1100 strzałów na minutę. Ta bestia mieli drony kamikadze w pełnym biegu
KORKUT 35 ma chronić jadące wojska przed dronami kamikadze. System strzela programowalną amunicją na dystansie do około 4 km.

Pojazd jedzie razem z kolumną wojskową, nadlatuje dron, a obrona przeciwlotnicza nie musi rozstawiać podpór ani zatrzymywać się na poboczu. Wieża obraca się w stronę celu, dwie armaty 35 mm otwierają ogień, a pociski mają eksplodować dokładnie tam, gdzie za chwilę znajdzie się bezzałogowiec.
Taką wizję obrony przed tanimi dronami sprzedaje dziś turecki ASELSAN. Podczas najnowszego pokazu na poligonie Karapınar w prowincji Konya KORKUT 35 strzelał do kilku rodzajów bezzałogowców, w tym maszyn reprezentujących drony kamikadze oraz małe i bardzo małe UAV-y. Wszystko obserwowały delegacje wojskowe z 12 państw.
Zamiast drogiej rakiety wystrzeliwuje chmurę odłamków
Najważniejszym elementem KORKUT-a są dwie automatyczne armaty kalibru 35 mm. Łączna szybkostrzelność sięga około 1100 strzałów na minutę, a skuteczny zasięg ognia producent określa na około 4 km.
Sama szybkostrzelność nie rozwiązuje jednak problemu małych dronów. Trafienie niewielkiego bezzałogowca pojedynczym pociskiem podczas szybkiego przelotu byłoby trudne i pochłaniałoby ogromne zapasy amunicji.
Właśnie dlatego KORKUT może używać programowalnej amunicji ATOM 35. Tuż po opuszczeniu lufy pocisk już wie, kiedy ma eksplodować. System kierowania ogniem oblicza moment detonacji na podstawie położenia i ruchu celu, a pocisk rozpada się w pobliżu drona, tworząc chmurę gotowych odłamków. Nie trzeba więc trafić bezpośrednio w bezzałogowiec. Wystarczy, że przeleci przez obszar zasypany fragmentami amunicji.
Dokładnie to samo opisujemy przy polskiej armacie SA-35 i amunicji programowalnej, która ma stać się jednym z elementów systemu San. Zestrzeliwanie prostego drona za pomocą rakiety kosztującej setki tysięcy czy miliony złotych szybko staje się po prostu ekonomicznie absurdalne.
KORKUT ma jechać razem z wojskiem
Turcy nie zbudowali kolejnego działka przeznaczonego wyłącznie do ustawienia obok lotniska. Najnowsza kołowa odmiana systemu znajduje się na podwoziu ARMA II 8x8 firmy Otokar. ASELSAN w swoich raportach określa ją jako KORKUT 140/35, natomiast podczas najnowszych prób pojawia się również oznaczenie KORKUT 35 WV, czyli wariant kołowy.
Wieża jest stabilizowana, dlatego może prowadzić ogień podczas jazdy. Zdolność nie istnieje tylko w folderze reklamowym. Na początku 2026 r. kołowy KORKUT podczas prób zniszczył cel powietrzny, sam pozostając w ruchu.
We wrześniowej demonstracji Turcy pokazali kilka scenariuszy. KORKUT wykrywał, śledził i zwalczał drony o różnej konstrukcji. Osobno przeprowadzono próbę, w której zarówno pojazd, jak i cel naziemny znajdowały się w ruchu. System miał pokazać, że stabilizacja i układ kierowania ogniem pozwalają mu nadal celnie strzelać.
Dla wojsk zmechanizowanych ma to naprawdę kolosalne znaczenie. Jeżeli obrona przeciwlotnicza musi za każdym razem się zatrzymać, kolumna albo jedzie dalej bez ochrony, albo cała zwalnia i staje się łatwiejszym celem.
Radar znajduje cel, a wieża bierze go na siebie
KORKUT nie polega wyłącznie na człowieku wypatrującym kropki na niebie. Typowy pluton systemu składa się z trzech pojazdów ogniowych oraz wozu dowodzenia. Ten ostatni wykorzystuje trójwspółrzędny radar do wyszukiwania i identyfikowania celów, buduje lokalny obraz sytuacji powietrznej i przydziela zagrożenia poszczególnym armatom. Sam pojazd ogniowy ma własny radar kierowania ogniem i sensory elektrooptyczne. Dzięki temu może precyzyjnie śledzić konkretny cel już po wskazaniu go przez system.
Przeczytaj także:
Producent wymienia na liście potencjalnych przeciwników nie tylko drony, lecz także śmigłowce, samoloty, pociski manewrujące oraz rakiety powietrze-ziemia. Najnowszy publiczny pokaz nie potwierdza jednak skuteczności przeciw wszystkim tym kategoriom. Tym razem faktycznie strzelano przede wszystkim do bezzałogowców oraz ruchomego celu naziemnego.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: aa.com.tr
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.