REKLAMA

Czołg K2PL dojedzie z poślizgiem. Polska i Korea Południowa nie mogą się dogadać

Polska miała zacząć montować czołgi K2PL już w 2028 roku, ale ten termin może stanąć pod znakiem zapytania. Między polskim przemysłem a południowokoreańskim Hyundai Rotem narastają spory o technologie, koszty i serwis silników.

Czołg K2PL dojedzie z poślizgiem. Polska i Korea Południowa nie mogą się dogadać

Polska armia ma już ponad 200 koreańskich czołgów K2, a kolejne 180 maszyn ma trafić do wojska do 2030 r. Nie chodzi jednak wyłącznie o dostawy gotowych pojazdów z Korei Południowej. Kluczowym elementem kontraktu jest uruchomienie produkcji i montażu K2PL w Polsce. Jak wynika z informacji Rzeczpospolitej, rozmowy przemysłowe między Polską Grupą Zbrojeniową a Hyundai Rotem napotykają jednak poważne problemy.

Pierwsze K2 trafiły do Polski w ramach umowy zawartej w 2022 r. Był to przede wszystkim zakup gotowego sprzętu. Koreańskie czołgi przyjeżdżały do Polski bez konieczności budowania od podstaw krajowych zdolności do ich produkcji.

Drugi kontrakt, podpisany 1 sierpnia 2025 r., zmienia sytuację. Polska zamówiła kolejne 180 czołgów K2, z czego 116 pojazdów w dotychczasowej konfiguracji K2GF ma zostać dostarczonych w latach 2026–2027. Pozostałe 64 maszyny mają powstać w konfiguracji K2PL i trafić do wojska w latach 2028–2030.

To właśnie druga część zamówienia ma znaczenie dla polskiego przemysłu obronnego. Zgodnie z założeniami 61 czołgów K2PL ma przejść montaż końcowy w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy. Polska ma również uzyskać technologie pozwalające na obsługę, naprawy i przeglądy czołgów, a z czasem także zwiększać udział krajowych przedsiębiorstw w produkcji poszczególnych elementów.

Problem polega na tym, że uruchomienie takich zdolności wymaga znacznie więcej niż podpisania umowy.

Największy spór dotyczy silników K2

Jak informuje Rzeczpospolita, jedną z kwestii, których nie udało się dotąd ostatecznie rozstrzygnąć, jest miejsce serwisowania silników czołgów K2. Polska Grupa Zbrojeniowa wskazuje Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu jako spółkę rekomendowaną do wykonywania takich prac. Jednocześnie prowadzone są analizy techniczne dotyczące możliwości realizacji tego zadania.

Z punktu widzenia polskiego przemysłu lokalizacja ma sens. WZMot już zajmują się silnikami stosowanymi w wojskowych pojazdach, w tym jednostkami napędowymi czołgów Leopard 2. Poznań ma więc doświadczenie, infrastrukturę i kadry związane z obsługą wojskowych układów napędowych.

Dla Hyundai Rotem sytuacja jest bardziej skomplikowana. W przeszłości między koreańskim koncernem a Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi doszło do konfliktu. Według informacji przywoływanych przez Rzeczpospolitą WZMot nie zgadzały się między innymi na dostęp przedstawicieli Hyundai Rotem do zakładu ani na przekazanie informacji dotyczących kosztów koniecznych inwestycji.

To nie jest więc wyłącznie spór o adres, pod którym mają być naprawiane silniki. W tle znajduje się wcześniejsza współpraca polskich i koreańskich firm, rozwiązanie konsorcjum oraz rozbieżności dotyczące wcześniejszych ustaleń biznesowych.

Technologia kosztuje, a Polska chce jej więcej

Transfer technologii jest jednym z najważniejszych elementów całego przedsięwzięcia K2PL. Polska nie chce bowiem przez kolejne dekady pozostawać uzależniona od zagranicznego producenta przy każdej poważniejszej naprawie czy przeglądzie.

W grudniu 2025 r. Agencja Uzbrojenia podpisała z Hyundai Rotem umowę licencyjną dotyczącą technologii MRO, czyli utrzymania, napraw i remontów czołgów K2GF oraz K2PL. Tego samego dnia zawarto umowę sublicencyjną z Bumar-Łabędy. W praktyce oznacza to przekazanie polskim podmiotom praw niezbędnych do wykonywania określonych prac przy czołgach.

Samo uzyskanie licencji nie oznacza jednak automatycznie, że następnego dnia polska fabryka może rozpocząć serwisowanie koreańskiego czołgu. Potrzebne są odpowiednie urządzenia, infrastruktura, szkolenia, dokumentacja oraz pracownicy posiadający wymagane kompetencje.

I właśnie koszty tych elementów mają być kolejnym punktem spornym. Polska strona uważa, że ceny części szkoleń związanych z MRO są mocno zawyżone. Koreańczycy mają natomiast pozostawać mało elastyczni podczas negocjacji.

Bumar i Tarnów mogą ograniczyć udział w programie

Koszty wejścia do programu mogą mieć konsekwencje także dla innych polskich przedsiębiorstw. Rzeczpospolita informuje, że Bumar-Mikulczyce oraz Zakłady Mechaniczne Tarnów rozważają rezygnację z udziału w projekcie ze względu na skalę wymaganych inwestycji.

To problem ponieważ docelowo program K2PL ma stworzyć znacznie szerszy krajowy łańcuch dostaw. Nie chodzi tylko o montaż gotowych podzespołów w Bumarze-Łabędy. Polska chce stopniowo zwiększać udział rodzimych przedsiębiorstw w produkcji części i komponentów.

PGZ potwierdza, że rozmowy dotyczące zaangażowania poszczególnych spółek nadal trwają. Jednocześnie grupa nie ujawnia szczegółów negocjacji, wskazując na ich handlowy charakter oraz trwający proces łączenia Bumaru-Mikulczyce z Bumarem-Łabędy.

Także Hyundai Rotem nie komentuje szczegółowo spornych kwestii. Prezes Hyundai Rotem Europe Kyung Tae Kang przekazał, że koreańska firma pozostaje otwarta na rozmowy z polskimi partnerami, ale nie może ujawnić szczegółów negocjacji dotyczących współpracy obronnej.

Dokumentacja i ochrona technologii też są problemem

Spory dotyczą nie tylko pieniędzy i lokalizacji serwisu. Polska strona ma również zastrzeżenia do sposobu określenia wymagań związanych z ochroną przekazywanych technologii.

Istotną barierą okazuje się także dokumentacja. Część materiałów ma być dostępna wyłącznie w języku koreańskim, co w przypadku skomplikowanego sprzętu wojskowego może utrudniać szybkie przygotowanie polskich zakładów do samodzielnej pracy.

Przejęcie zdolności serwisowych nie polega przecież na poznaniu samej konstrukcji pojazdu. Konieczne jest również zrozumienie procedur diagnostycznych, technologii napraw, wymagań dotyczących części zamiennych i zasad kontroli jakości.

Czy K2PL zostanie opóźniony?

Oficjalnie harmonogram nie jest zagrożony. Polska Grupa Zbrojeniowa przekazała Rzeczpospolitej, że prace związane z transferem technologii przebiegają zgodnie z założeniami.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie problemy zostały rozwiązane. Według rozmówcy gazety znającego kulisy negocjacji porozumienie między stronami jest możliwe, ale utrzymanie dotychczasowego harmonogramu nie jest przesądzone.

A czas ma tutaj znaczenie. Zgodnie z obecnymi założeniami od 2028 r. w Polsce powinien rozpocząć się montaż czołgów K2PL. W kolejnych latach krajowy przemysł ma przejmować coraz większą część prac i produkować więcej komponentów.

Jeżeli negocjacje dotyczące technologii, szkoleń, infrastruktury i podziału zadań będą się przeciągały, może zabraknąć czasu na przygotowanie zakładów do rozpoczęcia montażu.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.