REKLAMA

Używasz butelkomatu, nie zwraca ci kaucji. Rząd na to: tak może być

Nie każdy butelkomat musi oddawać kaucję - wyjaśnia Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Choć wszystko jest w pełni legalne, to jednak o pomyłkę może być nietrudno. 

kaucja

W sierpniu informowaliśmy o nietypowym butelkomacie, który spotkać można na lotnisku w Krakowie. Maszyna jest wyjątkowa, bo choć przyjmuje butelki, to nie zwraca kaucji. Jak to? Po prostu to akcja ekologiczna - za dwadzieścia zebranych butelek operator sadzi jedno drzewo. 

O ile dawniej nie byłoby to wielką przeszkodzą, tak teraz klient korzystający z automatu może oczekiwać wydania kaucji, jak ma to miejsce w tradycyjnym butelkomacie. Rynek Lotniczy zwrócił się więc z pytaniami do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, czy takie rozwiązanie nie narusza zasad systemu kaucyjnego. 

Okazuje się, że nie. 

Butelkomat nie musi oddawać kaucji. Tylko musi o tym informować 

Resort wyjaśnił serwisowi, że przepisy "nie zakazują prowadzenia równoległej do systemu kaucyjnego zbiórki opakowań przy użyciu automatów RVM". Sam fakt, że maszyna połyka butelki i puszki z logo systemu kaucyjnego jeszcze nie oznacza, że jest to punkt zbiórki. 

Operator maszyny musi jednak poinformować użytkowników, że automat nie zwraca kaucji, ponieważ zbiórka nie odbywa się w ramach systemu kaucyjnego. Resort wyjaśnia, że "ustawowy system kaucyjny może funkcjonować obok prywatnych, komercyjnych lub proekologicznych zbiórek opakowań".

Jak opisuje Rynek Lotniczy, choć resort mówi o "jednoznacznym poinformowaniu konsumenta", to jednak nie wyjaśnia, jak taki komunikat powinien wybrzmieć. 

Dla konsumenta butelka z napisem „kaucja 0,50 zł” wygląda bowiem tak samo niezależnie od tego, czy zostanie oddana w ustawowym punkcie zbiórki, czy w prywatnym automacie znajdującym się na lotnisku. W pierwszym przypadku otrzymuje zwrot kaucji. W drugim – według stanowiska ministerstwa – może dostać np. możliwość zasadzenia drzewa. Pytanie brzmi więc: jak wyraźna musi być informacja, żeby konsument rzeczywiście wiedział, że dobrowolnie rezygnuje ze zwrotu należnej mu kaucji? Tego resort w odpowiedzi nie doprecyzowuje - podkreśla serwis. 

Pytania są zasadne, bowiem automat znajduje się w ogólnodostępnej części lotniska. Raczej trudno wyobrazić sobie, by ktoś przyjeżdżał specjalnie do portu, aby zwracać butelki, ale ustawienie maszyny sprawia, że korzystać z niej mogą i odlatujący, i przylatujący, i ci co witają bądź żegnają bliskich. W 2025 r. obsłużono tam ponad 13 mln pasażerów, więc ruch jest niemały. 

Na dodatek przyzwyczajeni jesteśmy do oddawania butelek i puszek do automatów

Sam resort przytaczał statystyki, z których wynika, że 88 procent zwrotów odbywa się za pośrednictwem automatów. 

- Z dumą mogę też powiedzieć, że w Polsce działa już ponad 60 tysięcy punktów zbiórki, a liczba automatów wyraźnie rośnie. Obecnie mamy ich 17,5 tysiąca w całym kraju. Klienci po prostu doceniają wygodę automatycznej zbiórki - mówiła wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska podczas sierpniowej konferencji prasowej na temat systemu kaucyjnego.

Maszyny coraz częściej stawiane są na osiedlach, więc powoli wchodzi nam w nawyk, że po wrzuceniu butelek i puszek możemy odzyskać kaucję. W tym przypadku czeka nas niespodzianka. Nie dla każdego miła. 

Biorąc pod uwagę fakt, że niektórzy z rozpędu wciąż potrafią wrzucać do butelkomatów opakowania nieobjęte systemem kaucyjnym, to tym bardziej mogą potraktować krakowską maszynę jako typowe urządzenie oddające kaucję. Za nieuważność się płaci, to prawda, ale chyba można zgodzić się również z tym, że jasne i czytelne oznaczenia mogą się na przyszłość przydać. I warto byłoby się nad tym tematem pochylić, by niepotrzebnie nie irytować korzystających z systemu kaucyjnego i uniknąć ewentualnych nieporozumień. 

Zdjęcie główne: M-Production, Shutterstock

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.