Bitwa o Thorgala. Sieć grzmi, bo Polska promuje czarną owcę branży gier
Program Promocji Sektora kreatywnego opublikował wpis, z którego wynikało, iż jednym ze studiów partnerskich na targach Gamescom 2026 będzie Mighty Koi - spółka odpowiedzialna za gry Thorgal oraz Nocny Wędrowiec. Problem polega na tym, że zdaniem wielu to czarne owce branży, które straciły prawa do Thorgala już rok temu.

Program Promocji Sektora kreatywnego to rządowa inicjatywa w ramach PARP, mająca wspierać polskie firmy z branży gier. Na przykład poprzez promocję na zagranicznych targach branżowych, takich jak zbliżający się wielkimi krokami Gamescom 2026. Znajdzie się tam polskie stoisko, a pod parasolem PARP miało być promowane m.in. Mighty Koi.
Obecność Mighty Koi na polskim stoisku wzburzyła część internautów. Chodzi o Thorgala
Mighty Koi miało być kolejnym sukcesem na miarę CD Projektu i Techlandu. Spółka rozpoczęła działalność po rebrandingu z wielkim hukiem, zapowiadając w 2024 roku aż dwa projekty: grę Thorgal oraz grę Nocny Wędrowiec, na podstawie cyklu Pan Lodowego Ogrodu. Warszawska firma pozyskała prawa do obu serii, mogła liczyć na świetną ekspozycję w mediach, zaczęła zasysać środki od instytucji publicznych oraz prywatnych inwestorów, po czym… zniknęła z mainstreamowego radaru.
Pod pokrywką jednak aż kipiało. Piotr Rosiński - syn Grzegorza Rosińskiego, czyli rysownika i współautora Thorgala - wdał się w spór z kierownictwem Mighty Koi. Według Rosińskiego polska spółka wykorzystała Thorgala wyłącznie jako narzędzie auto-promocji, pozyskując inwestorów oraz fundusze. Tworzenie samej gry miało jednak nie być priorytetem firmy. Dlatego już 7 kwietnia 2025 r. Piotr Rosiński wypowiedział umowę licencyjną, za pośrednictwem Mediatoon Licensing.
Mimo utraty praw z licencji, Mighty Koi publicznie utrzymywało, że posiada aktywne, wyłączne prawa do tworzenia gier w świecie Thorgala. Rynek, inwestorzy, pracownicy, współpracownicy, instytucje publiczne i czytelnicy mieli prawo znać rzeczywisty stan praw do projektu, a fakt wypowiedzenia licencji Mighty Koi zwyczajnie zataiło, powołując się jedynie na to, że „kwestionują wypowiedzenie”. - Piotr Rosiński

Tu ważne wyjaśnienie – Mediatoon Licensing to wielki europejski podmiot medialny, z prawami do wielu znanych marek oraz serii, jak Garfield, Tintin, Asterix czy Lucky Luke. Piotr Rosiński jest wieloletnim współpracownikiem i przedstawicielem Mediatoon Licensing w sprawach dotyczących marki Thorgal, zajmując się ochroną artystycznego dorobku ojca. Same prawa formalnie należą jednak do Mediatoon.
Studio Mighty Koi odpiera zarzuty Rosińskiego. W czerwcu 2026 roku spółka wydała oświadczenie, w którym deklaruje, że wydała ponad 14 mln zł na dotychczasowe prace związane z grą Thorgal, w tym prace koncepcyjne, organizacyjne oraz produkcyjne. Warszawska spółka wystąpiła do sądu o zabezpieczenie swoich praw do licencji. Wersja Rosińskiego wydaje się jednak bardziej prawdopodobna, ponieważ Mighty Koi musiało np. usunąć zwiastun gry Thorgal z ze swojego profilu na YouTube.
Spółka podtrzymuje również swoje stanowisko, że posiada aktywne, wyłączne prawa do tworzenia gier w świecie Thorgala. Jednocześnie, mając na uwadze narastający spór oraz działania podejmowane przez Pana Piotra Rosińskiego, Spółka zdecydowała się wystąpić do sądu w celu zabezpieczenia swoich praw wynikających z licencji. Mighty Koi S.A. podejmie także dalsze przewidziane prawem działania mające na celu ochronę swoich interesów, dobrego imienia oraz praw akcjonariuszy - Mighty Koi
O tym, że w Mighty Koi dzieje się źle, wiedzieliśmy już od 2025 roku
W rok po zapowiedzi Thorgala oraz Nocnego Wędrowca pojawiła się sprawa artysty Michała Korniewicza, wobec którego spółka zalegała z płatnościami. Ostatecznie zaległości uregulowano, ale był to dopiero początek kiepskiej prasy. Redaktorzy CD-Action pisali o fatalnym zarządzaniu oraz braku zrozumienia branży gier, w niedostępnym aktualnie reportażu. Przez studio przeszła również fala zwolnień, wywołana anulowanymi projektami oraz licznymi restartami.
Prezes Mighty Koi Marcin Grzegórski odpowiadał na te zarzuty, twierdząc, że jeszcze w 2025 roku zobaczymy efekty prac studia. Nic takiego niestety się nie stało. Obserwując oficjalny profil studia na FB, możemy przeczytać wyłącznie kolejne kryzysowe oświadczenia. Jednocześnie prezes Grzegórski zapewniał inwestorów, że pozyskuje kolejne środki, w tym zwrot od NCBR i PARP w wysokości 13 mln zł.
Zamiast pokazów gier rozpoczęły się postępowania komornicze. W maju 2026 roku miała odbyć się licytacja 4,6 miliona akcji spółki Mighty Koi należących do prezesa Marcina Grzególskiego, zajętych już w lutym 2025. Te 4,6 mln akcji przekłada się na 41% udziałów w spółce. Ostatecznie aukcja nie doszła do skutku. Mówi się także o postępowaniu komorniczym dotyczącym warszawskiej siedziby studia.
Sama wstępna wycena akcji prezesa, szacowana na nieco ponad 9000 zł, wiele mówi o aktualnej sytuacji spółki. Niska kwota nie jest jednak elementem realnej wyceny biegłego, a rzekomo stanowi efekt braku aktualnej dokumentacji finansowej. Co samo w sobie pokazuje, iż zarządzanie spółką może być dalekie od odpowiedniego. Dla porównania, w najlepszym okresie wartość spółki wyceniano na prawie 90 mln zł.
Czy PARP powinien promować tego typu spółki? Internauci jasno wyrazili swoją opinię
Obecność Mighty Koi na Gamescomie 2026, w ramach rządowej inicjatywy, wywołała poruszenie w mediach społecznościowych. Zapewne pod wpływem krytyki administratorzy profilu Program Promocji Sektora kreatywnego usunęli wpis informujący o obecności tego konkretnego studia na polskim stoisku. Oczywiście w Internecie nic nie ginie.
My z kolei po raz kolejny widzimy, że modelem biznesowym części spółek wcale nie jest tworzenie gier. Zamiast tego zajmują się pozyskiwaniem publicznych oraz prywatnych środków, czego gra wideo może być ewentualnym skutkiem ubocznym. Powstaje pytanie, jak skutecznie odsiewać ziarna od plew, bo przecież publiczne środki pomagają wielu utalentowanym twórcom - jak Bloober Team - napędzając nowoczesny sektor naszej gospodarki, z którego wszyscy jesteśmy dumni.
Redaktor prowadzący Spider's Web. Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.