Używasz takiego Maca? Teraz masz ogromny problem
Po 6 latach od debiutu Apple Silicon deweloperzy mogą usunąć kod x86 ze swoich programów. System macOS 27 Golden Gate definitywnie żegna architekturę Intela.

Pamiętacie ten moment euforii? Od premiery pierwszego procesora z rodziny Apple Silicon minęło właśnie równe 6 lat. Kiedy w 2020 r. na scenę wkroczył układ M1, świat laptopów i stacji roboczych wywrócił się do góry nogami. Konkurencja przez kolejne lata dwoiła się i troiła, ale umówmy się - nikt nie zbliżył się do tej niesamowitej wydajności, czasu pracy na baterii i ciszy, jaką oferują czipy z Cupertino.
Niestety, ta era totalnej dominacji architektury ARM oznacza jedno: starsze sprzęty idą w odstawkę. Właśnie jesteśmy świadkami, jak kurtyna opada na dobre, a wszystkie te kultowe konstrukcje z Intelem na pokładzie zostają odcięte od technologicznego tlenu i najnowszych bajerów.
Koniec z kodem x86 w App Store
Apple właśnie rzucił bombę i oficjalnie poinformował twórców oprogramowania o wielkiej zmianie w zasadach. Uniwersalne aplikacje w Mac App Store, które celują w macOS 13 lub nowszy, mogą teraz bez żadnych skrupułów wyciąć wsparcie dla procesorów Intela.
Kontaktujemy się, aby poinformować, że uniwersalne aplikacje dla systemu macOS w Mac App Store, które wymagają systemu macOS 13 lub nowszego, mogą teraz zrezygnować ze wsparcia dla komputerów Mac z procesorami Intel.
Usunięcie wsparcia dla komputerów Mac z procesorami Intel pozwala uprościć proces programowania oraz zoptymalizować rozmiar pobieranego pliku i zajmowane miejsce na urządzeniu. Aby usunąć wsparcie dla architektury Intel, zmień ustawienia kompilacji aplikacji (build settings) wyłącznie na „arm64”. Następnie skompiluj aplikację ponownie i prześlij ją do Mac App Store.
Wcześniej programiści musieli się gimnastykować i zachowywać kompatybilność z x86, co tylko dokładało im roboty przy testach i sprawiało, że apki zajmowały mnóstwo miejsca na dysku.
Teraz sprawa jest prosta: wystarczy jeden pstryczek w kompilatorze na arm64 i gotowe - program leci na serwery bez grama zbędnego kodu dla starych maszyn. Co to oznacza dla nas? Mniejsze pliki do ściągnięcia i lepszą optymalizację na nowych Macach.
Ale jeśli siedzicie na Intelu, to mam kiepskie wieści: zostaniecie z tym, co macie na dysku, bo nowszych wersji po prostu nie zainstalujecie.
macOS 27 Golden Gate to ostateczne pożegnanie
Ta rewolucja w regulaminie idealnie zgrywa się z premierą macOS 27 Golden Gate. To właśnie ten system jest tym „złym”, który skreśla z listy wsparcia absolutnie wszystkie modele z Intelem.
macOS Tahoe był ostatnim przystankiem dla starych podzespołów. Od teraz każda nowinka i każda funkcja ląduje tylko na maszynach Apple Silicon, zaczynając od legendarnego już M1.
Żeby było mało, Apple wyciąga wtyczkę z Rosetta 2. Ta magiczna warstwa, która tłumaczyła język Intela na język ARM, powoli odchodzi do lamusa. W nowym systemie większość aplikacji, które na niej polegały, po prostu przestanie działać. Jedyny wyjątek zrobiono dla garstki starych gier, które wciąż męczą dawne biblioteki graficzne x86.
Trochę sentymentu i zmierzch legend
Przez te zmiany mnóstwo projektów trafia na technologiczne cmentarzysko. Żegnamy bezgłośnego, 12-calowego MacBooka z jednym portem USB-C (kto to pamięta?) i tego dziwnego, śmietnikowego Maca Pro, który wzbudzał skrajne emocje - od miłości za design po nienawiść za problemy z chłodzeniem.
Gdyby Microsoft zrobił coś tak radykalnego w Windowsie, pewnie wybuchłyby zamieszki, bo oni od dekad ciągną za sobą bagaż wstecznej kompatybilności. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: kto tęskni za wyciem wentylatorów przy otwieraniu kilku kart w Chrome?
Sam mam jeszcze na półce 13-calowego MacBooka Air z 2015 r., ale dzisiaj to już tylko ładna pamiątka po czasach, które po prostu minęły. Epoka Intela w Macach oficjalnie dobiegła końca.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.