Szybka ewakuacja? Polacy: pół godziny i zrobione
Narzekamy na informacyjny chaos i komunikaty, które o niczym tak naprawdę nie mówią, ale wielu Polaków zgłasza gotowość na wypadek kryzysowych sytuacji.

Obyśmy nigdy nie musieli na własnej skórze przekonywać się, czy mieliśmy rację. Z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla PAP wynika, że blisko połowa Polaków (48,8 proc.) deklaruje, że spakowałaby się do ewakuacji w 30 minut. 37,1 proc. respondentów ocenia, że nie zdołałoby przygotować się w tym czasie, a 14,2 proc. nie potrafi tego wskazać.
67,6 proc. respondentów jest przekonanych o tym, że ma w swoim otoczeniu osobę, do której może zwrócić się o pomoc w sytuacji kryzysowej - np. sąsiada. I to więcej niż dobra wiadomość. W trudnych sytuacjach musimy liczyć na siebie i być solidarni. To frazes, ale historia wielokrotnie udowadniała, że tak właśnie jest.
Nieco gorzej wypada inna statystyka. O ile można odetchnąć z ulgą, że przypadku zagrożenia 61,4 proc. badanych wolałoby działać wspólnie z innymi osobami z okolicy, to przy tym samodzielne działanie wybiera 25,8 proc. respondentów.
I w tym przypadku to aż 25,8 proc., a nie tylko
Można dywagować, dlaczego tak wielu ankietowanych wskazało właśnie taką odpowiedź. Może to echa czasów, kiedy przekonywano, że trzeba liczyć tylko na siebie - w każdej sytuacji?
Tę hipotezę przekreśla jednak fakt, że gotowość do wspólnego działania rośnie wraz z wiekiem. Jak pisze PAP, deklaruje ją 46 proc. osób w wieku 18-29 lat, 55 proc. badanych w wieku 30-39 lat, 63 proc. w grupie 40-49 lat, 58 proc. wśród osób w wieku 50-59 lat i 72 proc. badanych po 60. roku życia.
Albo to wcale niczego nie przekreśla: w końcu to ludzie powyżej 30 roku życia jeszcze pamiętają mityczne czasy, wspominane z taką nostalgią, kiedy wszyscy się znali i byli w stanie sobie pomagać. Oczywiście możemy roztrząsać, na ile to prawda, a na ile chęć przekonywania samych siebie, że kiedyś było inaczej, lepiej. Ostatnie lata to raczej rozpad więzi i solidarności, za to wzrost samotności wśród ludzi.
Może dlatego wspólne działanie częściej wybierają mieszkańcy wsi niż mieszkańcy małych miast - 67 proc. wobec 55 proc. W średnich miastach taką odpowiedź wskazuje 59 proc. badanych, a w największych miastach 63 proc. - wynika z sondażu.
Znowu bardzo łatwo wpaść w pułapkę stereotypów i uproszczeń. To wszystko zależy: i na wsiach, szczególnie gdzie jak grzyby po deszczu wyrastają nowe domy czy wręcz całe osiedla, nowi nie muszą się znać, za to w miastach dalej kwitną dobre relacje sąsiedzkie. Trudno jednak nie mieć poczucia, że to już inne stosunki.
Ale przy tym mimo wszystko może cieszyć fakt, że chęć do wspólnego działania jest - mimo wysiłków próbujących skłócić jednych z drugimi, tworzenia się licznych baniek itd. - a zdecydowana większość deklaruje, że może liczyć na pomoc sąsiada.
Znacznie gorzej wypada inny sondaż. Tylko nieco ponad połowa (53 proc.) respondentów wie, gdzie szukać wiarygodnych informacji i komunikatów w sytuacji zagrożenia. Z kolei 25,3 proc. przyznaje, że nie wie, gdzie ich szukać, a 21,7 proc. nie potrafi tego ocenić.
Dochodzi do sytuacji, że prędzej miasto będzie żartować z poważnego wydarzenia, wywołującego niepewność wśród mieszkańców, niż przekaże rzetelną informację, co się stało i nie ma się czego obawiać. Tak było całkiem niedawno w Łodzi.
Dalej sporo wątpliwości budzą Alerty RCB i komunikaty, które niby o czymś informują, ale do końca nie wiadomo o czym. Można więc pocieszać się, że mimo wszystko 50 proc. wie, gdzie szukać konkretów. Gorzej, że reszta takiej wiedzy nie ma.
Zdjęcie główne: FotoDax / Shutterstock.com
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.