Czy bateria w Galaxy Z Fold8 jest naprawdę taka słaba, jak piszą? Sprawdziłem
Sprawdziłem, jak akumulator 4800 mAh i ładowanie 45 W w Galaxy Z Fold8 radzą sobie w codziennym użytkowaniu po trzech tygodniach testów. Jest lepiej, niż moglibyście pomyśleć.

Szczerze, gdy ktokolwiek z was popatrzy na specyfikację Z Fold8, to robi się nieciekawie. Bo akumulator o pojemności 4800 mAh w podstawowym wariancie oraz 5000 mAh w wersji Ultra na papierze wygląda… co najmniej zachowawczo, zwłaszcza gdy chińska konkurencja pakuje do swoich składaków ogniwa rzędu 6000 czy 7000 mAh (Vivo X Fold 6).
Po trzech tygodniach spędzonych z tym telefonem w kieszeni muszę jednak przyznać, że cyferki z tabelki to jedno. Nasz świat to drugie. A matrix to trze… a nie.

Z techikaliów, Samsung zastosował podwójne ogniwo krzemowo-węglowe, rozbite na dwie połówki składanej obudowy. Nowa technologia pozwoliła uzyskać wyższą gęstość energetyczną przy zauważalnie smuklejszej bryle.
Zapowiedzi producenta mówiące o 26 godzinach odtwarzania wideo brzmiały jak marketingowa przesada. Jest tylko jedno “ale”. Telefon bez trudu zbliża się do wyników tradycyjnych flagowców, takich jak iPhone 17 Pro Max czy rodzina Galaxy S26, oferując powtarzalny czas pracy.

Spodobało mi się również konserwatywne podejście do żywotności samych ogniw. Koreańczycy deklarują trwałość na poziomie 1200 cykli ładowania, podchodząc do tematu znacznie ostrożniej niż marki obiecujące po 2000 cykli.

Z mojej perspektywy to taki sygnał, że producent woli skupić się na tym, jak akumulator zestarzeje się po dwóch lub trzech latach intensywnego katowania. Już czuję że szybciej coś się może stać z konstrukcją, zawiasem czy ekranem, a nie baterią. Ale coś za coś.
Chińska konkurencja nadal jest daleko w peletonie, oferując nawet w prawie flagowcach bezproblemowo 6000-6500 mAh, które powinny bezproblemowo wytrzymać kilka lat.
Wewnętrzny ekran kontra codzienne nawyki
Przez pierwsze dni testów zepsułem swoje wyniki na własne życzenie, zachwycając się wielkim panelowym środkiem. Główny, elastyczny wyświetlacz ma 7,6 cala, odświeżanie 120 Hz i szczytową jasność dobijającą do 3000 nitów.
Gdy odkręciłem parametry na maks i traktowałem rozłożony ekran jako domyślny monitor do wszystkiego, bateria znikała w oczach. BARDZO szybko. Ale to iPad mini (8,3 cala) w telefonowym wydaniu.

Szybko zmieniłem nawyki i wtedy Z Fold8 pokazał swój prawdziwy charakter. Zewnętrzny wyświetlacz służy mi do rutynowego odpisywania na wiadomości, sprawdzania powiadomień czy tiktoków.
Wnętrze rozkładam wyłącznie wtedy, gdy potrzebuję przestrzeni: do czytania dokumentów, pracy na dwóch aplikacjach naraz, nadrabiania zaległości na YouTube czy wieczornego relaksu w łóżku. Przy takim, naturalnym podziale rano odpinam kabel, a wieczorem koło godziny 22:00 mam jeszcze bezpieczny zapas 25-30 procent energii.
Ten dwutorowy charakter smartfona bardzo mi odpowiada. Bo zamiast ciągłego stresu i szukania gniazdka w ciągu dnia, dostaję przewidywalny sprzęt.
Oczywiście, jeśli ktoś planuje ośmiogodzinny maraton w wymagających grach na dużym panelu, to po południu będzie musiał sięgnąć po ładowarkę, ale w klasycznym scenariuszu biurowo-wyjazdowym ten akumulator daje radę.
Ładowanie 45 W i dbałość o żywotność akumulatora
Mocną poprawką względem poprzednich generacji jest przeskoczenie z męczących 25 W (tak, w 2025 r.) na ładowanie przewodowe o mocy 45 W (w 2026 r.).

Na tle kilkudziesięcio- lub ponad sto-watowych ładowarek z Azji wynik ten nie bije rekordów świata, ale w mojej codziennej rutynie okazał się wystarczający. Tylko lub aż.
Wtyczka wpięta do odpowiedniego zasilacza na 15 minut pozwala odzyskać około 40-45 procent energii. Pół godziny podnosi ten wskaźnik do pułapu 60-65 procent, a pełny cykl od zera do setki trwa niecałą godzinę i dziesięć minut.

To idealne tempo, by podratować stan baterii podczas szybkiej kawy między spotkaniami. Utrzymanie mocy na poziomie 45 W zapobiega też nadmiernemu nagrzewaniu się obudowy, redukując ryzyko degradacji chemicznej.
Uzupełnieniem zestawu jest bezprzewodowe ładowanie o mocy 20 W oraz zwrotne ładowanie 4,5 W. Na co dzień najwygodniejszym nawykiem stało się jednak odkładanie telefonu na nocną podstawkę bezprzewodową. Ale to przez to, że muszę nosić w kieszeni również iPhone’a, a podłączanie dwóch telefonów na noc to za dużo dla mnie.
Smukłość ponad wszystko
Czy po trzech tygodniach rozumiem, dlaczego Samsung uciął wyścig na miliamperogodziny? Z jednej strony tak, z drugiej strony zupełnie nie. Z praktycznego punktu widzenia zachowanie pojemności 4800 mAh w obudowie rozbijanej na dwa pakiety pozwoliło zachować zachwycającą smukłość i świetną ergonomię.

Inżynierowie uznali, że lepsze wyważenie bryły i waga w okolicach 200 gramów są ważniejsze niż sztuczne pompowanie wyników w katalogu. Fakt: pewnie dzięki temu smartfon wygodnie leży w dłoni i nie ciąży w kieszeni jeansów czy mojej bluzy na treningu.
Z drugiej strony, gdzieś z tyłu głowy wciąż powraca myśl, że w tej cenie mogłoby być tego akumulatora odczuwalnie więcej. Osobiście bez problemu przełknąłbym nieco cięższe i grubsze urządzenie, gdyby w zamian gwarantowało mi ono pełne dwa dni bezstresowej pracy na jednym ładowaniu.
Dlaczego więc tego nie zrobiono? To pewnie świadoma polityka rynkowa i domena modelu Ultra na kolejny rok. Wszak w dzisiejszym świecie elektroniki nie może przecież istnieć smartfon idealny za mniejsze pieniądze, kiedy w odwodzie musi czekać jeszcze droższy wariant, prawda?

Ostatecznie dostajemy przemyślany kompromis. Z Fold8 nie kusi nierealnymi obietnicami, tylko dostarcza system, który w połączeniu z genialnym procesorem (najmocniejszy obecnie Snapdragon) i dopracowaną nakładką zapewnia spokojny, pełen dzień intensywnej pracy.
Ładowanie 45 W daje wystarczający zapas przy krótkich przerwach, gwarantując jednocześnie, że sprzęt posłuży mi przez kolejne lata bez gwałtownego spadku wydajności ogniwa. Ale jakby było 60 W, to powiedziałbym że byłby to idealny sprzęt.
Chociaż… ja ładuje iPhone’a 17 Pro taką śmieszną 15 W kostką, bo jest mała. Może nie jestem idealnym krytykiem 45 W.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.