REKLAMA

Chcę tę przystawkę z trzema ekranami. Acer odleciał ze sprzętami i dobrze

W tym roku Acer odleciał. No i dobrze, bo dzięki temu mam na co czekać. Przystawka z trzema monitorami to coś, czego potrzebuję do pracy, ale oryginalnych pomysłów i produktów zaprezentowano znacznie więcej. Recenzenci zacierają ręce.

Chcę tę przystawkę z trzema ekranami. Acer odleciał ze sprzętami i dobrze

Jeśli myślicie, że hybryda łącząca konsolę oraz laptopa to jedyny ciekawy eksperyment Acera, jesteście w błędzie. Firma zaprezentowała wiele nowych urządzeń, w tym wyróżniające się niebanalnym pomysłem, unikalnym designem albo inżynieryjnym kunsztem. Do mnie najbardziej przemawia przystawka USB z trzema monitorami, bo wiem, że bardzo mi się coś takiego przyda.

Przystawka USB z trzema monitorami od Acera to coś, czego potrzebuję. Chociaż wygląda… osobliwie

Acer PD163Q P3 to sprzęt, który od razu rzuca się w oczy. Im dłużej testowałem to kuriozum, tym więcej nabierało dla mnie sensu. Mówimy bowiem o trzech rozkładanych monitorach, które działają na zasadzie przystawki do laptopa. Teraz najlepsze: ta trzygłowa hydra działa na zasilaniu 45W przez USB-C. Oznacza to, iż nie trzeba korzystać z dołączonego do zestawu zasilacza, wystarczy wydajny powerbank.

Sprawdziłem to, kilkukrotnie odłączając przewód od laptopa na wystawie. Początkowo wywołało to przerażenie na twarzy pracownika Acera. Zupełnie się nie dziwię. Połowa maszyn w pomieszczeniu to prototypy albo egzemplarze przed debiutem rynkowym. Mimo to Acer PD163Q P3 wybudził się w kilka sekund po podłączeniu do notebooka, a po kilkunastu miałem obraz na wszystkich trzech ekranach. Wszystko w oparciu o mój służbowy powerbank.

Ekrany na zawiasach zamyka się jeden za drugim, zwracając je ku środkowi. Powstaje taka elektroniczna kanapka, którą łatwo można przenosić, także chwytając za nóżkę stabilizującą. Różnica w porównaniu do przenoszenia sporego monitora jest kolosalna.

Hydra Acera została wyposażona w trzy panele 15,6 cala FHD IPS. Ich maksymalna jasność to 250 nitów, a częstotliwość odświeżania wynosi 60 Hz. Nie są to topowe parametry, ale nie chciałbym, aby takie były. Gdyby Acer postawił na większą jasność i częstsze odświeżanie, przystawka wysysałaby energię w trybie ekspresowym. Przecież nie chodzi o to, aby podłączyć takie urządzenie do biurowego laptopa, a po godzinie mieć czarny ekran. Właściwie to cztery.

Po co mi Acer PD163Q P3? Czasem jeden ekran laptopa to po prostu za mało, a mnie marzy się ucieczka do ogrodu

Miewam przyjemność prowadzenia serwisu Spider’s Web. Jeśli praca ma być wykonywana efektywnie, wymaga sporej przestrzeni roboczej. Cały czas muszę widzieć przynajmniej kilka okien. W tym CMS-a i Slacka, gdzie koordynuję pracę kilkunastu osób jednocześnie. Mam też otwarty serwis z jego podstronami, Google Analytics, Marfeela, Trello, Photoshopa, narzędzia społecznościowe, Disqusa, trzy skrzynki mailowe, narzędzia monitorujące tematykę branżową, a to i tak nie wszystko.

Biorąc to pod uwagę, podczas wydawania serwisu jestem uwiązany do biurka z dwoma monitorami oraz laptopem. Co boli, kiedy mamy za oknem te kilka pięknych dni w roku. Chętnie przeniósłbym pracę do ogrodu, ale nie mogę. Ekran laptopa to za mało, by szybko i skutecznie zarządzać masą procesów. Próbowałem. Z kolei odłączanie, przenoszenie i podłączanie klasycznego monitora to zbyt wiele kombinowania.

Dysponując taką hydrą jak Acer PD163Q P3, bez problemu mógłbym się rozłożyć na stoliku ogrodowym, a cała operacja zajęłaby mi minutę albo dwie. Mniej, jeśli zamiast zewnętrznego kontaktu użyłbym powerbanka.

Przypuszczam, że są specjaliści, którzy patrzą na tę kwestię podobnie. Na przykład wymiatacze AI, wyposażeni w kilku agentów pracujących równolegle. Ewentualnie montażyści wideo na wyjeździe służbowym. Albo streamerzy, którzy chcą od czasu do czasu tworzyć w plenerze. Zastosowań jest od groma. Dlatego czekam na premierę, która ma nastąpić w 2027 roku. Wstępna cena urządzenia to 349 euro.

Będąc przy mobilności oraz pracy w terenie, zgadnijcie, ile waży laptop prezentowany na scenie

Kilogram? A gdzie tam, mniej. Nowy Acer Swift Blade 14 to notebook o masie wynoszącej zaledwie 799 gramów. Dla porównania, tyle waży średniej wielkości ananas albo duży kubek pełen herbaty. Wrzucając takiego laptopa do wypełnionego plecaka na wyjazd, nawet nie poczujemy różnicy. Trzymałem Acer Swift Blade 14 w rękach i wrażenie jest aż nienaturalne. Pamięć mięśniowa zawodzi, czujemy, jakby Matrix się zglitchował.

Mimo niskiej masy, Acer Swift Blade 14 dobrze poradzi sobie z zadaniami dla ucznia albo studenta. Także w wymagających programach. Maszyna jest wyposażona w procesor Intel Core 7 350, 12 GB RAM LPDDR5 oraz dysk o pojemności do 1 TB. Wisienkę na torcie stanowi ekran OLED 3K z pełnym pokryciem DCI-P3 oraz proporcjami 16:10, najlepszymi do pracy, nauki oraz grania w tytuły strategiczne.

Serca odwiedzających stoisko Acera skradł kurczak. Wcale się nie dziwię.

Acer C350e to przenośny projektor z inteligentnymi funkcjami, stworzony (nie tylko) dla młodszych widzów. Mamy do czynienia z urządzeniem przenośnym, którego parametry (350 lumenów) sprawdzą się podczas rzutu w zamkniętym pomieszczeniu lub podczas wieczornych seansów plenerowych na średnie odległości. Obraz Full HD w maksymalnie 100 calach przekątnej jest dopasowywany do powierzchni dzięki auto focus oraz auto keystone. Kurza nóżka pracuje w zakresie 120 stopni, pozwalając rzucać obraz na sufit.

Jednym z wyróżników Acera C350e jest wyjmowany ekran pod obiektywem, z własnym źródłem zasilania. Okrągły panel dotykowy stanowi przedłużenie kurczaka, z którym dziecko może wchodzić w interakcje oraz prowadzić rozmowy, co umożliwia AI. Ekran wyświetla czas, galerię zdjęć, sympatyczne animacje, a nawet służy jako pilot sterujący do projektora. Całkiem sprytne.

Mnie przypadł do gustu gramofon. Tak, Acer i gramofon. Dobrze czytacie

Acer przywraca do życia kultową markę Packard Bell, a startowa seria produktów zapowiada się nad wyraz kolorowo. Poza głośnikami, okularami, myszkami, klawiaturami czy laptopami, w ofercie PB pojawia się także nowoczesny, designerski gramofon. Dzisiaj mało kto o tym pamięta, ale w ubiegłym wieku Packard Bell także produkował gramofony oraz konsole audio. Historia zatacza więc koło.

Sam gramofon - nazwany DotLoop - zdecydowanie nie jest jednak (pre)historyczny. To nowoczesny sprzęt, z pełną integracją ze smartfonem, wbudowanym asystentem głosowym, gniazdami USB, łącznością Bluetooth oraz podświetleniem diodami. Ach, no i odtwarza winyle, tak przy okazji. Konstrukcja zamyka się w małej walizeczce, która wcale nie należy do lekkich. Cena? 149 euro, premiera jeszcze we wrześniu 2026.

Szymon Radzewicz
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider's Web. Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.