Stworzyli oko na uwięzi. Będzie patrzeć, czy nie lecą do nas rosyjskie drony
Polscy naukowcy stworzyli niezwykły areostat, który będzie pilnować polskich granic. BASIA, bo o niej mowa, pozwoli wcześniej dostrzec np. zbliżające się do granicy drony. System przeszedł właśnie teksty na poligonie, a wojsko jest zachwycone jego możliwościami.

Ulewny deszcz, silny wiatr, holowanie przez pojazd, a na koniec 12 trafień z broni palnej - aerostat BASIA, rozwijany przez konsorcjum z udziałem Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN, przeszedł trzydniowe testy użyteczności bojowej na poligonie w Wędrzynie. Wyniki przerosły oczekiwania zespołu, a wojsko wysoko oceniło możliwości platformy stworzonej i rozwijanej przez polskich naukowców - podaje Polska Akademia Nauk w komunikacie.
Bierny Aerostatyczny System Informacyjno-Analityczny BASIA wziął udział w ćwiczeniu taktycznym 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej pod kryptonimem Dzielny Bóbr 2026, które odbywało się w Ośrodku Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Wędrzynie.
To pierwszy tak wymagający sprawdzian platformy w realiach zbliżonych do rzeczywistych warunków jej użycia. Program testów systemu BASIA zaplanowano na trzy dni, a każdy z nich stawiał przed aerostatem inne wyzwania.
Technika i pogoda, pokaz dla gości i mediów oraz próba ognia
Pierwszego dnia platformę poddano ocenie wojskowych specjalistów technicznych, którzy bardzo pozytywnie ocenili jej możliwości. Dodatkowy sprawdzian zapewniła też sama pogoda podczas przechodzącego frontu atmosferycznego, okresowo padał ulewny deszcz i wiał silny, zmienny wiatr.
Aerostat przetrwał te warunki bez żadnych uszkodzeń, co potwierdziło skuteczność autorskich rozwiązań konstrukcyjnych IPPT PAN, w tym unikalnego systemu mocowania uwięzi oraz stabilizacji pionowej i poziomej.
Najtrudniejszy okazał się dzień trzeci. Wojsko sprawdziło odporność platformy na ostrzał, wykorzystując do tego poprzednią, nieco mniejszą wersję aerostatu. Mimo 12 trafień pociskami kalibru 12,7 mm (24 otwory po pociskach w powłoce) aerostat utrzymywał się w powietrzu jeszcze przez ponad pół godziny.
W razie potrzeby można go także szybko sprowadzić na ziemię, w ciągu max. 30 minut, naprawić ewentualne uszkodzenia i ponownie wznieść w powietrze.
Poligon to zupełnie inna rzeczywistość niż laboratorium i właśnie dlatego tak bardzo zależało nam na tych testach. BASIA pokazała, że jest odporna, mobilna i szybka w użyciu. Aerostat po dwunastu trafieniach nadal utrzymywał się w powietrzu na stałym pułapie ok. 100 m przez ponad pół godziny, a jeżeli zaistnieje taka potrzeba to możemy go w krótkim czasie ściągnąć, naprawić uszkodzenia i znów wypuścić na wymaganą wysokość. Mamy poczucie, że wojsko doceniło to, na czym nam najbardziej zależało: użyteczność, niski koszt i prostotę obsługi. Dla całego zespołu to ogromna satysfakcja - podkreśla dr hab. inż. Zbigniew Wołejsza, kierownik zespołu BASIA w IPPT PAN.
Testy potwierdziły również mobilność systemu: platforma lotna pozostawała w pełni operacyjna podczas holowania przez pojazd utrzymując stale pułap około 100 m. Po złożeniu powłoka aerostatu mieści się w niewielkiej torbie. Zalety systemu oraz prostotę jego eksploatacji docenili również oddelegowani do jego obsługi żołnierze z OSPWL w Wędrzynie, którzy po odbyciu zaledwie czterogodzinnego przeszkolenia w zakresie obsługi aerostatu przez część testów samodzielnie sprawdzali jego możliwości.
Nauka, która działa w terenie
BASIA to system obserwacyjny, którego sercem jest aerostat na uwięzi, wynoszący zestaw sensorów na wysokość do 500 m. Pozwala to znacznie zwiększyć zasięg obserwacji i ograniczyć martwe strefy wynikające z ukształtowania terenu. System jest projektowany do wykrywania ruchu pojazdów i pojedynczych osób oraz bardzo nisko lecących obiektów, w tym dronów i małych bezzałogowych statków powietrznych.
Podstawowym sensorem jest radar pasywny PCL, który wykrywa obiekty bez emisji własnego sygnału, a więc bez zdradzania swojej pozycji. Uwięź z wbudowanym światłowodem zapewnia ciągłe przesyłanie danych i zasilanie segmentu powietrznego.
BASIA ma charakter rozwiązania podwójnego zastosowania: oprócz sił zbrojnych może z niej korzystać m.in. Straż Graniczna, policja czy operatorzy infrastruktury krytycznej.
To, co zobaczyliśmy w Wędrzynie, jest najlepszym dowodem, że polska nauka potrafi dostarczać rozwiązania gotowe na wymagania współczesnego pola walki. Kiedy w marcu prezentowaliśmy BASIĘ w Jabłonnie, mówiliśmy o systemie nowoczesnym, a zarazem racjonalnym kosztowo. Dziś wiemy, że ten system radzi sobie w realnych warunkach operacyjnych. Jestem dumny z zespołu IPPT PAN oraz wszystkich partnerów programu. To ważny krok na drodze do suwerenności technologicznej Polski w obszarze bezpieczeństwa - mówi prof. Marek Konarzewski, prezes Polskiej Akademii Nauk.
Program realizuje konsorcjum, którego liderem jest firma XY Sensing (radar pasywny PCL), a Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN odpowiada za platformę aerostatyczną: projekt konstrukcji, algorytmy sterowania oraz testy naziemne i w locie. Wykonanie aerostatu i praktyczne testy platformy prowadzi spółka Adaptronica.
Systemy optoelektroniczne rozwija Politechnika Rzeszowska, w tym system ADS-B i algorytmy analityczne, zaś za łączność i komunikację odpowiadają Wojskowe Zakłady Łączności Nr 1 z Zegrza. Prace nad aerostatem były finansowane przez NCBR w ramach programów TANGO 2 i TANGO 4, a rozwiązania konstrukcyjne są chronione patentami IPPT PAN.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.