Jesień astronomiczna, meteorologiczna i kalendarzowa. Skąd wynikają różne daty początku pory roku?
Jesień w Polsce już trwa, jeszcze się nie zaczęła, a jednocześnie jej astronomiczny początek przypadnie dopiero 23 września. Brzmi jak błąd? W rzeczywistości wszystkie te stwierdzenia są prawdziwe. Meteorolodzy, kalendarz i astronomowie stosują bowiem trzy różne sposoby wyznaczania początku pór roku.

Astronomiczna jesień 2026 r. rozpocznie się w Polsce dokładnie 23 września o godzinie 2:05 czasu polskiego. Będzie to moment równonocy jesiennej, czyli chwila, w której Słońce przekroczy równik niebieski i rozpocznie swoją wędrówkę po południowej części nieba.
Dla mieszkańców Polski oznacza to, że noc z 22 na 23 września będzie ostatnią nocą astronomicznego lata. Co ciekawe, tego dnia dzień wcale nie będzie trwał dokładnie 12 godzin. W Warszawie Słońce wzejdzie o godz. 6:23, a zajdzie o godz. 18:32. Daje to około 12 godzin i 9 minut światła dziennego. Podobnie będzie w innych częściach kraju, choć godziny będą się wyraźnie różnić.
Dlaczego jesień zaczyna się akurat wtedy?
Żeby zrozumieć, skąd bierze się astronomiczna jesień, trzeba na chwilę spojrzeć na Ziemię z kosmosu. Nasza planeta nie krąży wokół Słońca ustawiona idealnie prosto. Oś jej obrotu jest nachylona względem płaszczyzny orbity o około 23,4 stopnia.
To właśnie to nachylenie jest jednym z najważniejszych powodów istnienia pór roku. W ciągu roku Ziemia obiega Słońce, ale jej oś pozostaje skierowana niemal w tę samą stronę przestrzeni. W rezultacie raz północna półkula jest bardziej zwrócona ku Słońcu, a innym razem bardziej od niego odchylona.
Latem w Polsce Słońce znajduje się wysoko nad horyzontem i przez wiele godzin oświetla powierzchnię Ziemi. Zimą sytuacja jest odwrotna, Słońce wędruje nisko nad południową częścią nieba, a dzień jest krótki. Jesień jest okresem przejściowym między tymi stanami.
Równonoc jest natomiast szczególnym momentem na tej kosmicznej układance. We wrześniu Słońce przekracza równik niebieski z północy na południe. Promienie słoneczne padają wtedy prostopadle na równik, a obie półkule są oświetlone w sposób najbardziej zbliżony do równomiernego. Na półkuli północnej zaczyna się astronomiczna jesień, a na południowej astronomiczna wiosna.
Nie oznacza to jednak, że Ziemia nagle zmienia nachylenie. Nie przechyla się z dnia na dzień i nie wykonuje gwałtownego ruchu. Jej oś jest nachylona praktycznie cały czas, a zmienia się przede wszystkim położenie naszej planety na orbicie wokół Słońca.
23 września, ale o 2:05. To właśnie wtedy zaczyna się jesień
W 2026 r. równonoc przypadnie na 23 września o godz. 2:05.
W różnych miejscach na Ziemi ta sama chwila może przypadać na różne daty. Dla mieszkańca Nowego Jorku będzie to jeszcze 22 września, dokładnie 20:05 czasu lokalnego. W Polsce zegary pokażą już 23 września i godz. 2:05. Astronomicznie mówimy jednak o jednym i tym samym wydarzeniu.
Co więcej, równonoc nie przypada każdego roku o tej samej godzinie ani nawet zawsze tego samego dnia. Wpływa na to między innymi fakt, że rok astronomiczny nie trwa dokładnie 365 dni. Ziemia potrzebuje na pełne okrążenie Słońca około 365,24 dnia.
Nasz kalendarz musi więc od czasu do czasu dodać brakujący dzień. Stąd lata przestępne, w których luty ma 29 dni. Zasada jest jednak nieco bardziej skomplikowana, lata podzielne przez 100 nie są przestępne, chyba że są jednocześnie podzielne przez 400. Dlatego 2000 był rokiem przestępnym, ale 1900 i 2100 nie są.
Te niewielkie różnice sprawiają, że moment równonocy przesuwa się z roku na rok. W 2026 r. przypada ona wyjątkowo późno w kalendarzu w porównaniu z ostatnimi latami. Poprzednio równie późno, 23 września, wystąpiła w 2023 r. W 2024 roku równonoc przypadła 22 września o godz. 14:43 czasu polskiego, w 2025 roku 22 września o godz. 20:19, a w 2026 roku przesunęła się jeszcze dalej, do 23 września o godz. 2:05 czasu polskiego.
W Polsce dzień i noc nadal nie mają po 12 godzin
Nazwa równonoc może być trochę myląca. Intuicyjnie można oczekiwać, że 23 września dzień potrwa dokładnie 12 godzin, a noc dokładnie 12 godzin. Tak jednak nie jest.
Powód jest między innymi bardzo przyziemny. Słońce nie jest punktem, lecz tarczą, a atmosfera ziemska załamuje jego światło. Dlatego widzimy Słońce jeszcze przez pewien czas, zanim geometrycznie znajdzie się ono nad horyzontem, oraz chwilę po tym, jak powinno już za nim zniknąć.
W efekcie 23 września w największych polskich miastach rzeczywista długość dnia będzie wynosić około 12 godzin i 9 minut. W Warszawie Słońce wzejdzie o godz. 6:23 i zajdzie o godz. 18:32, w Krakowie odpowiednio o godz. 6:27 i godz. 18:36, a w Łodzi o godz. 6:29 i godz. 18:38.
W Poznaniu dzień potrwa od około godz. 6:39 do godz. 18:48, we Wrocławiu od godz. 6:39 do godz. 18:48, a w Gdańsku od godz. 6:32 do godz. 18:41. W Szczecinie Słońce pojawi się nad horyzontem około godz. 6:49, a zachód nastąpi około godz. 18:58. Z kolei w Białymstoku będzie to mniej więcej godz. 6:14 i godz. 18:23.
To pokazuje również, dlaczego nie istnieje jedna uniwersalna godzina wschodu i zachodu Słońca dla całej Polski. Kraj rozciąga się na znacznym obszarze z zachodu na wschód i z północy na południe. Ziemia obraca się natomiast nieustannie, dlatego Słońce wcześniej pojawia się nad horyzontem na wschodzie kraju, a później na zachodzie.
Meteorolodzy powiedzieliby, że jesień już trwa
A teraz najważniejszy haczyk. Jeśli spojrzymy na sprawę oczami meteorologa, jesień wcale nie zaczyna się 23 września.
Jesień meteorologiczna rozpoczęła się 1 września i potrwa do końca listopada. Meteorolodzy dzielą rok na równe, trzymiesięczne okresy. Wiosna obejmuje marzec, kwiecień i maj, lato czerwiec, lipiec i sierpień, jesień wrzesień, październik i listopad, a zima grudzień, styczeń i luty.
Nie jest to próba zastąpienia astronomii. Chodzi o praktyczną metodę porządkowania danych pogodowych i klimatycznych. Trzy pełne miesiące znacznie łatwiej porównywać ze sobą w kolejnych latach niż okresy rozpoczynające się w różnych dniach i godzinach.
Dlatego gdy meteorolog analizuje temperaturę we wrześniu, październiku i listopadzie, wszystkie te dane trafiają do jednego sezonu. Dzięki temu można łatwiej sprawdzić, czy dana jesień była cieplejsza albo chłodniejsza od poprzednich.
Jest jeszcze trzecia jesień. Ta z kalendarza
Pozostaje jeszcze jesień kalendarzowa. Tutaj sprawa jest zdecydowanie prostsza. Jesień kalendarzowa rozpoczyna się zawsze 23 września.
Nie interesuje jej dokładny moment równonocy ani aktualna temperatura. Data została po prostu przyjęta jako stały punkt kalendarza. W 2026 r. wyjątkowo dobrze pokrywa się ona z jesienią astronomiczną, ponieważ równonoc również przypada 23 września. Różnica polega na tym, że astronomia wskazuje konkretny moment, godz. 2:05 czasu obowiązującego w Polsce, podczas gdy kalendarz mówi po prostu 23 września.
Istnieje też pojęcie jesieni termicznej. Tutaj nie ma jednej sztywnej daty obowiązującej dla całej Polski. Bierze się pod uwagę rzeczywistą temperaturę powietrza. IMGW wskazuje między innymi na kryterium średniej dobowej temperatury wynoszącej od 5 do 15 stopni Celsjusza dla termicznej jesieni.
W zależności od pogody może więc ona nadejść wcześniej lub później, a różnice mogą występować także między regionami Polski.
To właśnie dlatego można mieć wrażenie, że jesień przyszła już na początku września, a kilka dni później temperatura ponownie przekracza 20 stopni. Żadna z tych sytuacji nie przeczy astronomii. Po prostu opisujemy tę samą porę roku za pomocą różnych kryteriów.
Dlaczego jesień każdego roku przychodzi trochę inaczej?
Za kalendarzowymi datami kryje się jeszcze ciekawsza historia. Ziemia nie jest idealnym zegarkiem odmierzającym równo 365 dni. Jej ruch wokół Słońca jest nieco bardziej skomplikowany, a na jej orbitę wpływa także grawitacja Księżyca i innych planet.
Do tego dochodzi fakt, że doba związana z obrotem Ziemi względem odległych gwiazd trwa średnio około 23 godzin, 56 minut i 4 sekund. Doba słoneczna, którą wykorzystujemy w codziennym życiu, jest natomiast średnio zaokrąglana do 24 godzin. Kalendarz i zegarek są więc wygodnymi narzędziami dla człowieka, ale nie odwzorowują ruchów Ziemi z absolutną matematyczną dokładnością.
Właśnie dlatego momenty równonocy i przesileń nie są przywiązane na zawsze do jednej daty i jednej godziny. Mogą przesuwać się pomiędzy 22 a 23 września, a w szerszej perspektywie także pojawiać się w innych godzinach.
W 2026 r, mamy więc ciekawą sytuację, meteorologiczna jesień trwa od 1 września, kalendarzowa zaczyna się 23 września, a astronomiczna rozpocznie się 23 września dokładnie o 2:05.
I to właśnie ta ostatnia chwila jest najbardziej kosmicznym początkiem jesieni. Nie decydują o niej żółte liście, temperatura za oknem ani kartka w kalendarzu. Decyduje położenie Ziemi na orbicie i moment, w którym Słońce przekracza równik niebieski. Z perspektywy człowieka to tylko konkretna godzina w środku nocy. Z perspektywy całej planety, punkt, w którym Ziemia po raz kolejny zmienia swoją kosmiczną pozycję względem Słońca.
Główna ilustracja wygenerowana przez AI
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.