Pytają mieszkańców o fajerwerki. I dobrze, czas z nimi skończyć
Debata trwa, ale sam opór mieszkańców niestety nie wystarcza.

Współczesny świat bywa nieprzewidywalny i zaskakujący - niestety nie zawsze są to przyjemne niespodzianki - więc siłą rzeczy człowiek trzyma się tego, co sprawdzone i powtarzalne. Można pieklić się, że już we wrześniu alejki w sklepach wypełniają się zniczami, a na niektóre półki wskakują produkty sygnalizujące wcale nie aż tak rychłe nadejście świąt i zimy. Falstart? Być może, ale przynajmniej jest na co narzekać, a poza tym przypominamy sobie o tym, że są jeszcze rzeczy stałe i powracające. No tak: zaraz zmiana czasu, 1 listopada, a potem z górki, zbliżający się nowy rok w sumie już słychać. "Właśnie, co robicie na sylwestra?" - to ten moment, kiedy pytanie zasypie ulice.
Ma to i swoje minusy. W pakiecie dostajemy jeszcze dyskusję o fajerwerkach. Jakże bym chciał, aby już dawno była za nami, a sam temat był tylko wspomnieniem. Niestety nadal kulić będziemy się po niepotrzebnych wystrzałach. Pocieszać można się tym, że mimo wszystko dyskusja się toczy i powoli, bo powoli, ale dążymy w stronę zmian.
W Gdyni miasto ogłosiło rozpoczęcie konsultacji społecznych, dotyczących używania widowiskowych wyrobów pirotechnicznych. Potrwają do 10 listopada. W tym czasie mieszkańcy i mieszkanki mogą podzielić się swoimi doświadczeniami i opiniami oraz wskazać, czy ich zdaniem potrzebne są dodatkowe zasady dotyczące używania fajerwerków.
- Pokazy fajerwerków są z jednej strony piękne, a głośny huk sprawia radość uczestnikom zabawy, ale z drugiej niestety powoduje również śmierć wielu zwierząt i jest torturą dla małych dzieci i ludzi chorych, nie wspominając już o wypadkach przy odpalaniu petard. Serdecznie zapraszam wszystkich do dyskusji na ten temat wierząc, że wspólnie wypracowane rozwiązania dot. używania fajerwerków będą trwałe i akceptowane przez mieszkańców Gdyni - mówiła radna miasta Małgorzata Wójcik, która z radną Larysą Kramin zainicjowała konsultacje społeczne.
W rozmowie z Radiem Gdańsk dyrektor gdyńskiego Laboratorium Innowacji Społecznych Maciej Kochanowski zapowiedział, że na podstawie konsultacji miasto będzie "kształtować politykę, jeśli chodzi o miejskie wydarzenia". Możliwe jest nawet skierowanie postulatów do wojewody pomorskiego "w zakresie wprowadzenia pewnych rozwiązań czy ograniczeń", o ile taka będzie wola zainteresowanych.
Zdanie mieszkańców i lokalnych polityków to jednak nie wszystko
Przekonano się o tym w Krakowie, gdzie zdecydowano się wprowadzić dość przełomowe przepisy. W sierpniu zakazał został jednak unieważniony przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Władze miasta zdecydowały, że nie będą zaskarżać tego wyroku.
- Po przeanalizowaniu wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego oraz argumentacji przedstawionej w uzasadnieniu uznano, że wniesienie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego zapewne wiązałoby się z niewielkimi szansami na utrzymanie uchwały w mocy – przekazała wówczas PAP Dominika Jaźwiecka-Bujalska z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa.
Z kolei w czerwcu Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę Gminy Wrocław w sprawie unieważnionej przez wojewodę uchwały dotyczącej całorocznego zakazu fajerwerków.
Przyjęcie tej uchwały było działaniem zgodnym z intencją wielu mieszkańców Wrocławia, z którymi rozmawialiśmy. Huk petard przeszkadza: mieszkańcom miasta i zwierzętom żyjącym we Wrocławiu. Fajerwerki można zastąpić nowymi technologiami już stosowanymi na świecie. Po prostu można się bez nich obejść - przekonywała radna Izabela Duchnowska.
Latem dowiedzieliśmy się również, że Sejm nie uchwali ustawy zakazującej używania najgłośniejszych fajerwerków.
Ostatnie tygodnie to więc pasmo porażek tych, którzy chcieliby pożegnania z fajerwerkami. Niestety. Inicjatywy takie jak w Gdyni dają jednak nadzieję, że głos mieszkańców zostanie wysłuchany. I że przebije się nie tylko przez huk wystrzałów.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.