REKLAMA

Turysta w klapkach to już przeżytek. Nowe górskie zombie to wspinacz sterowany przez AI

Śmialiście się z ludzi, którzy zdobywają Rysy w klapkach, a tymczasem rośnie nam nowe pokolenie wspinaczy. Uzbrojeni w sztuczną inteligencję czekają, żeby zdobyć każdy możliwy szczyt. Jak w każdym prawdziwym sporcie górskim najpierw musimy ponieść pewne ofiary.

Turysta w klapkach to już przeżytek. Nowe górskie zombie to wspinacz sterowany przez AI

Trochę się śmieję z nabożnej czci, jaką otacza się wyjście w góry. Podobno niczego nie wybaczają, więc przed atakiem szczytowym na Gubałówkę dobrze jest rozbić obóz aklimatyzacyjny w połowie drogi. Wchodzenie na Giewont powinno być poprzedzone wynajęciem lokalnych Szerpów, zwanych potocznie juhasami. Rysy natomiast można zdobyć dopiero po kilkunastu latach spędzonych na szlakach.

Tymczasem zwykli turyści wchodzą gdzie się da, bez specjalistycznego sprzętu, bez obuwia wartego tysiące złotych. Są później obiektem kpin na różnych forach poświęconych Tatrom. Jednak nasi miłośnicy gór nie wiedzą, że za chwilę będą musieli przygotować się na nowy typ turysty - człowieka, którego przewodnikiem są asystenci AI. W zasadzie to nikt nie jest gotowy na kumulację ludzkiej głupoty i halucynacji sztucznej inteligencji. Mamy już pierwszych kandydatów do nagrody Darwina.

Siskiyou County Sheriff’s Office

Poszli w góry korzystając ze sztucznej inteligencji. Skończyło się akcją ratunkową

Trzech wspinaczy wybrało się na Mount Shasta - stratowulkan położony w Kalifornii, jeden z wyższych szczytów w tym stanie. Na wysokości 2560 m n.p.m. rozbili obóz, a następnego dnia przystąpili do ataku szczytowego. Wyruszyli o 3 nad ranem, na szczyt dotarli o 19, czyli znacznie później niż powinni i po godzinie odwrotu, która jest graniczną godziną bezpiecznego powrotu przed zmrokiem. W obecnych warunkach to około 12 w południe. 9 godzin powinno w zupełności wystarczyć na dotarcie na szczyt. Niestety nasi podróżnicy wybrali sobie złego przewodnika.

Zaczęli schodzić po zmroku, zabłądzili na szlaku, więc zadzwonili po pomoc do biura szeryfa hrabstwa Siskiyou, w którym leży wspomniany szczyt. Zorganizowanie pomocy trochę trwało, wspinacze musieli przenocować w górach i dopiero rano dotarli do nich ratownicy. I co się okazało?

Siskiyou County Sheriff’s Office

Wędrowcy skorzystali z Google Gemini do wytyczenia trasy i do zaplanowania zapasów jedzenia i wody. Te okazały się niewystarczające, a sama trasa okazała się błędna. CO ważne - to nie jest góra, na którą trzeba się wspinać, zdobywa się ją na nogach, idąc po szlaku. Zaufanie do sztucznej inteligencji sprawiło, że turyści utknęli w górach i trzeba było organizować pomoc.

Siskiyou County Sheriff’s Office

Taki błąd może zdarzyć się każdemu

Byłem miesiąc temu w Tatrach i z ciekawości zapytałem się właśnie Gemini o to, jakie szlaki i trasy poleca z 6-letnim dzieckiem, które jest po raz pierwszy w górach. 3 z 6 poleceń były wręcz głupie. Wiedziałem, że takie są, bo wcześniej wędrowałem po nich samotnie. A skąd wziął to Gemini? Ze stron podróżniczych, które twierdzą, że dany szlak jest łatwy. To nie oznacza, że jest dostosowany do dziecka. Z tego gadania, że kiedyś to było, wchodziło się bez mapy, kompasu i bez sprzętu. I takie informacje agreguje sztuczna inteligencja. Nie myśli nad nimi, nie przepuszcza przez filtr krytycznego ludzkiego myślenia.

Dlatego, jeżeli zamierzacie iść w góry, to odpuście sobie sztuczną inteligencję jako wyrocznię. Bo jak stanie się wam krzywda, to asystent co najwyżej napisze: miałeś racje, Orla Perć jest za trudna dla osoby bez przygotowania, czy chcesz, żebym podał ci numer do TOPR?

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.