W ten wałek możesz uwierzyć. Nigdy nie miałem tak czystych podłóg
Jeśli coś jest zbyt dobre, żeby było prawdziwe, to przeważnie jest po prostu wałkiem. W przypadku Deebota X12 OmniCyclone wałek wprawdzie jest, ale jednocześnie prawie wszystkie obietnice to prawda.

I prawdą jest też to, że dawno już nie miałem w domu robota, który tak dobrze radziłby sobie z czyszczeniem nawet tych trudniejszych podłóg.
Co to za robot?
Deebot X12 OmniCyclone od Ecovacs. Razem ze stacją bazową wygląda tak:

I jest w zasadzie najbardziej zaawansowanym modelem, jaki ma w swojej ofercie Ecovacs. Zresztą jeśli wejdziecie na stronę producenta, to już pierwsze zdania opisu X12 zasypią was mnogością funkcji, nowości i rozwiązań - oczywiście wszystkie mają osobne nazwy, wszystkie zapisane wielkimi literami.
Wymień na start jedną, bo tych odkurzaczy jest już tyle, że nikomu się nie chce czytać.
Dobrze - pojemnik.
Pojemnik?
Tak, ten, który widać w centralnej części stacji i który można wyjąć, a potem właściwie jednym kliknięciem opróżnić, bez najmniejszej szansy na dotknięcie tego wszystkiego, co jest w środku.

I tak, wiem, że wynaleziono już worki na śmieci, ale bez najmniejszego wahania napiszę - worki to przeważnie utrapienie. Pasują albo nie, niezbyt widać, czy się zapełniły - a mało który robot da o tym znać - a jak się zapełnią, to jakoś zawsze przypadkiem wtedy, kiedy nie mam zapasu.
Więc tej pojemnik traktuję tutaj jako rozwiązanie po prostu lepsze i wygodniejsze.
Ale zaraz, pojemnik na śmieci w centralnej części stacji? Tak na widoku?
Początkowo miałem dokładnie taką samą myśl, tym bardziej, że testowy Deebot X12 OmniCyclone stanął u mnie prawie dokładnie na wprost telewizyjnej kanapy.
Dobra wiadomość jest taka, że tej pojemnik jest na tyle przezroczysty, żeby w razie czego było widać, że czas go opróżnić, i jednocześnie na tyle nie-przezroczysty, żeby nie zaburzać jego funkcji dekoracyjnych. Jasne, jak zapchamy go do pełna, to będzie widać, że w środku jest kurz czy kłaki. Ale poza tym, na co dzień - jest użytkowo i estetycznie jak trzeba.
Aczkolwiek muszę przyznać, że jeśli chodzi o rodzinę X12, to X12 Pro w wersji białej (albo biało-beżowej) wygląda zjawiskowo dobrze. I lepiej niż OmniCyclone.
Dobra, do rzeczy. Co jest w tej bazie?

W sumie to... wszystko i nawet trochę więcej. Dwa duże zbiorniki na czystą i brudną wodę, "szufladka" na standardowy płyn do mycia i osobna na "mocniejszy", system mycia wałka/rolki, system suszenia, sprytne przepłukiwanie elementów podstawy bazy. Wszystko to ładnie i schludnie pozamykane i poukrywane.
Jedyne, do czego mogę się trochę przyczepić, to fakt, że zbiorniki na wodę są dość wysokie, przez co raczej nie ma co liczyć na to, że bazę uda się wcisnąć pod jakiś blat i w ten sposób ukryć. Przynajmniej bez konieczności regularnego wyciągania całości.
Poza tym - brak uwag. Choć to w sumie trochę mało powiedziane - funkcjonalnie i organizacyjnie to chyba jedna z lepszych stacji, jakie widziałem i miałem u siebie w domu.
Wspomniałeś o wałku czy tam rolce. Rozwiń.
Zamiast popularnych i dominujących na rynku podwójnych czy pojedynczych mopów - mamy tutaj po prostu rolkę. I to rolkę, która działa tak dobrze, że zaczynam się zastanawiać, czy w sporze "mop kontra rolka" nie przepisać się jak najszybciej do tego drugiego obozu.

Zanim jednak o tym - technikalia. Jak możecie zobaczyć na obrazku powyżej, obudowa dookoła rolki nie jest do końca symetryczna i z jednej strony brakuje "zabudowy". Powód - Deebot X12 OmniCyclone jest w stanie wysunąć tę rolkę na bok. Nie jakoś spektakularnie, bo nawet według producenta są to pojedyncze centymetry, ale tyle wystarczy.
Do czego?
Do tego, żeby okrągły robot stał się - w kwestii mopowania - kwadratowy. Co oznacza, że możemy liczyć na właściwie taki sam efekt i w centralnej części podłogi, i przy krawędziach czy nawet meblach. Zresztą X12 bardzo, bardzo się przy tych krzesłach czy stołach stara, aż mam czasem wrażenie, że za bardzo.
W sensie, że w nie wjeżdża?
Nie, nic z tych rzeczy. Wręcz przeciwnie - X12 uważam za jednego z lepszych robotów, jeśli chodzi o omijanie przeszkód, w szczególności tych niskich albo wąskich. Wszystkie ciut-za-wysokie-na-przejazd progi - uchowane. Wąskie nóżki stolików - uchowane. Ba, nawet podstawa mojej zwykłej suszarki nie jest przez niego traktowana jako zabawowy tor przeszkód - jak robi wiele innych robotów - tylko wszystko jest zaskakująco wręcz sprawnie omijane.

Z tym nadmiernym staraniem przy myciu dookoła nóg stołów chodzi głównie o to, że skoro robot z rolką jest "kwadratowy", to żeby precyzyjnie umyć dookoła tych nóg, musi się niesamowicie ponaskręcać. I robi to - po prostu zajmuje mu to więcej czasu, szczególnie jak ktoś ma np. dwa stoliki zestawione w całość, co oznacza osiem małych nóżek, dookoła których trzeba umyć.
Czyli co, jeździ idealnie perfekcyjnie?
Tego bym nie napisał. W 99 proc. przypadków jest blisko doskonałości, ale jest jeden element, który jakoś X12 wychodzi odrobinę gorzej. Jeden jest właściwie czysto fizyczno-wymiarowy, drugi - możliwe, że częściowo programowy.
Zacznij od sprzętowego.
W skrócie: to zdecydowanie nie jest mały robot. Waży 5,5 kg, a do tego ma prawie 10 cm wysokości. Tak, ten pierwszy wymiar nie jest dramatem, a i X12 sprząta tak dobrze, że z radością noszę go po całym domu (bardzo dobrze działają mapy "wielopiętrowe" i automatyczna selekcja właściwej mapy). Ale porywająco lekki raczej nie jest.

Tak samo jest z rozmiarem - niecałe 10 cm, do tego bez wieżyczki to niezły wynik, ale nie jakaś ścisła światowa czołówka anorektycznych robotów (pomijając kwestię tego, jak jest rozwiązywane mopowanie).
Efekt rozmiaru jest więc po prostu taki, że X12 nie wszędzie wjedzie, jeśli chodzi o niższe przestrzenie.
A software'owy?
Mam wrażenie, że o ile z niskim przeszkodami X12 radzi sobie wybitnie dobrze - i lepiej niż większość robotów, jakie miałem - a "standardowe" nie sprawiają mu najmniejszych trudności, tak czasem odrobinę pokonują go przeszkody niskie.
Nie chodzi tutaj o to, że gdzieś nie wjedzie - bardziej o to, że potrafi np. wjechać pod siłowniową ławeczkę, która ma skośne elementy podstawy, i zamiast omijać miejsca, gdzie się nie zmieści - po prostu w nie wjechać albo nawet trochę wjechać i trochę zacząć z tym walczyć.
Nie jest to absolutnie sprawa takiej wagi, że bałbym się, że robot się gdzieś zaklinuje czy nie wróci do bazy - zdecydowanie nie. Po prostu i w takich dziwniejszych, trudniejszych sytuacjach oczekiwałbym sprytu i elegancji, który pokazuje w innych sytuacjach.
Dobra, to ważne pytanie - dlaczego wygląda, jakby miał zeza na tym zdjęciu wcześniej.
Wbrew pozorom - nie są to kamery czy inne czujniki. Te umieszczono centralnie na froncie. To, co widać po bokach to... jeden z powodów, które sprawiają, że ten odkurzacz tak dobrze myje.

Te elementy w białych ramkach to po prostu... końcówki dyszy, a całe rozwiązanie jest na tyle ciekawe - i zastosowane w Deebocie po raz pierwszy - że jego nazwę nadrukowano nawet po prawej stronie od tych końcówek.
FocusJet służy po prostu do rozpylania specjalnego środka myjącego, który ma wstępnie "rozmiękczyć" uporczywe zabrudzenia. Można przy tym aktywować te funkcję jako-tako ręcznie, można wybrać obszary, w których będzie użytkowana domyślnie, a można też zdać się na pełny automat i wykrywanie, ewentualnie stosując strefy wyłączone z takiego dodatkowego zraszania.
Brzmi dobrze. Działa czy nie?
Tak. I napiszę może tak - z jednej strony i warto mieć wysokie oczekiwania, i jednocześnie warto je trochę temperować.
O co dokładnie chodzi? Na przykładzie odpowiem tak - X12 nie miał najmniejszych problemów z nawet bardzo mocno zaschniętymi, punktowymi plamami, których pochodzenie zna prawdopodobnie tylko mój kot. Żaden dotychczasowy robot sprzątający sobie z takimi rzeczami nie radził.
Z drugiej strony - dla tego samego przypadku - nie było tak, że X12 przejechał raz, namierzył te wielotygodniowe plamy na kaflach i raz-dwa się ich pozbył. Nie, to ostatecznie wymagało może 2 albo 3 przejazdów, ale efekt i tak był świetny.
Ze świeższymi plamami X12 radzi sobie oczywiście bez najmniejszych problemów. Do tego był w stanie wypucować tak dokładnie łazienkę w okolicach prysznica, że kafle znowu zrobiły się chropowate - a to uznaję za naprawdę wybitne osiągnięcie.
Ponownie, dla równowagi, jasne, porowate kafle w błotnistym korytarzu uznałbym po kilku myciach za czyste, ale nie aż tak czyste, jak mogłyby być po ręcznym szorowaniu. Czyli wynik bardzo dobry, ale nie doskonały.
W ramach bonusu: ani na tych kaflach, ani na szarawych panelach nie zauważyłem, żeby robot zostawiał jakiekolwiek smugi czy ślady.
A odkurzanie?
Jeśli chodzi o moc - absolutnie bezbłędnie. Chyba nie znalazło się nic - wliczając w to włosy, sierść, zaschnięte błoto i standardowe drobiazgi - co zostałoby przez robota porzucone lub pominięte.

Ba, nawet dywany - na których rolka jest podnoszona - nie stanowią dla X12 większego wyzwania. Mógłbym oczywiście rozwlec tę odpowiedź, ale zasadniczo taki jest skrót najważniejszej informacji - X12 jest świetny, jeśli chodzi o odkurzanie i na twardych podłogach, i na dywanach. Choć tych z ekstremalnie długim włosiem, z uwagi na wysokość podnoszenia rolki (1,5 cm) może bym unikał.
Jedyne wyzwanie może stanowić fakt, że szczotka boczna - choć ze sporym zasięgiem - jest statyczna. Biorąc pod uwagę fakt, że robot jest dość wysoki i nie wszędzie wjedzie, czasem doceniłbym, gdyby to ramię było odrobinę zrobotyzowane.
I steruje się tym jak?
Albo dotykowym przyciskiem na obudowie (nie jestem fanem, przyznaję), albo aplikacją Ecovacs, albo wybranym przez nas systemem smart dom, który obsługuje Matter. Wybór jest więc całkiem spory.
Jednocześnie muszę przyznać, że... zaskakująco lubię aplikację Ecovacs. Nie zabija liczbą opcji, ale to i dobrze - jest dokładnie wszystko, czego możemy potrzebować, do tego ułożone w sposób, który nie powoduje zagubienia.
Jedyne, co średnio mi leży, to jakość tłumaczenia aplikacji na język polski. Nie żeby było ekstremalnie źle, ale przykładowo informowanie o "awarii zbiornika na wodę", kiedy chodzi po prostu o to, że trzeba go opróżnić lub uzupełnić, to trochę przesada.
Deebot X12 OmniCyclone - czy warto?

Od strony użytkowej, po kilku tygodniach mogę napisać tak - dawno już nie widziałem robota, który jest tak dobry w sprzątaniu, a w szczególności mopowaniu podłóg. Czy jest to kwestia wałka/rolki, dodatkowych rozwiązań czy czegoś jeszcze innego - nie wiem. Wiem natomiast tyle, że efekty na twardych podłogach potrafią być zjawiskowo dobre.
Do tego dochodzi jeszcze szereg mniejszych i większych zalet - obsługa Matter, dobra nawigacja, sprawne radzenie sobie z sierścią i włosami, wspinanie się po prograch (nawet trochę powyżej 24 mm ze specyfikacji), baza bez worka i cena, która wprawdzie jest dość wysoka, ale i tak jest zdecydowanie niższa niż to, co za sztandarowe modele życzą sobie często inni producenci.
Z drugiej strony - oczywiście ideałów nie ma. Nie ma tu też ruchomej bocznej szczotki, rolki do mopowania nie da się zostawić w bazie na czas wyjazdu na dywany, a robotowi przydała by się też chyba jakaś wewnętrzna kalibracja dotycząca świadomości tego, ile dokładnie ma wysokości.
Chociaż patrząc na to, ile często trzeba dopłacić do takich rzecz - przy cenie X12 chyba nikt nie będzie na to narzekał.
Deebot X12 OmniCyclone - zalety:
- świetna jakość zmywania podłóg;
- bardzo dobra jakość odkurzania twardych podłóg i co najmniej dobra+ dywanów;
- bardzo dobra nawigacja, świetne wykrywanie niskich przeszkód;
- kompletna stacja bazowa bez konieczności wymieniania worków;
- cena nie tak szalona, jak w niektórych przypadkach;
- wysuwana rolka faktycznie daje radę;
- spryskiwanie plam nie zawsze działa idealnie, ale... działa i robi robotę;
- obsługa Matter;
- świetne radzenie sobie z sierścią i podobnymi;
- świetna obsługa sprzątania "wielopiętrowego";
- łatwa w użyciu aplikacja w języku polskim.
Deebot X12 OmniCyclone - wady:
- to nie jest najniższy robot na rynku;
- ten robot nie wie, że nie jest najniższym robotem na rynku;
- statyczna boczna szczotka;
- nieelegackie tłumaczenie niektórych elementów aplikacji;
Redaktor prowadzący Spider’s Web i Autobloga. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od 15 lat związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. A że przy okazji uwielbia porządek, jeśli w redakcji pojawi się odkurzacz albo robot koszący do przetestowania, trafi właśnie do niego. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.