REKLAMA

GPS wariuje nad polskim morzem. "Nie ufajcie mapom w telefonach"

Zakłócenia sygnału nawigacji satelitarnej w rejonie Trójmiasta w ostatnich miesiącach przybrały na sile - alarmuje Instytut Łączności-PIB.

gps

Instytut Łączności-PIB przekazuje, że skala zakłóceń od początku 2026 r. systematycznie i drastycznie wzrosła. Anomalie odnotowywane są od stycznia 2024 r., ale obserwacje wskazują na to, że ostatnie miesiące są pod tym względem rekordowe. 

Zjawisko to przyjmuje formę zarówno wielogodzinnych zakłóceń we wszystkich pasmach GNSS, jak i zakłóceń częściowych (występujących w wybranym pasmie) - wyjaśniono. 

Najwięcej anomalii odnotowano wiosną i latem

W maju i czerwcu z "istotnymi, wielogodzinnymi" zakłóceniami zmagano się aż przez 70 proc. dni w miesiącu. Dni całkowicie wolne od zakłóceń stanowiły zaledwie 10 proc. w maju oraz 13 proc. w czerwcu. 

W pierwszych 19 dniach sierpnia odsetek dni z całkowitymi zakłóceniami wyniósł 63 proc. To oznacza, że nawigacja satelitarna w telefonach i odbiornikach cywilnych zawodziła średnio w dwóch na trzy dni - podaje Instytut. 

Według Instytutu sytuacja prędko nie ulegnie poprawie. 

Biorąc pod uwagę zewnętrzny charakter zjawiska związany z aktywnością systemów walki elektronicznej w basenie Morza Bałtyckiego, sytuacja ma charakter permanentny. Anomalie będą się utrzymywać tak długo, jak długo w regionie prowadzone będą działania obronne i operacyjne wymagające emisji sygnałów zakłócających - zaznacza Instytut. 

Zakłócenia uderzają w mieszkańców 

Jak wyjaśniono, kiedy dochodzi do anomalii, mapy w urządzeniach mobilnych gubią sygnał, przez co pokazują błędną lokalizację lub uniemożliwiają wyznaczenie trasy. Nawet częściowe zakłócenia sprawiają, że przekazywane informacje są nieprecyzyjne. 

Właśnie dlatego właściciele dronów tracili nad nimi kontrolę. Zakłócenia zgłaszali również właściciele inteligentnych zegarków, który skarżyli się na dziwne zarejestrowane wędrówki, czy też jachtów oraz samochodów. Swego czasu aplikacja pozwalająca wypożyczać auta sugerowała, że pojazdy znajdują się na morzu lub na terenie rosyjskiego obwodu królewieckiego.

Eksperci uczulają, aby nie polegać tylko na mapach w telefonach. Mieszkańcy i turyści powinni wrócić do tradycyjnych metod nawigacji lub przynajmniej pobierać mapy i korzystać z nich w trybie offline. 

Coraz więcej osób decyduje się stawiać na leciwe, ale w tej sytuacji sprawdzone sposoby. 

- Wydaje mi się to nieuniknione, przed nami etap, kiedy żeglarze i motorowodniacy dla własnego bezpieczeństwa muszą zmienić system patrzenia na nawigację i powrócić do starej terrestrycznej, kiedy używało się map, pisanych cyrkli i poza GPS-em sprawdzać położenie – mówił niedawno Radiu Gdańsk Hubert Bierndgarski, żeglarz, ratownik Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.   

Rozgłośnia donosiła wówczas, że wielu żeglarzy pływających po Bałtyku zaczęło ponownie korzystać z drukowanych map. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.