REKLAMA

PESEL-e wyciekły, chcemy kasy. Polacy zaczynają upominać się o swoje

Jeden z największych incydentów w polskiej historii może być też precedensowym pod względem reakcji ofiar wycieku danych - eksperci sugerują, że pozwy zbiorowe są możliwe. 

wyciek danych

Nawet przeszło 18 mln Polaków może być dotkniętych wyciekiem danych z systemów MyDr. Za sprawą rządowej strony dowiedziałem się, że mój PESEL był wśród pechowych numerów, które wyciekły. To nadal nie oznacza, że poznałem szczegóły. 

W firmie MyDr doszło do nieuprawnionego dostępu do bazy danych systemu, z którego korzystają przychodnie lekarskie i gabinety. Fakt przełamania zabezpieczeń firmy MyDr jest potwierdzony, służby nie stwierdziły jak dotąd upublicznienia tych danych, z uwagi na dobro obywateli – prewencyjnie przekazujemy jednak informację, czyje numery PESEL znalazły się w wycieku. O zakresie danych informują pacjentów dotknięte incydentem placówki, natomiast w serwisie bezpieczedane.gov.pl istnieje jedynie możliwość sprawdzenia czy PESEL użytkownika znalazł się w wycieku - wyjaśnia serwis bezpiecznedane.gov.pl.

Z kolei MyDr przyznaje, że "wskazanie konkretnych danych osobowych w serwisie Bezpieczne Dane w kontekście incydentu MyDr nie oznacza, że dane te zostały upublicznione lub ujawnione w Internecie". Na dodatek firma nie potwierdza, że "wszystkie numery PESEL, w odniesieniu do których MyDr został wskazany jako źródło wycieku, rzeczywiście pochodzą z systemów MyDr".

Skala wycieku i fakt, że w niepowołane ręce wpaść mogły nie tylko PESEL-e, ale też szczegóły związane z leczeniem się Polaków, sprawiają, że mówimy o naprawdę poważnym incydencie. Nie dziwi więc fakt, że reakcja powinna być mocna - nie tylko ze strony Ministerstwa Cyfryzacji, które już zapowiada zmiany w prawie. "Pogoń za zyskiem czy brzmienie umowy między prywatnymi podmiotami nie może być usprawiedliwieniem dla zaniedbań w cyberbezpieczeństwie" - przekazał wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

Zareagować mogą też ofiary

W rozmowie z portalem Finanse WP Jarosław Chałas, partner zarządzający kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy, zdradza, że pojawiają się już pierwsze zapytania dotyczące "pozwów o odszkodowania w związku z wyciekiem danych".

- Każda osoba, która poniosła szkodę majątkową lub niemajątkową w wyniku naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych, ma prawo uzyskać od administratora lub podmiotu przetwarzającego odszkodowanie za poniesioną szkodę - zauważa w rozmowie z WP Finanse prof. Joanna Studzińska, Kierownik Zakładu Postępowania Cywilnego Akademii Leona Koźmińskiego.  

Ekspertka wyjaśnia, że między naruszeniem a poniesioną szkodą musi zaistnieć "związek przyczynowy". Zdenerwowanie i niepokój mogą być trudne do udowodnienia. A nawet jeśli uda się przekonać sąd co do wpływu wycieku na stan psychiczny, to wcale nie oznacza, że ten przyzna oczekiwaną sumę. 

Już wcześniej eksperci zwracali uwagę, że w Polsce "nie ma tradycji zasądzania dużych kwot tytułem zadośćuczynienia". W rozmowie z "Rzeczpospolitą" dr hab. Arwid Mednis, radca prawny z kancelarii Mednis Legal, podkreślał, że wiele zależeć będzie od wyników postępowania UODO. Wtedy dowiemy się, kto i za co odpowiada, co może "uprościć sprawę sądową". 

Na razie musimy się uzbroić w cierpliwość. 

Ściśle współpracujemy z Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych i wkrótce rozpoczniemy przekazywanie placówkom medycznym zweryfikowanych informacji potrzebnych do realizacji ich obowiązków wynikających z RODO. Będziemy również wspierać placówki w zawiadamianiu UODO oraz pacjentów, których dane zostały objęte incydentem. Naszym priorytetem jest teraz przekazanie placówkom dokładnych i zweryfikowanych informacji, tak aby pacjenci otrzymali właściwe zawiadomienia bezpośrednio od swoich placówek. Traktujemy tę sprawę z najwyższą powagą. Wiemy, że oczekiwane są odpowiedzi, i pracujemy nad tym, aby przekazywać je tak szybko, jak pozwalają na to ustaleni - mogliśmy przeczytać w komunikacie MyDr z 29 sierpnia. 

Ofiary czekają na wyjaśnienie, co się stało i kto jest za to odpowiedzialny także po to, aby móc działać dalej i domagać się zadośćuczynienia. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.