Użyłem robota koszącego 4x4 i nie ma już dla mnie powrotu. Roborock RockMow Z115 - test
Roborock RockMow Z115 to robot koszący AWD (All-Wheel Drive), czyli wyposażony w napęd na wszystkie koła. Byłem ciekaw, jak spisze się na tle klasycznego modelu z tylnym napędem. Teraz patrzę na swoją maszynę 2WD jak na pokraczną karykaturę. Kto wpuści do ogrodu pojazd 4x4, nie wróci do klasycznych robotów.

Roborock dotrzymał obietnicy. Firma zadeklarowała, że w lipcu ich kosiarki otrzymają potężną aktualizację, wdrażającą NetRTK. NetRTK to technologia precyzyjnej nawigacji GPS z dokładnością do 1 cm, bez konieczności instalowania w ogrodzie fizycznych stacji referencyjnych przypominających anteny (klasyczne RTK). Od lipca stacje dodawane do robotów są już zbędne, wystarczy sama maszyna, garaż ładujący i wbudowany eSIM.
Lipcowe przejście na NetRTK, w formie darmowej aktualizacji, świetnie pokazuje jak szybko rozwijają się roboty koszące
Jeszcze do 2020 roku konieczne było wkopywanie w ogródek wielu metrów przewodu granicznego, stanowiącego dla robota podstawową barierę. GPS, z dokładnością do kilku metrów, był tylko dodatkiem pomagającym niwelować białe plamy koszenia w wielkich ogrodach. W 2021 roku pojawiły się stacje RTK i wydawało się, że to gigantyczna rewolucja. Zamiast przekopywania ogrodu wbijało się bowiem antenę i gotowe.
Teraz mamy technologię NetRTK eliminującą anteny, przewody oraz znaczniki. Szybko poszło. Dzięki NetRTK konfiguracja robota koszącego w ogrodzie jest tak samo prosta, jak konfiguracja robota sprzątającego w mieszkaniu. Roborock RockMow Z115 ma nawet tryb automatycznego wyznaczania granic - w wersji beta - który nie wymaga asystowania. Maszyna sama jeździ po ogrodzie i bada granice, rozpoznając obiekty wbudowanymi kamerami.
W moim przypadku automatyczne wyznaczanie granic spisało się średnio. Uważam, że Roborock za bardzo ściął rogi, był też zbyt ostrożny wobec mebli ogrodowych. Rozumiem jednak zachowawczość producenta. Mówimy o młodej, niedojrzałej technologii. Żaden producent nie chce, aby jego maszyna wyjeżdżała na ulicę albo dokonywała desantu u sąsiadów. Wybrałem więc manualne wyznaczenie granic, sterując robotem poprzez aplikację w smartfonie.


Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak prosty stał się cały proces konfiguracji i pierwszego rozruchu
Całość zajęła mi kilkanaście minut. Po tym czasie robot był gotowy do działania, odpoczywając w garażu ładującym. Z kolei stacja RTK, dołączona do zestawu i obowiązkowa jeszcze w czerwcu 2026, trafiła do kartonu. Pa pa, nie będziesz mi dłużej szpecić krajobrazu. Jeśli jednak ktoś chce zachować nadajnik - jak najbardziej może. Jest to wręcz zalecane na obszarach o słabym zasięgu komórkowym. Z kolei w aplikacji użytkownik może się przełączać między nawigacją NetRTK/RTK.
W ten sposób Roborock dołącza do producentów najbardziej zaawansowanych robotów koszących, których pierwsza konfiguracja faktycznie jest dziecinnie prosta. Doświadczenie zaczyna przypominać konfigurację domowego odkurzacza, zwłaszcza korzystając z funkcji automatycznego mapowania. Koniec z kopaniem w ziemi, koniec z szukaniem dobrego miejsca do wbicia przekaźnika, koniec z ciągnięciem metrów kabla. Wystarczy garaż podłączony do zasilania i tyle.
Testowałem kilka robotów koszących, ale Roborock RockMow Z115 wszystko zmienił. Nie ma dla mnie powrotu do 2WD
Myli się ten, kto przypuszcza, że największa zaleta napędu na każde koło to większa moc robota. Dla mnie główna zaleta czterech dużych kółek to przede wszystkim dystrybucja masy. Ciężar rozkłada się równomiernie, dzięki czemu maszyna nie skacze na nierównościach, nie kładzie wyższej trawy ani nie wbija się tak w ziemię. Nie buksuje też tylnymi kołami w darni, niszcząc trawnik. To niepożądane zjawisko zdarza się w tańszych modelach nagminnie, zwłaszcza podczas zakręcania.
Maszyny 2WD potrafią masakrować trawnik, a im silniej duże tylne koła osiądą w gruncie, tym mamy potem większe zniszczenia. W modelu RockMow Z115 każde koło to osobny napęd, co za tym idzie, robot nie maltretuje ziemi w jednym konkretnym miejscu, wyrywając darń w trybie paniki. Zamiast tego używa wszystkich punktów styku z podłożem, równocześnie, aby się przemieszczać. W praktyce oznacza to ogromną ulgę dla trawnika podczas regularnego podkaszania co dwa dni.


Napęd 4x4 to wybawienie dla mojej „czerwonej strefy” na trawniku. Dzięki lepszej dystrybucji masy oraz mniejszemu buksowaniu, Roborock RockMow Z115 nie powoduje zniszczeń w zapadlisku, gdzie zazwyczaj zbiera się woda, a ziemia pozostaje wilgotna. Tańsza kosiarka wyrywała mi tam darń samą jazdą, przez co musiałem stworzyć strefę wyłączenia. RockMow obchodzi się z ziemią delikatniej, dlatego raz na tydzień wpuszczam go do zapadliska. Super, że nie muszę już tam używać ręcznej podkaszarki.
Kolejna wielka przewaga napędu 4WD to skręt i obrót w miejscu. Idealne 90 i 180 stopni, bez zbędnej jazdy
Trochę do przodu. Trochę do tyłu. Do przodu. Do tyłu. Klasyczne roboty koszące z tylnym napędem nie mogą się pochwalić spektakularnym kątem skrętu. Dlatego albo odpuszczają sobie rogi ogrodu, albo wykonują manewry na kilka razy, jak świeżo upieczony kierowca podczas parkowania. Z kolei dla darni takie podjazdy przód/tył/przód/tył to niepotrzebna tortura. To samo dotyczy wąskich przesmyków oraz ciasnego terenu. Klasyczne kosiarki pracują na takich obszarach wysoce nieefektywnie, męcząc trawę.
Roborock RockMow Z115 ma przednie koła skrętne, w pełnym zakresie lewo-prawo. Oznacza to, że może wykonać ostry zakręt w miejscu pod kątem 90 stopni, a nawet idealny obrót 180 stopni bez ani jednego niepotrzebnie przejechanego centymetra. Ma to potężne implikacje w codziennej pracy robota.
Po pierwsze, Roborock może podjechać bliżej krawędzi przed wykonaniem skrętu. Po drugie, samo skręcanie jest szybsze oraz skraca łączny czas pracy. Po trzecie, RockMow manewruje między przeszkodami aż miło. Wie, kiedy może sobie pozwolić najechać na betonową płytkę, a kiedy musi uważać na rabaty. Slalomy między krzewami są zdecydowane i płynne, bez zbędnych nawrotów niszczących darń. Bajeczka, aż miło się patrzy. Przewaga w porównaniu do kosiarek 2WD jest gigantyczna.


Nie trzeba mieć za domem sterty kamieni i pola bitwy, aby docenić robota 4x4. Posiadacze równych trawników wiele zyskują
Przekaz marketingowy Roborocka jest jasny: RockMow to seria AWD stworzona do pracy w trudnych ogrodach. Pokonuje przeszkody do 8 cm, wjeżdża pod przewyższenia o 39-stopniowym nachyleniu, do tego dopasowuje wysokość ostrzy do krzywizn podłoża, dziur oraz przeszkód. Słowem, terenówka wśród robotów koszących. Tyle tylko, że z rozwiązań zaprojektowanych z myślą o trudnym terenie korzystają także posiadacze pozornie łatwych, wymiarowych, płaskich trawników.
Weźmy moje nieszczęsne zapadlisko. Przez zlew wody nawet mimo regularnego dosypywania ziemi powstaje spadek. Nierówność sprawia, iż mój prywatny robot często kładzie trawę zamiast ją kosić. A potem ją szarpie, ułomnie manewrując w rogu. Z kolei Roborock RockMow Z115 stale bada, jaki dystans dzieli tarczę tnącą od podłoża. Gdy sensor wykryje większy skok, maszyna to rekompensuje. Efekt? Przystrzyżona trawa, równa powierzchnia, zachowana darń.
Za to algorytmy i oprogramowanie to coś, co może być lepsze. Roborock strzela seryjnie aktualizacjami, ale to wciąż za mało
Widać, że marka dopiero zaczyna przygodę z robotami koszącymi. Stąd pojawiają się problemy wieku dziecięcego. Nie podoba mi się, że robot tak zachowawczo podchodzi do krawędzi i ścian. Mimo zainstalowania bocznego modułu podkaszającego PreciEdge, mającego zostawiać zaledwie 3 cm trawy, w wielu miejscach ten dystans wynosi 5 albo nawet 6 cm. Jakby robot bał się podjechać bliżej bokiem, mimo bocznej kamery i mimo wyznaczenia mu wcześniej granicy przy samej krawędzi.
Nie jestem też fanem tego, że RockMow od czasu do czasu ścina rogi. Nie wiem od czego to zależy. Wybierałem każdy parametr ustawień, ale nie udało mi się dostrzec zależności. Raz na kilka cyklów maszyna dochodzi do wniosku, że dany róg zostawia naturze, skręcając o metr za wcześnie. Potem dorównuje przy boku, ale spory trójkąt nieściętej trawy pozostaje, boląc oczy.


Najbardziej wkurza mnie jednak to, że aplikacja nie pozwala ustawić obszarów wykluczenia palcem na ekranie. KAŻDĄ strefę wykluczenia trzeba najpierw objechać robotem, w trybie ręcznego sterowania, co bywa problematyczne. Na przykład wtedy, kiedy chcemy odseparować teren dosiewki przy ścianie. Logika Roborock zakłada, że i tak musimy przejechać po młodej trawie, aby zarysować linie separacji. Jakby nie można było postawić szlaczka/prostokąta palcem na mapie.
Jednocześnie Roborock oferuje kilka bardzo ciekawych rozwiązań. Kosmetyka i regulacja to sztos
Roborock RockMow Z115 pozwala regulować wysokość koszenia w zakresie 20 - 70 mm, ze skokiem co milimetr (!), regulowanym z poziomu aplikacji. Tak precyzyjna regulacja pozwala tworzyć złożone projekty strefowe. Przedni podjazd na 35 mm, strefa hamakowa na 50 mm, strefa rabatowa na 60 mm - maszyna bez problemu ogarnie takie instrukcje. Z kolei zakres aż do 70 mm pozwala złapać trawie odrobinę oddechu w upalne dni.
Posiadacze wielkich połaci terenu docenią dwie pozornie sprzeczne funkcje: pracę po zmroku oraz harmonogram chroniący zwierzynę nocną. Dzięki wbudowanym lampom oraz sensorom RockMow Z115 nie potrzebuje światła do pracy, chociaż jego precyzja po ciemku spada. Jeżeli jednak trzeba skosić trawnik o 5 nad ranem, w szarówkę, mamy taką możliwość. Z kolei harmonogram sprawia, iż robot nie będzie wznawiał pracy po zjeździe na podładowanie, jeśli akurat jest czas nocnej aktywności zwierząt. Jeże wiwatują.
Mnie bardzo podoba mi się możliwość manualnego wyboru kierunku wzoru koszenia, tworząc w ten sposób ciekawe linie oraz szachownice. Roborock zapowiada nawet możliwość tworzenia autorskich wzorów na trawnikach, ale to jedna z funkcji, jakie zostaną wdrożone w formie aktualizacji. Inicjały albo serce widoczne z helikoptera? Czemu nie. Na siłę już teraz można coś takiego zrealizować, wybierając funkcję koszenia ręcznego z inną wysokością.


Wisienką na torcie jest czujnik deszczu. Robot nie tylko przerywa pracę podczas opadu (koszenie mokrej trawy to grzech śmiertelny), ale też wznawia ją po tym, jak trawa będzie sucha. Domyślnie jest to 8 godzin od ostatniego deszczu, bez nowych opadów zarejestrowanych w tym czasie, ale mamy tutaj możliwość ręcznej zmiany parametru.
Pomniejsze rozwiązania na poziomie oprogramowania, o których warto wspomnieć, to fotografowanie obiektów-przeszkód na drodze, alarm kradzieżowy, blokada PIN, możliwość wydzielania do 15 stref pracy, harmonogram, zdalne koszenie oraz tworzenie dokładnej ścieżki koszenia.
Porozmawiajmy o cenie, bo ta jest ogromna. Z drugiej strony, rywale są jeszcze drożsi
Roborock RockMow Z115 to kosiarka z wyższej półki, dlatego jest oczywistym, że będzie kosztować sporo. Napęd AWD, NetRTK, eSIM z danymi na 3 lata, złożony system kamer, system skrętów w miejscu, reakcyjna wysokość koszenia, podjazdy pod 39-stopniowe wzniesienia - to wszystko wpływa na cenę, która wynosi zaporowe 8599 zł. Skandal? Nie do końca.
Jeśli porównamy modele o zbliżonych możliwościach, na przykład Mammotion LUBA 3 AWD 1500 czy Segway Navimow X420, Roborock staje się najtańszym rozwiązaniem, pozwalając zaoszczędzić nawet cztery tysiące złotych. Tańszy jest Navimow i210 AWD, ale to bardziej hybrydowy eksperyment niż prawdziwy robot 4WD. Widać, że Roborock gra ceną, starając się wyrwać klientów markom o ugruntowanej pozycji w świecie robotów koszących.


Cena to jednak nie wszystko. Mammotion czy Segway oferują na ten moment lepsze oprogramowanie oraz lepszą aplikację. Roborock nadrabia jednak ten dystans z przerażającą szybkością. Aktualizacja za aktualizacją, inżynierowie strzelają poprawkami jak z karabinu. Dlatego na miejscu liderów nie lekceważyłbym Roborocka, bo skończą jak Roomba. RockMow to już teraz rewelacyjny robot pod względem hardware, a software z miesiąca na miesiąc jest tylko lepszy.
Tu warto zarysować istotną różnicę między Z115, a droższymi ofertami Mammotion i Segway. Maszyna Roborocka ma tylko jeden talerz ostrzy tnących, nie licząc kupowanego osobno trymera bocznego. Czyli tnie wolniej, pozostawia węższe pasy i musi wykonać więcej nawrotów. W zamian Roborock pracuje niezwykle cicho. Wręcz nienaturalnie. Sąsiedzi byli w szoku, widząc jeżdżącego robota. Są przyzwyczajeni, że kosiarki oraz inne maszyny tego typu słychać na drugim końcu osiedla.
Roborock pospieszył się z debiutem w polskich ogrodach, ale na miejscu innych firm już bym trząsł portkami
W zaledwie dwa miesiące od debiutu w naszym kraju, maszyna dostała tryb NetRTK, samodzielne mapowanie nowego ogrodu, alternatywny tryb rozpoznawania krawędzi, polskiego spikera i automatyczny tryb koszenia pod innym kątem niż poprzednio. Nowy tydzień, nowa aktualizacja, nowe poprawki i nowe funkcjonalności. Z drugiej strony sprzęt ewidentnie pojawił się na rynku za szybko. Marka chciała zdążyć przed rozpoczęciem sezonu, ale przez to wjechała do ogrodów z oprogramowaniem beta.
Miejcie to na uwadze, czytając recenzje. Roborock RockMow Z115 z czerwca 2026 oraz sierpnia 2026 to niemal dwa różne urządzenia. Jeśli Chińczycy zachowają dynamikę rozwoju, kolejna generacja robotów wywróci rynek do góry nogami. Teraz grają ceną i nadrabiają ostatnie braki. Niebawem wyjdą na prowadzenie, tak jak wcześniej w przypadku domowych robotów sprzątających. No i ostrzegam: kto raz wejdzie do świata koszenia AWD, nie wróci do klasycznych maszyn. Lepsza dystrybucja masy, brak buksowania, skręty w miejscu - to wszystko diametralnie wpływa na jakość pracy oraz jakość trawnika.


Największe zalety:
- Lipcowa aktualizacja dodająca NetRTK
- Napęd na każde koło, lepsza dystrybucja masy
- Zakręty i zawroty w miejscu
- Tryb automatycznego mapowania ogrodu
- Baaardzo cicha praca, praca w nocy
- Cena - choć potężna - jest niższa niż u rywali
- Świetne wykonanie, wytrzymały czołg
- eSIM na 3 lata bez dodatkowych kosztów
- Nie poddaje się i nie potrzebuje niańki
- Bardzo szybkie ładowanie (60 minut)
- Adaptacyjny talerz z ostrzami, równiutkie cięcie
- Regulacja cięcia co 1 mm, w zakresie 20 - 70 mm
- Awaryjna klasyczna stacja RTK w zestawie
- Banalny montaż i rozruch. Jak robot domowy
Największe wady:
- Aplikacja ma braki i wady wieku dziecięcego
- Robot zbyt ostrożnie podchodzi do krawędzi
- Tylko jedna tarcza z ostrzami
- Brak map ogrodu w 3D
- Część funkcji dopiero się pojawi, jako aktualizacja
- Przeciętne tempo koszenia
Roborock RockMow Z115 to świetna maszyna, z oprogramowaniem które musi jeszcze dostać kilka aktualizacji. Tańsza od rywali, głodna sukcesu oraz banalna w obsłudze.
Redaktor prowadzący Spider's Web. Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.