Matowe telewizory nareszcie w ludzkich cenach. Sprawdziłem awangardowego Metz 65MNH7000Z

Lokowanie produktu: Metz

Na rynku telewizorów łatwo dziś kupić imponującą specyfikację. Znacznie trudniej kupić ekran, na którym w słoneczne popołudnie nie ogląda się jednocześnie filmu, okna, lampy i własnej sylwetki. Metz 65MNH7000Z rozwiązuje ten problem - z szacunkiem do naszych portfeli.

Telewizor matowy Metz 65MNH7000Z

To właśnie matowa powłoka jest najważniejszym argumentem za zakupem nowego telewizora marki Metz. Nie znaczy to jednak, że reszta telewizora stanowi jedynie opakowanie dla antyrefleksyjnego ekranu. Dostajemy rozdzielczość 4K, podświetlenie Mini LED z lokalnym wygaszaniem, warstwę kropek kwantowych, obsługę Dolby Vision i HDR10+, Google TV oraz trzy wejścia HDMI. Trzeba przy tym zachować zdrowy sceptycyzm: jest to model z natywną matrycą 60 Hz, a nie tani odpowiednik flagowych ekranów 120- czy 144-hercowych.

Najkrócej mówiąc: Metz 65MNH7000Z nie jest najlepszym telewizorem dla każdego, ale może być jednym z najbardziej sensownych telewizorów do jasnego polskiego salonu. I już samo to jest znacznie ciekawsze niż kolejna obietnica „kinowej jakości AI”, którą producenci lubią przyklejać nawet do ekranów, na których wieczorem wyraźniej widać żyrandol niż Batmana.

Najpierw najważniejsze: matowa powłoka naprawdę zmienia sposób korzystania z telewizora

Metz 65MNH7000Z

Większość współczesnych telewizorów ma ekran błyszczący albo półbłyszczący. W kontrolowanych warunkach wygląda to efektownie: czerń może sprawiać wrażenie głębszej, kolory są wizualnie bardziej soczyste, a obraz ma charakterystyczny „mokry” połysk. Problem zaczyna się wtedy, gdy telewizor opuszcza zaciemniony showroom i trafia do zwyczajnego salonu z oknami, lampami oraz życiem toczącym się również przed zachodem słońca.

Metz zastosował powłokę Matte Screen Ultra, której zadaniem jest rozpraszanie padającego światła zamiast odbijania go w postaci wyraźnego, lustrzanego refleksu. Producent opisuje powierzchnię jako precyzyjnie mikrograwerowaną, a sam mogę śmiało potwierdzić, że ograniczenie odblasków jest najbardziej namacalną cechą modelu MNH7000Z.

Różnica nie polega na magicznym usunięciu światła z pomieszczenia. Fizyki nie oszuka ani Metz, ani firma dysponująca znacznie większym budżetem marketingowym. Silne światło padające bezpośrednio na ekran nadal może miejscowo obniżyć postrzegany kontrast. Zamiast ostrego odbicia okna dostajemy jednak miękką, rozproszoną poświatę, która zdecydowanie mniej odciąga uwagę od filmu, meczu czy interfejsu konsoli.

Oste światło latarki kontra Metz 65MNH7000Z. Powtórzcie ten eksperyment z własnym telewizorem

To praktyczna zaleta, której nie trzeba szukać w planszy testowej. Widać ją podczas transmisji sportowej w środku dnia, oglądania wiadomości przy zapalonym świetle albo grania w ciemną produkcję, gdy za plecami znajduje się okno. Zwykły błyszczący panel w takich warunkach potrafi zmienić scenę nocną w niezamierzony tryb selfie. Metz nie sprawia, że pokój przestaje istnieć, ale skutecznie przestaje go wyświetlać.

Funkcja z drogich modeli w telewizorze za 2499 zł

Matowe ekrany nie są nowością, lecz w telewizorach konsumenckich nadal pozostają dobrem zaskakująco rzadkim. Koreańscy producenci stosują podobną filozofię między innymi w telewizorach dekoracyjnych oraz w sztandarowych OLED-ach. Dla skali: 65-calowy przyzwoity lifestyle’owy telewizor jest wyceniany przez wiodącego producenta na 5299 zł, najnowszy najlepszy model na 9299 zł. OLED-y z tą powłoką często przekraczają 10 tys. zł.

Metz 65MNH7000Z

Metz 65MNH7000Z pojawił się tymczasem w polskich sklepach za 2499 zł, a porównywarka Ceneo wskazuje pięć ofert w tej samej cenie. Nie jest to oczywiście porównanie telewizorów równych klasą. Wspomniane wyżej koreańskie telewizory czasem oferują lepsze matryce, szybsze odświeżanie, bardziej zaawansowane przetwarzanie i - w przypadku OLED-a - perfekcyjną czerń na poziomie pojedynczego piksela. Chodzi o coś innego: cecha poprawiająca komfort w realnym salonie, dotąd kojarzona z drogimi modelami lifestyle’owymi lub sztandarowymi, trafia tu do produktu ze środka popularnego segmentu cenowego.

Właśnie dlatego Metz jest ciekawszy, niż wskazywałoby logo względnie mało rozpoznawalnej marki w Polsce, co zapewne niebawem się zmieni. W kwocie około 2500 zł konkurenci często próbują przekonać klienta wielkością przekątnej, dopiskiem QLED albo kolejnym algorytmem „AI”. Metz proponuje rzecz prostszą i bardziej konkretną: ekran, z którym nie trzeba urządzać salonu od nowa.

Metz 65MNH7000Z

To ważne, bo telewizor kupuje się nie do laboratorium, lecz do określonego pomieszczenia. Jeśli naprzeciwko ekranu znajduje się duże okno, klasyczny model o trochę wyższej jasności może w praktyce okazać się mniej czytelny od Metza. Specyfikacja opisuje urządzenie, ale to geometria pokoju często decyduje o satysfakcji z zakupu.

Mini LED nie czyni cudów, ale robi tu sensowną robotę

Pod warstwą antyrefleksyjną znajduje się panel LCD 4K z kropkami kwantowymi oraz podświetleniem Mini LED. Kropki kwantowe odpowiadają za poszerzenie palety barw, natomiast diody Mini LED i funkcja Full Array Local Dimming pozwalają niezależnie sterować grupami podświetlenia w różnych częściach obrazu. Zmierzyłem też ponad 90 proc. pokrycia szerokiej przestrzeni barw, co jest wynikiem bardzo dobrym również i w wyższej klasie cenowej.

To ostatnie warto podkreślić. Określenie Mini LED nie gwarantuje automatycznie kontrastu klasy premium. Efekt zależy od liczby stref, charakterystyki panelu, algorytmu sterującego oraz jasności. Firma chwali się konstrukcją „16 Crystal Mini LED”, ale liczba kryształów w elemencie podświetlenia nie jest tym samym co liczba niezależnie sterowanych stref. Marketing w tej kwestii biegnie szybciej niż dokumentacja techniczna.

Metz 65MNH7000Z

Mimo to konstrukcja ma wyraźną przewagę nad prostym telewizorem LCD z podświetleniem krawędziowym. Lokalne wygaszanie pozwala ograniczyć ilość światła w ciemniejszych partiach kadru i zachować mocniejsze akcenty w jasnych. W filmie science fiction gwiazdy mogą być wyraźniejsze na tle kosmosu, a w nocnych scenach czarne pasy i cienie nie muszą świecić jednolicie na szaro. Nie będzie to czerń OLED-a, ponieważ jedna strefa podświetla wiele pikseli, lecz kierunek jest właściwy.

Trzeba też liczyć się z typowymi ograniczeniami przystępnego Mini LED-a. Jasny napis na czarnym tle może wywołać delikatną poświatę, a agresywne wygaszanie czasami poświęca szczegóły blisko czerni, aby obraz wyglądał bardziej kontrastowo. Metz nie powinien być przedstawiany jako „zabójca OLED-ów”, bo takie hasło obraża zarówno OLED-y, jak i inteligencję kupujących. Jest po prostu dobrze pomyślanym LCD, który za rozsądne pieniądze korzysta z technologii dawniej zarezerwowanej dla wyższej półki.

Obraz w dzień jest jego specjalnością

W jasnym pomieszczeniu Metz 65MNH7000Z pokazuje, dlaczego sama jasność panelu nie opowiada całej historii. O czytelności decyduje również ilość światła odbitego w stronę widza. Matowa powierzchnia nie wzmacnia fizycznie obrazu, ale ogranicza konkurencję pomiędzy treścią a otoczeniem. Dzięki temu kolory i detale pozostają łatwiejsze do śledzenia bez konieczności podkręcania podświetlenia do maksimum.

To szczególnie przydatne w sporcie. Zielona murawa, białe stroje i grafiki ekranowe są zwykle wystarczająco jasne, lecz dynamiczna transmisja bardzo źle znosi odbijające się okno. W Metzu refleks nie ma ostrych konturów, więc wzrok rzadziej przeskakuje pomiędzy obrazem właściwym a tym, co odbija się od panelu. Podobnie działa to w grach z rozbudowanym interfejsem oraz przy zwykłej telewizji oglądanej przy dziennym świetle.

Metz 65MNH7000Z

Matowa powłoka ma jednak koszt. Rozproszone światło może lekko podnosić postrzegany poziom czerni w bardzo jasnym pokoju i odbierać obrazowi część charakterystycznej dla błyszczących ekranów „szklistości”. To nie wada wykonania, lecz naturalny kompromis. Osoba oglądająca wyłącznie nocą, przy zgaszonych lampach, może preferować połysk i jego bardziej efektowną plastykę. Kto jednak korzysta z telewizora przez cały dzień, prawdopodobnie szybko uzna ten kompromis za wyjątkowo uczciwy.

Producent mocno promuje też szerokie kąty widzenia. Należy podchodzić do tego spokojniej niż materiały reklamowe mówiące niemal o 180 stopniach. Powłoka skutecznie ogranicza refleksy również przy patrzeniu z boku, lecz struktura panelu LCD nadal ma swoje ograniczenia i pod dużym kątem kontrast oraz nasycenie nie pozostają identyczne jak na wprost. Jest dobrze jak na telewizor tej klasy, ale kanapa ustawiona centralnie wciąż nie stała się przeżytkiem.

Wieczorem widać zalety i granice tej konstrukcji

Po zgaszeniu światła rola matowej powierzchni maleje, a pierwsze skrzypce zaczynają grać kontrast, lokalne wygaszanie i obróbka obrazu. Metz potrafi zbudować przyjemnie głęboki obraz, szczególnie w filmach HDR zawierających jasne punkty na ciemniejszym tle. Obsługuje zarówno Dolby Vision, jak i HDR10+, a także podstawowy HDR10 oraz telewizyjny HLG, więc nie zmusza użytkownika do wybierania obozu dynamicznych metadanych.

Metz 65MNH7000Z

Znacznie ważniejsza okazuje się ogólna spójność obrazu. Rozdzielczość 3840 × 2160 dobrze współgra z przekątną 65 cali, materiały 4K wyglądają szczegółowo, a warstwa Quantum Dot pomaga utrzymać nasycenie barw przy jaśniejszych scenach. Materiały Full HD są skalowane przyzwoicie.

W przypadku telewizji o niskim bitrate, starych nagrań internetowych lub skompresowanych kanałów lepiej nie przesadzać z wyostrzaniem i redukcją szumów. Metz oferuje cały zestaw ulepszaczy - od AI Contrast Enhancer po AI Color Smoothing i AI Skin Detection - ale duża liczba nazw nie oznacza, że wszystkie należy włączyć jednocześnie. Czasem najlepszą sztuczną inteligencją w telewizorze pozostaje użytkownik, który umie wyłączyć trzy zbędne przełączniki.

Ustawienia fabryczne warto poskromić

Telewizory ze średniej półki lubią po wyjęciu z pudełka demonstrować, że potrafią być bardzo jasne, bardzo kolorowe i bardzo ostre - najlepiej jednocześnie. Metz nie jest wolny od tej przypadłości. Fabrycznie aktywne filtry, podbita ostrość oraz MEMC mogą nadawać filmom sztuczną płynność, natomiast przejście na tryb filmowy, cieplejszą temperaturę barw i ograniczenie cyfrowych „ulepszaczy” daje znacznie bardziej naturalny rezultat.

Na początek warto wybrać tryb Film lub Filmmaker, jeśli jest dostępny dla danego źródła. Temperaturę bieli dobrze ustawić na ciepłą, ostrość zredukować do poziomu, przy którym wokół kontrastowych krawędzi znikają jasne obwódki, a redukcję szumów pozostawić wyłączoną dla dobrych źródeł 4K. Dynamiczny kontrast i konwersję SDR do HDR lepiej traktować jako opcje do eksperymentowania, nie jako obowiązkowe poprawiacze wszystkiego.

Metz 65MNH7000Z

MEMC ma sens podczas sportu i czasami w programach studyjnych, ale w filmach może wywołać efekt opery mydlanej. Delikatny poziom kompensacji ruchu bywa pomocny przy panoramach kamery, jednak ustawienie maksymalne odbiera kinu jego naturalną, 24-klatkową kadencję. Metz oferuje sporo narzędzi, lecz najlepszy obraz pojawia się zwykle wtedy, gdy telewizor przestaje tak intensywnie udowadniać, że je ma.

Nie jest to zarzut wyjątkowy dla tej marki. Producenci wiedzą, że na ścianie sklepu wygrywa ekran najjaśniejszy i najbardziej nasycony, więc ustawienia domyślne często przypominają wizualny odpowiednik pisania całego zdania wielkimi literami. Metz potrzebuje kilku minut konfiguracji, ale odwdzięcza się obrazem znacznie dojrzalszym, niż sugerowałaby cena.

Płynność: 60 Hz to 60 Hz, nawet gdy marketing mówi o 120

W materiałach handlowych pojawia się określenie „120 Hz Turbo Motion”, ale karta techniczna jasno podaje natywne odświeżanie 60 Hz. To ważne rozróżnienie, bo dodatkowe klatki tworzone przez MEMC nie zamieniają fizycznie 60-hercowego panelu w matrycę 120 Hz przyjmującą 120 unikalnych klatek z konsoli lub komputera.

Dla filmów i seriali nie jest to dramat. Materiały 24-, 25- i 30-klatkowe mieszczą się w możliwościach ekranu, a kompensacja ruchu może wygładzić sport oraz programy telewizyjne. W szybkich panoramach 60-hercowy panel nie zapewni jednak takiej ostrości ruchu jak dobry ekran 120 Hz. Piłka, drobny tekst przesuwający się po ekranie czy elementy interfejsu podczas szybkiego obrotu kamery będą mniej czytelne.

Metz 65MNH7000Z

Właśnie tutaj ujawnia się największy kompromis Metza. W cenie około 2500 zł matowa powłoka i podświetlenie Mini LED są ponadprzeciętnym zestawem, ale producent musiał gdzieś postawić granicę. Postawił ją na częstotliwości matrycy. Dla widza oglądającego filmy, seriale, sport i zwykłą telewizję będzie to rozsądna wymiana. Dla gracza PC polującego na 4K przy 120 kl./s - niekoniecznie.

Warto więc ignorować hasło „120 Hz” rozumiane jako odpowiednik natywnego panelu 120 Hz. Metz poprawia postrzeganą płynność za pomocą przetwarzania, lecz pozostaje telewizorem 60-hercowym. Paradoksalnie uczciwe zaakceptowanie tego ograniczenia pozwala lepiej docenić model za to, czym naprawdę jest, zamiast krytykować go za niespełnienie obietnicy zrodzonej w dziale marketingu.

Granie: bardzo dobrze dla konsoli, nie dla łowcy 120 kl./s

Metz 65MNH7000Z ma trzy złącza HDMI, tryb gry i funkcje kojarzone ze standardem HDMI 2.1, w tym ALLM oraz VRR; jedno ze złączy obsługuje również zwrotny kanał audio eARC. ALLM automatycznie przełącza telewizor w tryb o niższym opóźnieniu po wykryciu konsoli, natomiast VRR synchronizuje odświeżanie z liczbą klatek generowanych przez urządzenie źródłowe. To sensowny pakiet do PlayStation 5, Xbox Series X i Series S.

Metz 65MNH7000Z

Należy jednak pamiętać o limicie 60 Hz. Telewizor sprawdzi się dobrze w grach działających w 30 lub 60 kl./s, czyli w ogromnej części konsolowego katalogu. Tryb jakości w dużej grze fabularnej, wyścigi w 60 kl./s, przygodowa produkcja na Xboxie czy kooperacyjny wieczór nie wymagają panelu 120 Hz, aby zapewnić bardzo dobre wrażenia. Dodatkowym atutem pozostaje matowy ekran, który w dzień potrafi poprawić komfort bardziej niż kolejna porcja herców niewykorzystywana przez konkretną grę.

Google TV robi z Metza normalne centrum rozrywki

Google TV jest bezpiecznym wyborem dla marki, która nie dysponuje własnym ekosystemem. System zapewnia dostęp do najważniejszych usług streamingowych, Sklepu Play, Chromecasta i wyszukiwania głosowego przez Asystenta Google. Kupujący nie musi zastanawiać się, czy za pół roku pojawi się aplikacja kolejnego serwisu - androidowy fundament daje tu dużą przewagę.

Metz 65MNH7000Z

Interfejs mocno opiera się na rekomendacjach treści. Dla jednych to wygodne centrum zbierające filmy i seriale z różnych usług, dla innych kolejna powierzchnia reklamowa udająca osobistego doradcę. Na szczęście system jest znajomy, logiczny i nie wymaga nauki autorskiego środowiska producenta. Można instalować aplikacje, przesyłać treści z telefonu i sterować częścią funkcji głosem.

Telewizor oferuje łączność Wi-Fi, Bluetooth i Ethernet, dwa porty USB oraz tunery DVB-T2, DVB-C i DVB-S2. Brakuje podwójnego tunera oraz nagrywania programów na USB, co może mieć znaczenie dla tradycjonalistów korzystających intensywnie z telewizji linearnej. Dla większości użytkowników serwisów VOD ważniejsza okaże się jednak kompletność aplikacji.

Miłym drobiazgiem jest funkcja odnajdywania pilota. Pilot ma brzęczyk, który można uruchomić, gdy urządzenie po raz kolejny teleportuje się pod koc albo pomiędzy poduszki kanapy. To funkcja mało widowiskowa, ale potencjalnie używana częściej niż połowa algorytmów poprawiających obraz. Projektanci elektroniki czasem naprawdę pamiętają, że człowiek nie żyje samymi metadanymi HDR.

Metz 65MNH7000Z

Dźwięk jest przyzwoity, lecz Dolby Atmos nie zastępuje głośników nad głową

Wbudowany system audio ma konfigurację 2.0 i łączną moc 30 W, a telewizor obsługuje Dolby Atmos oraz rozwiązania Total Sonics, Total Surround i Total Volume. Głośniki wystarczają do wiadomości, programów, YouTube’a i zwykłego oglądania seriali. Dialogi są zrozumiałe, a dostępne profile pozwalają dopasować charakter brzmienia do treści.

Nie należy natomiast brać obietnicy Atmosu dosłownie. Dwa głośniki w płaskiej obudowie nie zbudują prawdziwego pola dźwiękowego nad widzem i za jego plecami. Algorytmy mogą poszerzyć scenę oraz poprawić separację efektów, lecz bas pozostaje ograniczony prawami fizyki, a kinowe uderzenie wymaga zewnętrznego nagłośnienia.

Na szczęście Metz udostępnia HDMI eARC, wyjście optyczne, Bluetooth i wyjście słuchawkowe. Podłączenie soundbara nie stanowi więc problemu. Do telewizora za 2499 zł nie trzeba od razu dokładać kosztownego zestawu wielokanałowego; nawet rozsądny soundbar z osobnym subwooferem wyraźnie poprawi dynamikę i czytelność basu.

Konstrukcja jest zwyczajna, co wcale nie musi być wadą

65MNH7000Z nie udaje dzieła sztuki. Ma czarną obudowę, wąskie ramki i dwie boczne nóżki. Z podstawą mierzy 144,5 × 91,3 × 29,9 cm i waży 14,1 kg; bez podstawy jego wysokość spada do 83,8 cm, głębokość wynosi 9,2 cm, a masa 13,9 kg. Standard VESA 400 × 200 mm ułatwia dobór uchwytu ściennego.

Metz 65MNH7000Z

Niewielka masa ułatwia montaż, choć 65-calowy ekran nadal najlepiej podnosić w dwie osoby - nie ze względu na ciężar, ale gabaryty i podatność panelu na skręcenie. Boczne nóżki wymagają mebla dostatecznie szerokiego. Osoby dysponujące węższą szafką RTV powinny od razu rozważyć uchwyt centralny lub montaż na ścianie.

Jakość wykonania odpowiada klasie cenowej. Nie ma tu luksusowych materiałów, osobnej skrzynki ze złączami ani konstrukcji cienkiej jak kartka papieru. Z drugiej strony telewizor po ustawieniu ma przede wszystkim zniknąć i zostawić widza z obrazem. Metz wygląda schludnie, nie próbuje zwracać na siebie uwagi i nie pobiera dodatkowej opłaty za designerską gimnastykę.

Metz 65MNH7000Z

Klasa energetyczna to E, zużycie według etykiety wynosi 84 kWh na 1000 godzin dla SDR i 134 kWh na 1000 godzin dla HDR, a pobór w czuwaniu to 0,5 W. Nie jest to ekran ekstremalnie energooszczędny, szczególnie podczas HDR, ale wartości nie odbiegają od realiów dużego, jasnego telewizora LCD z rozbudowanym podświetleniem.

Dla kogo jest Metz 65MNH7000Z?

To przede wszystkim telewizor do jasnego lub trudnego salonu. Jeśli naprzeciwko ekranu znajduje się okno, obok stoi lampa, a domownicy oglądają telewizję nie tylko po zmroku, matowa powłoka może przynieść większą poprawę niż dopłata do modelu o nieco lepszej czerni, lecz błyszczącej powierzchni. Pod tym względem Metz odpowiada na realny problem, a nie tworzy nową nazwę dla starej funkcji.

Będzie również dobrym wyborem dla osoby szukającej dużego ekranu do filmów, VOD, sportu i konsolowego grania w 30-60 kl./s. Google TV zapewnia aplikacje, zestaw formatów HDR jest kompletny, Mini LED poprawia kontrolę kontrastu, a 65 cali za około 2499 zł stanowi bardzo uczciwą ofertę.

Metz 65MNH7000Z

Nie jest natomiast propozycją dla gracza wymagającego natywnego 4K 120 Hz, właściciela mocnego komputera celującego w wysoką liczbę klatek ani widza oczekującego perfekcyjnej czerni i absolutnej kontroli każdego piksela. Takie potrzeby kierują w stronę droższego Mini LED-a z panelem 120/144 Hz albo OLED-a. Również osoba oglądająca wyłącznie w całkowitej ciemności może uznać zaletę matowej powierzchni za mniej istotną.

Warto przed zakupem odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: co częściej przeszkadza podczas oglądania - ograniczona płynność powyżej 60 kl./s czy refleksy na ekranie? Jeśli odpowiedzią są refleksy, Metz staje się niezwykle mocnym kandydatem. Jeśli priorytetem jest 120-hercowy gaming, lepiej dopłacić do innej konstrukcji.

Bardzo dobry zakup, ponieważ wydano pieniądze na właściwą rzecz

Metz 65MNH7000Z nie wygrywa każdego pojedynku technicznego. Ma natywny panel 60 Hz, nie ma imponującej liczby stref wygaszania ani rekordowej jasności. Wbudowany dźwięk jest przyzwoity, lecz nie zastąpi soundbara, a czerń Mini LED-a nie dorównuje sterowaniu na poziomie pojedynczego piksela w OLED-zie.

Mimo tego końcowy werdykt jest zdecydowanie pozytywny. Za około 2499 zł otrzymujemy 65 cali, QD-Mini LED, lokalne wygaszanie, pełny zestaw popularnych formatów HDR, Google TV, trzy wejścia HDMI i - przede wszystkim - skuteczną matową powłokę. Taki zestaw nie jest oczywisty nawet w wyższych przedziałach cenowych.

Metz 65MNH7000Z

Największą zaletą nie jest więc to, że Metz próbuje udawać sztandarowca. Największą zaletą jest to, że producent zauważył problem ignorowany przez sporą część rynku i rozwiązał go bez doliczania podatku od luksusu. Matowy ekran nie brzmi tak widowiskowo jak tysiące nitów, setki stref czy procesor z coraz większą liczbą liter „AI”. W zwyczajnym mieszkaniu potrafi jednak poprawiać obraz przez wiele godzin każdego dnia.

Metz 65MNH7000Z jest bardzo dobrym zakupem dla osób, które chcą oglądać telewizor, a nie własny salon odbity w telewizorze. To brzmi jak niski próg do pokonania. Zadziwiające, jak wielu droższym modelom nadal się to nie udaje.

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

Lokowanie produktu:Metz