserowane spektakle. Jensen Huang wychodził na scenę, prezentował kolejne akceleratory AI, opowiadał o przyszłości robotów, centrów danych i sztucznej inteligencji, a publiczność chłonęła każde słowo. Tym razem jednak scenariusz posypał się już po kilkunastu minutach.

Podczas konferencji GTC Berlin wystąpienie prezesa Nvidii zostało przerwane przez protestujących powiązanych z Greenpeace. Aktywiści rozwiesili transparent z hasłem „Nvidia, clean up your dirty business!” i zaczęli głośno domagać się odpowiedzi na pytanie, które od kilku miesięcy coraz częściej pojawia się w kontekście wojny w Ukrainie: dlaczego układy Nvidii trafiają do rosyjskiej broni?
Czytaj też:
Według relacji świadków jedna z protestujących osób krzyknęła do Jensena Huanga:
Jensen, co z technologią znalezioną w rosyjskich dronach? To były układy Nvidii. Co zamierzacie z tym zrobić?
Pojawiły się również oskarżenia związane z wpływem branży AI na środowisko naturalne oraz rosnącym zużyciem energii przez centra danych.
Ochrona szybko rozpoczęła wyprowadzanie protestujących z sali, jednak reakcja Huanga była dość spokojna. Szef Nvidii miał poprosić ochroniarzy, by „obchodzili się z nimi delikatnie”, a następnie stwierdził, że poruszone kwestie są ważne, ale chciałby najpierw dokończyć prezentację.
Sam incydent trwał krótko. Wizerunkowo może jednak ciągnąć się za Nvidią znacznie dłużej.
Skąd w ogóle wzięły się układy Nvidii w rosyjskiej broni?
To właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część całej historii. Aktywiści nie wyciągnęli tego zarzutu z kapelusza. Od miesięcy pojawiają się doniesienia ukraińskich służb i ekspertów zajmujących się analizą zdobytego rosyjskiego sprzętu wojskowego, według których w niektórych rosyjskich systemach uzbrojenia znaleziono moduły Nvidia Jetson Orin.
Dla osób spoza świata elektroniki nazwa może niewiele mówić. Dla inżynierów i hobbystów jest jednak doskonale znana. Jetson Orin nie jest kartą graficzną do gier. To niewielki moduł komputerowy przeznaczony do zastosowań związanych z robotyką, systemami autonomicznymi, sztuczną inteligencją czy analizą obrazu. Korzystają z niego startupy, uczelnie, laboratoria badawcze i firmy budujące autonomiczne maszyny. To coś pomiędzy komputerem jednopłytkowym a bardzo wydajnym akceleratorem AI.

Problem polega na tym, że układ zdolny do analizowania obrazów z kamer, wykrywania obiektów oraz podejmowania decyzji w czasie rzeczywistym jest równie przydatny w autonomicznej maszynie przemysłowej, jak i w zaawansowanym systemie wojskowym. Według wcześniejszych raportów ukraińskie służby miały znaleźć moduły Jetson Orin między innymi w rosyjskich dronach wykorzystujących funkcje sztucznej inteligencji, a także w pocisku manewrującym S-71 Monochrome. To właśnie te doniesienia stały się fundamentem protestu podczas GTC Berlin.
Nvidia odpowiada: nie sprzedajemy tego Rosji
Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Nvidia od początku podkreśla, że Jetson Orin jest produktem cywilnym. Firma sprzedaje go studentom, deweloperom, uczelniom i startupom, a nie armii rosyjskiej. Producent twierdzi również, że nie prowadzi sprzedaży tych modułów na rosyjskim rynku i że nie projektował ich do zastosowań militarnych. Jednocześnie firma przyznaje coś bardzo istotnego: nie jest w stanie śledzić dalszego losu każdego egzemplarza po sprzedaży. I tu pojawia się problem, który wykracza daleko poza samą Nvidię.
W świecie elektroniki użytkowej przywykliśmy do myślenia o sankcjach jako o czymś prostym. Jest zakaz sprzedaży, więc produkt nie trafia do objętego nim kraju. Rzeczywistość wygląda inaczej. Współczesne komponenty elektroniczne są rozprowadzane przez globalną sieć dystrybutorów, resellerów, brokerów oraz pośredników. Nawet jeśli producent przestrzega wszystkich regulacji eksportowych to sprzęt może wielokrotnie zmieniać właściciela. W efekcie po kilku transakcjach moduł przeznaczony początkowo dla startupu czy laboratorium badawczego może trafić do zupełnie nieoczekiwanego odbiorcy.
To problem, z którym od początku wojny mierzą się nie tylko Nvidia, ale również Intel, AMD, Texas Instruments, Analog Devices, STMicroelectronics i dziesiątki innych producentów układów elektronicznych. Praktycznie każda analiza zdobytego rosyjskiego sprzętu wojskowego pokazuje obecność zachodnich komponentów elektronicznych. Czasem są to zaawansowane procesory. Czasem pamięci. Czasem kontrolery zasilania kosztujące kilka dolarów. Elektronika nie zna granic tak dobrze jak politycy.
AI zmienia stawkę
Gdyby chodziło wyłącznie o zwykłe mikrokontrolery, historia prawdopodobnie nie przebiłaby się do głównego nurtu. Jetson Orin jest jednak symbolem czegoś znacznie większego. Od dwóch lat świat technologii zachwyca się możliwościami generatywnej sztucznej inteligencji. Nvidia stała się największym beneficjentem tego boomu. Firma jest dzisiaj nie tylko producentem chipów, ale wręcz symbolem całej rewolucji AI.
Tymczasem wraz z rozwojem sztucznej inteligencji coraz częściej pojawia się pytanie o odpowiedzialność producentów infrastruktury. Kto odpowiada za wykorzystanie technologii? Twórca układu? Twórca oprogramowania? Sprzedawca? Państwo? Użytkownik końcowy? To pytania, na które branża technologiczna wciąż nie ma przekonującej odpowiedzi.
Do tej pory dyskusja dotyczyła głównie deepfake'ów, generatorów obrazów i chatbotów. Wojna w Ukrainie pokazuje jednak, że AI coraz częściej opuszcza ekrany komputerów i trafia do realnego świata, gdzie konsekwencje błędów czy nadużyć bywają śmiertelnie poważne.
Nvidia staje się zbyt duża, by pozostawać poza polityką
Jeszcze kilka lat temu Nvidia była przede wszystkim producentem kart graficznych kojarzonym przez graczy. Dzisiaj jest jedną z najważniejszych firm technologicznych świata. Jej procesory napędzają systemy AI wykorzystywane przez Microsoft, OpenAI, Google, Amazona i praktycznie wszystkich liczących się graczy rynku sztucznej inteligencji.
Taka pozycja oznacza jednak coś jeszcze.
Im większy wpływ ma firma, tym częściej będzie stawała się celem protestów, pytań i politycznych sporów. Greenpeace wykorzystał moment, w którym cała branża patrzyła na scenę GTC Berlin. Niezależnie od tego, czy ktoś zgadza się z metodą protestu, czy nie, trudno odmówić aktywistom skuteczności. Zamiast kolejnej informacji o nowej architekturze serwerowej czy następnym akceleratorze AI świat technologii zaczął rozmawiać o tym, jak układy sztucznej inteligencji trafiają na współczesne pole walki.
I właśnie dlatego ten krótki incydent może okazać się znacznie ważniejszy niż większość premier pokazanych tego dnia przez Nvidię. Dla branży AI nadchodzi bowiem moment, w którym pytania o wydajność chipów przestają wystarczać. Coraz częściej obok nich pojawia się inne: kto ponosi odpowiedzialność za to, co te chipy robią później.
Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.