Wojsko wysadza Dunaj, by ratować elektrownię jądrową. Szaleństwo, ale konieczne
Władze szykują się do zastosowania ekstremalnych działań, ale nawet najbardziej nietypowe metody mogą nie wystarczyć. Dunaj osiągnął rekordowo niski poziom, co zagraża elektrowniom jądrowym w Rumunii i na Węgrzech. Scenariusz blackoutu w obu krajach jest jak najbardziej realny.

Sytuacja na Dunaju jest coraz trudniejsza. Fala upałów, brak większych opadów i rekordowo niski poziom wody sprawiły, że rzeka, która jest jednym z najważniejszych szlaków wodnych Europy, zaczęła stanowić zagrożenie dla infrastruktury energetycznej. Problem dotyczy elektrowni jądrowej Cernavoda w Rumunii i Paksu na Węgrzech, które wykorzystują wodę z Dunaju do systemów chłodzenia.
Rumuńskie wojsko rozpoczęło skomplikowaną operację inżynieryjną w rejonie skały Parjoaia, znajdującej się w odnodze Dunaju zwanej ramieniem Bala. To właśnie ta naturalna przeszkoda ogranicza przepływ wody w kierunku głównego koryta, którym woda powinna docierać w stronę elektrowni Cernavoda.
Pierwsza próba przeprowadzona w niedzielę nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Dlatego w poniedziałek rano wojskowi saperzy ponownie użyli materiałów wybuchowych. Tym razem pod wodą zdetonowano około 100 kg ładunków, aby częściowo rozbić skalną przeszkodę.
Operacja nie jest jednak zwykłym usuwaniem skały. Celem nie jest całkowite zniszczenie formacji, ale kontrolowana zmiana warunków hydrologicznych. Wojskowi chcą zwiększyć przepływ wody w kierunku starego koryta Dunaju, którym rzeka zasila okolice elektrowni.
Według rumuńskiego Ministerstwa Obrony Narodowej w niedzielnych działaniach uczestniczyło ponad 100 żołnierzy. Przygotowanie całej operacji wymagało zaangażowania zarówno wojska, jak i służb odpowiedzialnych za gospodarkę wodną.
Cztery barki mają pomóc skierować wodę do elektrowni
Wysadzanie skały Parjoaia jest dopiero pierwszym etapem planu. Jeżeli rozbicie przeszkody okaże się niewystarczające, Rumunia przejdzie do kolejnego kroku.
Władze planują zatopić cztery specjalnie przygotowane barki wypełnione kamieniem. Każda z nich ma około 70 m długości i 3 m wysokości. Ich zadaniem będzie ograniczenie przepływu w ramieniu Bala i wymuszenie większego przepływu w stronę głównego nurtu Dunaju.
To wyjątkowo nietypowa interwencja, ponieważ państwo próbuje fizycznie wpłynąć na układ przepływu jednej z największych europejskich rzek. Wszystko po to, aby zapewnić odpowiednią ilość wody dla systemów chłodzenia elektrowni jądrowej.
Elektrownia Cernavoda jest jednym z filarów rumuńskiej energetyki. Dwa działające tam reaktory typu CANDU odpowiadają za znaczącą część produkcji energii elektrycznej w kraju. Ich bezpieczna praca wymaga jednak stałego dostępu do odpowiedniej ilości wody chłodzącej.
Dunaj osiąga poziomy niewidziane od dekad
Problemem nie jest wyłącznie lokalna sytuacja w pobliżu Cernavody. Cały dolny odcinek Dunaju zmaga się z wyjątkowo niskim poziomem wody.
Według danych rumuńskiej administracji wodnej ANAR przepływ Dunaju na granicy kraju spadł do około 1600 m3 na sekundę. Prognozy wskazują, że w najbliższych dniach wartość ta może obniżyć się nawet do około 1400–1450 m3 na sekundę.
To poziom zbliżony do historycznych minimów obserwowanych w przeszłości. Dla porównania średni przepływ Dunaju w sierpniu wynosi około 3900 m3 na sekundę.
Węgry już odczuwają skutki suszy. Elektrownia Paks zagrożona
Kryzys na Dunaju dotknął również Węgry. Tamtejsza elektrownia jądrowa Paks, która od ponad czterech dekad jest jednym z najważniejszych źródeł energii dla kraju, znalazła się pod presją z powodu ograniczonej dostępności wody chłodzącej.
Zakład w Paks wykorzystuje wodę z Dunaju do chłodzenia układów technologicznych. Gdy poziom rzeki spada, rośnie ryzyko ograniczenia pracy instalacji.
Władze Węgier zapowiadały możliwość czasowego wyłączenia elektrowni. Premier Peter Magyar poinformował jednak, że dzięki działaniom oszczędnościowym oraz ograniczeniu zużycia energii udało się przedłużyć funkcjonowanie części instalacji.
Według jego słów mieszkańcy, przedsiębiorstwa i instytucje ograniczyli zużycie energii w godzinach największego zapotrzebowania. W niedzielę udało się zaoszczędzić około 700 megawatów mocy, czyli równowartość części produkcji elektrowni Paks.
Problemy Rumunii i Węgier pokazują nowe wyzwanie dla energetyki jądrowej w Europie. Elektrownie atomowe są jednymi z najbardziej stabilnych źródeł energii, ale wiele starszych obiektów zostało zaprojektowanych w czasach, gdy ekstremalne zjawiska pogodowe występowały znacznie rzadziej.
Długotrwałe susze i fale upałów mogą wpływać na dostępność wody wykorzystywanej do chłodzenia. Podobne problemy w ostatnich latach pojawiały się także w innych europejskich krajach, między innymi we Francji, gdzie część elektrowni musiała ograniczać produkcję podczas okresów bardzo niskich stanów rzek
Głowna ilustracja: Elektrownia jądrowa Cernavodă. Fot. Nuclearelectrica
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.