REKLAMA

Rosyjski dron znaleziony na polskiej plaży. Pilny komunikat rządu

Na polskiej plaży koło Jarosławca znaleziono drona. Z pierwszych informacji wynika, że jest to Gerbera, maszyna rosyjskiej produkcji. To pierwszy raz gdy tak daleko na terytorium polski znaleziono rosyjski bezzałogowiec.

Rosyjski dron znaleziony na polskiej plaży. Pilny komunikat rządu

O wydarzeniu poinformował w serwisie X minister obrony narodowej Władysław Kosiniak- Kamysz. Z jego informacji wynika, ze rosyjski dron został odnaleziony w województwie zachodniopomorskim.

W rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z morza Bałtyckiego DRONA. Wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji. Na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu - napisał Kosiniak-Kamysz.

Warto podkreślić, że Jarosławiec położony jest pomiędzy dwoma ważnymi dla polskiego wojska. Po wschodniej stronie, w Ustce, znajduje się Centralny Poligon Wojsk Lotniczych, gdzie testowane są nowe typy uzbrojenia naszej armii, w tym systemy Patriot, pociski artyleryjskie, drony, czy systemy antydronowe.

Z kolei na zachód, w Darłowie znajduje się część 44 Bazy Lotnictwa Morskiego. Stacjonują tam śmigłowce przeznaczone do zwalczania okrętów podwodnych oraz prowadzenia akcji poszukiwawczo - ratowniczych.

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, pytany w Sejmie przez reportera TVN24 powiedział, że odkryty dron "zgodnie z procedurami trafi teraz do służb, gdzie zostanie zbadany".

Jest to najprawdopodobniej dron typu Gerbera. Dron został podjęty z wody przez wojskową łódź hydrograficzną. Teraz miejsce znalezienia zabezpieczane jest przez Żandarmerię Wojskową. Następnie zostanie on zbadany przez saperów - powiedział w TVN24 ppłk Jacek Goryszewsk, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Gerbera wygląda niepozornie, ale Rosjanie mają dla niej ważne zadanie

Jednym z najbardziej charakterystycznych rosyjskich dronów wykorzystywanych w wojnie z Ukrainą jest Gerbera. To stosunkowo tania konstrukcja, która wyglądem przypomina irańskiego Shaheda-136. Jej kadłub powstaje między innymi z pianki i sklejki, dzięki czemu dron można produkować znacznie taniej i szybciej niż bardziej skomplikowane bezzałogowce. Gerbera została po raz pierwszy zaobserwowana na froncie w 2024 r.

Jej podstawowym zadaniem jest bycie wabikiem dla obrony przeciwlotniczej. Rosjanie mogą wysyłać Gerbery razem z dronami uderzeniowymi, tak aby obrona powietrzna musiała wykrywać i zwalczać dużą liczbę celów. To zmusza przeciwnika do zużywania pocisków i innych środków obrony na relatywnie tani sprzęt. Gerbera może również służyć do rozpoznania, przekazywania sygnału, a niektóre warianty mogą zostać wyposażone w niewielki ładunek wybuchowy.

Gerbera ma 2,5 m rozpiętości skrzydeł, maksymalną masę startową 18 kg, może osiągać około 160 km/h i ma deklarowany zasięg do 600 km. Jej pułap użytkowy sięga około 3000 m. Dron jest wystrzeliwany za pomocą katapulty, więc nie potrzebuje klasycznego pasa startowego.

Gerbera jest przykładem zupełnie innego podejścia do wojny powietrznej, ma być przede wszystkim tania, liczna i wystarczająco dobra, aby przeciążyć system przeciwnika. Właśnie dlatego jej odnalezienie może być dla polskich służb cennym źródłem informacji o rosyjskiej technologii.

Polska już wcześniej miała problem z rosyjskimi dronami

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy rosyjskie bezzałogowce znalazły się na terytorium Polski. Szczególnie poważny był incydent z 9 na 10 września 2025 r. Wówczas podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została naruszona wielokrotnie. Premier Donald Tusk poinformował o 19 naruszeniach dokonanych przez rosyjskie drony.

Polskie i sojusznicze lotnictwo zostało postawione w stan gotowości, a część bezzałogowców została zestrzelona. Później na terenie Polski odnajdywano kolejne szczątki maszyn. Według późniejszych ustaleń wśród wykorzystanych przez Rosję konstrukcji znajdowały się również drony typu Gerbera.

Polska znajduje się bezpośrednio na styku obszaru prowadzonej przez Rosję wojny z Ukrainą i wschodniej flanki NATO. Każdy rosyjski obiekt wojskowy odnaleziony na naszym terytorium jest więc traktowany znacznie poważniej niż zwykły zagubiony bezzałogowiec.

Jeszcze poważniejszy był przypadek z nocy z 29 na 30 lipca 2026 r. Wówczas rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł w pobliżu Tarnawy-Kolonii w województwie lubelskim. Pocisk spadł około 92 km w linii prostej od granicy z Ukrainą. W miejscu upadku powstał krater o średnicy około 10 m i głębokości około 5 m. Nikt nie został ranny.

Wojsko dokładnie zbada znalezionego drona

Wrak albo uszkodzony dron może powiedzieć wojsku znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Elektronika może zdradzić zastosowany system nawigacji, moduły łączności czy pochodzenie poszczególnych komponentów. Konstrukcja może z kolei wskazać konkretny model i wersję bezzałogowca.

Równie ważne mogą być dane zapisane w urządzeniach pokładowych. Jeżeli zachowały się odpowiednie elementy elektroniki, eksperci mogą próbować ustalić między innymi przebytą trasę czy sposób nawigowania. Nawet pozornie niepozorny dron wyrzucony przez Bałtyk może więc stać się dla polskich służb bardzo interesującym materiałem analitycznym.

Główna ilustracja: Dron Gerbera na Ukrainie.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.