REKLAMA

Co trzeci pociąg opóźniony. Protest maszynistów bardzo dotkliwy

Przestrzegano przed "dużą dezorganizacją realizacji rozkładów jazdy" oraz utrudnieniami, ale protest maszynistów wprowadzony był w konkretnym celu - aby zwrócić uwagę na bezpieczeństwo. Jak akcja wpłynęła na ruch kolejowy? 

pociagi

Dzisiejszy protest miał trwać do północy, jednak Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce zdecydował się wprowadzić bardziej ugodowy wariant. Pociągi będą przekraczać przejazdy kolejowo-drogowe z prędkością 20 km/h tylko do południa, godziny 12:00.

W związku z deklaracją Dariusza Klimczaka dotyczącą pilnego rozpoczęcia prac nad zmianami legislacyjnymi i rozwiązaniami technicznymi służącymi poprawie bezpieczeństwa na polskiej kolei, a także niezwłocznego wszczęcia prac nad ustawą o czasie pracy maszynisty, ZZM uznaje te zapowiedzi za pierwszy krok w kierunku rozwiązania systemowych problemów, na które Związek zwraca uwagę od lat. (...) ZZM oczekuje konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem dzisiejszej deklaracji Ministra Infrastruktury - informował związek.

Nie wszyscy maszyniści przystąpili do akcji. Z danych Portalu Pasażera, o których informuje PAP, wynika, że po godzinie 7 rano w piątek punktualność pociągów spadła do ok. 70 proc. Opóźniony był mniej więcej co trzeci skład. 

Podobne dane płyną ze statystyk PKP Intercity. Przewoźnik poinformował, że rano uruchomił 140 pociągów, z czego 47 pociągów odnotowało opóźnienia. Łączny czas opóźnień wyniósł 1225 minut, a średnie opóźnienie to 26 min. 

Stan na godzinę 8:00 to już 171 uruchomionych pociągów PKP Intercity i 86 opóźnionych. Łączny czas opóźnień wyniósł 2188 min, ale średnie opóźnienie spadło do 25 min.

Koleje Śląskie poinformowało, że spośród pociągów uruchomionych przed godz. 6 rano, ok. 30 proc. zwalniało na przejazdach drogowo-kolejowych do 20 km/h. 

Część maszynistów w ramach poparcia akcji protestacyjnej podaje na przejazdach sygnał "Baczność", bez zwalniania biegu pociągów - relacjonują Koleje Śląskie.

Jeszcze w czwartek przewoźnicy, chcąc załagodzić utrudnienia i ułatwić podróże, poinformowali, że  w piątek obowiązywać będzie wzajemne honorowanie biletów wszystkich przewoźników pasażerskich, z wyłączeniem pociągów kategorii EIP.  Na dodatek pasażerowie, którzy mieli kupiony bilet na dzisiaj i z powodu protestu postanowili zrezygnować z wyjazdu, mogą zwracać bilety bez potrącenia odstępnego.

PLK "straszyło" maszynistów 

W opublikowanym w czwartkowy wieczór komunikacie spółka PLK przestrzegała, że akcja maszynistów "może przyczynić się do powstania znaczących opóźnień pociągów pasażerskich w dniach 11-12 września, zarówno w ruchu lokalnym, jak i dalekobieżnym". Dlatego poinformowano, że spółka, jako zarządca infrastruktury kolejowej, będzie "rozważać wyciągnięcie adekwatnych konsekwencji prawnych wobec podmiotów i osób odpowiedzialnych za ewentualną destabilizację funkcjonowania polskiej sieci kolejowej".

"Dlaczego najbardziej ucierpią na tym pasażerowie?" - pyta pod wpisem Kolei Mazowieckich jedna z podróżnych. Pasażerka zaznacza, że popiera maszynistów, ale zastanawia się, "dlaczego to odbywa się kosztem ludzi". 

Mam wrażenie, że ten wpis, jak i reakcja PLK, dobitnie pokazują, że mamy problem z protestami. Bardzo poważny problem

Łatwo przyznać, że protestujący mają rację, ale nie godzimy się z tym, aby ich działania wpływały bezpośrednio na nas. Tym samym podważana jest sama idea protestu. Trudno wyobrazić sobie strajk, który nikomu nie przeszkadza, a przy tym jest skuteczny. Wyrażać swoją złość, ale tak, aby nikogo nie urazić i nie zakłócić spokoju, byłoby rozwiązaniem idealnym, ale na tym polega sprzeczność. To utopia, coś niemożliwego do zrealizowania. Protest musi zdestabilizować sytuację, bo inaczej będzie niezauważony. A jeśli nawet ktoś go dostrzeże, to nie zmusi do szukania alternatywy. Skoro pokojowe metody nie działały, to tym bardziej nie będzie skuteczny niezauważalny strajk. Na tym to wszystko polega. Ludzie muszą się zdenerwować, aby wreszcie coś się zmieniło.

Można mi zarzucić, że łatwo pisze mi się te słowa, bo akurat w tym momencie jestem w domu. Nie muszę nigdzie jechać ani się spieszyć. A co z tymi podróżnymi, którzy nie mieli wyjścia? 

Tylko w tym przypadku odpowiedź jest bardzo prosta - przez nieodpowiedzialnych kierowców, którzy w nosie mają obowiązujące przepisy, opóźnienia zdarzyć mogą się każdego innego dnia

Co gorsza, będą nieprzewidziane, bo nigdy nie wiadomo, na jakim przejeździe dojdzie do niebezpiecznego zdarzenia. Ogromne opóźnienie to w takich przypadkach i tak szczęśliwe zakończenie. Ostatni wypadek pokazał, że może skończyć się tragedią. 

To jest bardzo prosta alternatywa: albo akcja, która zwróci uwagę na problem, będzie niewygodna, wkurzy wszystkich i dlatego wymusi działania, albo będzie tak, jak było. Problem zamieciony pod dywan do czasu, aż znowu wydarzy się coś niedobrego. A w międzyczasie ciche opóźnienia, bo gdzieś dojdzie do wypadku, który wstrzyma ruch pociągów na długie godziny.  

Bo że dojdzie, to pewne.

Prawie 76% wypadków na sieci kolejowej dotyczyło tzw. strony trzeciej (przyczyny mają związek z czynnikami lub osobami spoza systemu kolejowego). W 2025 r. doszło do 367 takich zdarzeń. Głównie są to potrącenia osób, które przechodziły w miejscach niedozwolonych, oraz wypadki na przejazdach kolejowo-drogowych. W wypadkach z udziałem strony trzeciej zginęło 175 osób – o 11 więcej niż w 2024 r. Ciężko ranne zostały 43 osoby (o 7 mniej niż w 2024 r.) - tak Urząd Transportu Kolejowego podsumował 2025 r.

Dlatego tak niezrozumiałe są dla mnie komentarze zwalające winę na maszynistów, sugerujące, że w ten sposób zniechęcą ludzi do kolei. Tak jakby nie robiły tego wypadki, na które protestujący zwracają dziś uwagę. 

Mam więc proste pytanie: czy takie wypadki nie wpływają na zwykłych ludzi? Nie sprawiają, że ktoś spóźnia się do pracy, szkoły, do domu? Nie dojedzie na czas na lotnisko, inny dworzec? Ale to już jest normalne, to się dzieje, można przywyknąć. Kiedy ktoś mówi "dosyć" i domaga się działań - spotyka się z krytyką. Bo wtedy przeszkadza innym.

Destabilizacja przez resztę roku jest w porządku - bo jest normalna, zdarza się, może akurat na nas nie trafi. Nie trzeba się oburzać, nie wymagane są żadne działania. Po prostu można liczyć na szczęście i to, że wypadnie na kogoś innego.

Zdjęcie główne: Wojciech Wrzesien / Shutterstock

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.