REKLAMA

Jeden płaci za grę 26 zł, drugi 130. Prawnik tłumaczy, czy akcja PlayStation jest legalna

Internauci przyłapali PlayStation na dynamicznym skalowaniu cen na polskim rynku. W trakcie sezonowej wyprzedaży część graczy może zgarnąć grę za 26 złotych, kiedy inni muszą za nią zapłacić aż 130 zł. To gigantyczna różnica, która zmusza do zastanowienia: czy to legalne?

PS Store dynamiczne ceny
REKLAMA

Wyobraź sobie: wchodzisz do marketu, wrzucasz do koszyka sok, a przy kasie płacisz za niego 10 zł. Osoba za tobą kupuje dokładnie ten sam produkt, ale za 5 zł. Bez żadnych kodów rabatowych czy kart stałego klienta. Ot, po prostu algorytm zarządający cenami na cyfrowych wyświetlaczach ocenił, że jesteś w stanie zapłacić za napój dwa razy więcej. Gdyby nie twoja spostrzegawczość, nawet byś nie wiedział, że inni płacą mniej. To fair?

REKLAMA

Takie pytanie mogą sobie zadawać gracze na PS5. Różnice cen tych samych gier na PS Store są gigantyczne

Warty obserwowania profil Łowcy Gier pokazał na platformie X, jak mogą się różnić ceny tej samej produkcji dla różnych klientów, na przykładzie Death Stranding. Nietypowa produkcja Hideo Kojimy w trakcie wyprzedaży Halloween kosztuje 25,90 zł dla jednych, a 129,50 zł dla drugich. Skąd taka różnica?

To właśnie system dynamicznych cen działający w praktyce. Pracujący w tle algorytm dopasowuje ceny do użytkowników, w oparciu o kryteria znane wyłącznie Sony. Jest to zapewne zbiór takich zmiennych jak historia zakupów, wysokość zawieranych transakcji, częstotliwość kupowania, lokalizacja, posiadana biblioteka czy intensywność korzystania z konsoli.

REKLAMA

Między 25,90 zł i 129,50 zł jest potężna przepaść. Jeśli „żle się wylosujesz” w PS Store, możesz płacić nawet pięciokrotnie więcej za ten sam produkt. Trudno nazwać to inaczej niż ordynarnym, bezczelnym skokiem na kasę. Żerowaniem na konsumentach, korzystając z quasi-monopolistycznej pozycji oraz pełnej kontroli nad cenami cyfrowych licencji. Tak niesprawiedliwe traktowanie klientów rodzi zasadne pytanie: czy to właściwie legalne?

REKLAMA

Zapytaliśmy prawnika-specjalistę, czy dynamiczne ceny na PlayStation 5 są w Polsce w ogóle legalne

O komentarz poprosiłem Jakuba Kralkę, prawnika specjalizującego się w nowych technologiach oraz redaktora naczelnego serwisu Bezprawnik. Niestety, w jego opinii sam mechanizm stosowany przez Sony może być legalny. Wydaje się jednak, że na platformie PS Store nie dopełniono należytych wymogów formalnych, co może skutkować pociągnięciem firmy do odpowiedzialności.

W PS Store dwie osoby w tej samej chwili widzą dwie różne ceny tej samej gry, bo algorytm ocenił, ile każda z nich jest skłonna zapłacić. Samo to w UE nie jest (jeszcze? czekamy na Digital Fairness Act) zakazane.

Od 2023 roku sklep ma jednak obowiązek wyraźnie poinformować klienta, że jego cena została indywidualnie dostosowana na podstawie zautomatyzowanego podejmowania decyzji. Na zrzutach ekranu takiej informacji nie ma (być może są gdzieś indziej), a zdanie schowane w regulaminie to za mało.


Moim zdaniem to podstawa do zarzutu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, czyli zadanie dla UOKiK.

Co może zrobić gracz? Mierzmy siły na zamiary. Możemy porównywać ceny: sprawdzać je po wylogowaniu i na koncie domownika. Zgłaszać przypadki do UOKiK, bo urząd reaguje na skalę sygnałów. Moim zdaniem można też napisać do inspektora danych osobowych Sony i powołując się na RODO zażądać od Sony informacji, jakie dane o nim przetwarza i czy używa ich do ustalania ceny, a także sprzeciwić się profilowaniu w celach marketingowych. Kto wie czy UODO nie może im później sprawić większych problemów, niż nawet UOKiK.

REKLAMA

Czyli dynamiczne ceny niestety mogą być legalne, o ile są odpowiednio oznaczone. Na zrzutach ekranu opublikowanych przez Łowców Gier takiej informacji brakuje. Powstaje pytanie, czy pojawiają się na wcześniejszym lub późniejszym etapie procesu zakupu gry.

Sony robi co może, aby obrzydzić graczom PlayStation. Niesamowite, jak zmienia się wizerunek tej marki

Przecież w czasach PS1, PS2 oraz PS4 Sony nie miało sobie równych. Zresztą, katalog konsolowych gier na wyłączność PlayStation 4 uważam za najlepszy w historii marki. Jednak teraz Sony zawzięcie rywalizuje o miano najbardziej znienawidzonej firmy w branży gier. Idzie im to zdumiewająco skutecznie.

REKLAMA

Gracze są wściekli na to, że PlayStation zrywa z fizycznymi nośnikami gier, chcąc w ten sposób ubić cały rynek wtórny. To on był przecież powodem, dla którego część z nas kupowała konsolę. Mieliśmy bowiem świadomość, że nawet jeśli nabędziemy drogą grę za te 349 zł, to po jej przejściu możemy ją odsprzedać za 299 zł. Od 2028 roku takiej możliwości mieć nie będziemy.

Gracze będą skazani na platformę cyfrowej dystrybucji PS Store, co jest wprost monopolem wykluczającym jakąkolwiek rynkową rywalizację. Z kolei bez alternatywy, na przykład w postaci sklepów sprzedających fizyczne gry, posiadacze PlayStation są skazani na łaskę i niełaskę Sony. Jak pokazuje przykład dynamicznych cen, chciwa korporacja nie zamierza się z nami cackać.

Sony zapomina o jednym: zabicie rynku wtórnego nie oznacza, że wszyscy zaczniemy kupować gry za 349 zł

Może być odwrotnie. Konsumenci świadomi braku opcji odsprzedaży po prostu rozstaną się z PlayStation. Wszakże po co mamy płacić ekstra, skoro te same gry, często w lepszej oprawie, są dostępne taniej na przykład na Steam. Jasne, granie na PC z topową grafiką wymaga potwornie drogiego sprzętu, ale jeśli ktoś myśli, że PS6 będzie tanie, buja w obłokach. Kryzys podzespołów będzie z nami przez kolejne 2-3 lata. Zdziwię się, jeśli bazowe PS6 będzie tańsze niż 4500 zł. Może być natomiast znacznie droższe.

REKLAMA

To wręcz szokujące, jak szybko Sony stacza się z pozycji lidera do znienawidzonego przez masy symbolu. Firma przejawia butę, którą pamiętam z czasów premiery PS3. Wtedy twórca tej konsoli stwierdzał: gracze, których nie stać na PlayStation 3, mogą pracować na dwie zmiany. Ech. Lata lecą, kadry się zmieniają, ale korpo-buta zostaje ta sama.

Szymon Radzewicz
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider's Web. Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.

REKLAMA
REKLAMA