Galaxy Z Fold8 kontra czas. Czy po tygodniach używania pojawiła się bruzda?
Wziąłem pod lupę obietnice producenta o idealnie gładkiej tafli ekranu w nowym Galaxy Z Fold8 i sprawdziłem, jak to wygląda po trzech tygodniach realnego katowania. Spoiler: bruzda wraca, ale wcale nie jest tak straszna, jak myślicie.

To wgłębienie na środku, które tak rzuca się w oczy pod światło, to nie żadna wpadka inżynierów, tylko po prostu fizyka - jeśli coś zginasz setki razy, to musi zostawić ślad na panelu.
Na ten moment po prostu nie mamy technologii, która by to magicznie wymazała bez zmieniania całego składu materiałów, z których robi się te ekrany.
Muszę jednak przyznać, że Z Fold8 robi tutaj kolosalny krok do przodu. Przez pierwsze dni można serio zapomnieć o zgięciu, bo ekran jest gładziutki. Jasne, po trzech tygodniach ta linia zaczyna nieśmiało wyłazić, ale i tak bije na głowę starsze modele - jest po prostu płytsza i nie wchodzi w paradę podczas zwykłego klikania.
Dlaczego panel musi się odkształcić?
Taki elastyczny OLED to w środku kanapka: mamy tam smukłe szkło UTG, warstwy ochronne i specjalne kleje, a to wszystko jest ciągle wyginane w jednym punkcie, dokładnie nad zawiasem.
Z czasem te wszystkie warstwy tracą swój fabryczny wigor i pamiętają kształt zgięcia. To klasyczna deformacja - materiał po prostu dostosowuje się do mechanizmu i stąd ta widoczna pod światło krecha.
Warto od razu wyjaśnić jedno: tego wgłębienia nie wyprostujecie domowymi sposobami, nie ma mowy o żadnym „wyprasowaniu” ekranu.
Jeśli chcecie mieć znowu idealną taflę, to w serwisie wymienią wam po prostu cały moduł wyświetlacza z podłożem. Jakakolwiek zabawa przy tym na własną rękę skończy się tym, że ekran po prostu wyzionie ducha.
Od pierwszych prób po dzisiaj
Pamiętacie pierwsze składaki? Grube plastiki, wielkie zawiasy i ta dolina, którą czuło się pod palcem zaraz po wyjęciu telefonu z pudełka.
Przy Foldzie 3 i 4 Samsung trochę podkręcił śrubę, dając lepsze szkło i spłycając to miejsce, ale zgięcie wciąż mocno biło po oczach pod kątem i było czuć ten uskok pod kciukiem.
Prawdziwa rewolucja przyszła z Foldem 5 i zawiasem typu kropla wody. Pozwoliło to domykać obudowę bez szpary, a ekran wyginał się łagodniej na większej powierzchni. Fold 6 dołożył do tego mocniejszą folię i grubsze szkło, zamieniając ten ostry kanion w coś, co przypomina raczej delikatną pagórkowatą rzeźbę.
Efekt WOW na początku
W ósemce wprowadzili technologię Flex Titanium - to taka tytanowa płytka z folią wzmacniającą pod spodem, która siedzi tuż pod matrycą.

Ma ona trzymać ekran w ryzach i nie pozwalać mu się tak łatwo zapadać tam, gdzie się składa. Reklamy obiecywały cuda, a w internecie szybko poszła fama, że bruzda w ogóle zniknie.

I faktycznie, przez pierwsze dwa dni jest opad szczęki - ekran wygląda jak stół. Ale wystarczy tydzień normalnego życia, otwierania telefonu setki razy i mocniejszego katowania go przy pracy, żeby fizyka wróciła do gry.

Materiał po prostu zapamiętuje to ugięcie i początkowy zachwyt ustępuje miejsca temu, jak ten panel naturalnie pracuje.
Jak to widzę i czuję po 21 dniach
Po trzech tygodniach tyrania, gdzie składałem go kilkadziesiąt razy dziennie, bruzda już się ustabilizowała.

Co ciekawe, jak patrzy się na wprost, siedząc w domu czy oglądając serial na słońcu, to właściwie jej nie widać. Obraz jest czysty, kolory na środku się nie rozjeżdżają.


Oczywiście ostre słońce i odblaski potrafią wyciągnąć tę linię na wierzch. Mam wrażenie, że nowa powłoka antyrefleksyjna pod pewnym kątem wręcz to zgięcie „podświetla”. Ale jeśli chodzi o dotyk, to Fold8 to inna liga.


Kiedy suniecie palcem przez środek, nie czuć już, jakbyście wpadali w jakąś szczelinę - to raczej taka delikatna, miękka falka. Nie ma to żadnego wpływu na to, jak telefon reaguje na dotyk czy jak precyzyjnie możecie obsługiwać system.
Dbaj o sprzęt
Nie próbujcie sami prostować tego ekranu, naciskać na siłę czy, co gorsza, podgrzewać suszarką - tak tylko go zabijecie. Mega ważna sprawa to też ta fabryczna folia. Jeśli ją zerwiecie, myśląc że bruzda zniknie, to pewnie porysujecie szkło pod spodem i od razu pożegnacie się z gwarancją.

Żeby zgięcie mniej biło po oczach, najlepiej ustawić sobie jakąś jasną tapetę, nie dawać jasności na maksa po nocy i dbać, żeby ekran był czysty. A jak folia zacznie odstawać, to lećcie do autoryzowanego serwisu, nie bawcie się w to sami.
Koniec bruzdy?
Czy Galaxy Z Fold8 ostatecznie pokonał bruzdę? Jeśli marzy wam się ekran, który po miesiącu będzie gładki jak lustro na biurku, to muszę Was rozczarować - jeszcze nie ten etap.

Pewnych praw fizyki nie da się przeskoczyć samym nowym zawiasem, gdy używamy elastycznych materiałów.
Ale jeśli szukacie sprzętu, w którym to zagięcie wreszcie przestaje wkurzać przy robocie, to Z Fold8 jest najlepszym wyborem na rynku. Bruzda wciąż tam jest, ale w końcu przestała grać pierwsze skrzypce w tym telefonie.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.