REKLAMA

Rakieta Muska uderzyła w Księżyc. Mógł powstać krater większy niż boisko

Drugi stopień rakiety Falcon 9, który od miesięcy przemierzał przestrzeń między Ziemią a Księżycem, zakończył swoją podróż na powierzchni Srebrnego Globu. Około godziny 8:35 czasu polskiego doszło do uderzenia obiektu w okolice kraterów Einsteina i Bella. Naukowcy spodziewają się, że ważący około 4 t fragment rakiety SpaceX mógł wybić na Księżycu nowy krater o średnicy nawet 30 m.

Rakieta Muska uderzyła w Księżyc. Mógł powstać krater większy niż boisko

Na oficjalne potwierdzenie zdarzenia wciąż jednak czekamy. Astronomowie i obserwatoria, które monitorowały trajektorię obiektu, nie zarejestrowały samego momentu kolizji. Powód jest prozaiczny, w chwili uderzenia żaden z działających wokół Księżyca statków kosmicznych nie znajdował się w odpowiednim miejscu, aby uchwycić wydarzenie na żywo.

Obiekt oznaczony jako 2025-010D był drugim stopniem rakiety Falcon 9 wykorzystanej podczas jednej z księżycowych misji SpaceX na początku 2025 r. Element miał około 13,8 m długości i 3,7 m średnicy. Jego masa wynosiła około 4000 kg. Technicznie rzecz biorący było kosmiczny śmieć.

W momencie zderzenia z powierzchnią Księżyca fragment rakiety poruszał się z prędkością około 2,43 km/s, czyli blisko 8700 km/h. Tak ogromna energia kinetyczna sprawia, że nawet stosunkowo niewielki obiekt może wywołać na powierzchni Srebrnego Globu znaczące zmiany.

Według wcześniejszych prognoz astronomów uderzenie powinno doprowadzić do powstania krateru o średnicy od 20 do 30 m oraz głębokości kilku metrów. W chwili kolizji w próżni księżycowej mógł także powstać rozległy obłok pyłu, który uniósł się nawet na wysokość kilkudziesięciu kilometrów.

Na Ziemi podobne uderzenie wyglądałoby zupełnie inaczej. Księżyc nie posiada gęstej atmosfery, która mogłaby spowolnić obiekt, dlatego fragment rakiety uderzył niemal z pełną prędkością. Brak atmosfery oznacza również, że wyrzucony materiał nie został szybko rozproszony przez wiatr, na Księżycu pył może przez długi czas pozostawać na trajektoriach przypominających ogromne fontanny materii.

Naukowcy sprawdzą zdjęcia powierzchni Księżyca

Historia obiektu 2025-010D rozpoczęła się w styczniu 2025 r. Rakieta Falcon 9 została wtedy wykorzystana podczas misji mającej dostarczyć na powierzchnię Księżyca dwa prywatne lądowniki: amerykański Blue Ghost firmy Firefly Aerospace oraz japoński Hakuto-R Resilience należący do ispace.

Po starcie pierwszy człon Falcona 9 powrócił na Ziemię zgodnie z planem. Drugi stopień rakiety pozostał jednak w przestrzeni kosmicznej. Nie został skierowany na kontrolowane wejście w atmosferę, ponieważ podczas tego typu misji nie zawsze jest to możliwe.

Z czasem jego trajektoria zaczęła zmieniać się pod wpływem grawitacji Ziemi oraz Księżyca. Obiekt stał się tak zwanym kosmicznym śmieciem, którego dalszy los zależał od mechaniki orbitalnej. Analizy astronomów wskazywały, że kolizja z Księżycem jest praktycznie nieunikniona.

Najbardziej interesującym etapem dla badaczy będzie teraz odnalezienie śladów po uderzeniu. Naukowcy wykorzystają do tego zdjęcia wykonane przed i po kolizji, porównując powierzchnię Księżyca piksel po pikselu.

W internecie pojawiły się już nagrania rzekomo pokazujące moment zderzenia rakiety z Księżycem. Należy jednak zachować ostrożność, to materiały wygenerowane przez sztuczną inteligencję, a nie rzeczywiste obserwacje.

To nie pierwszy kosmiczny śmieć, który spadł na Księżyc

Choć sytuacja może wydawać się wyjątkowa, nie jest to pierwszy przypadek, gdy fragment ludzkiej technologii trafia na powierzchnię Księżyca. W 2022 roku w Srebrny Glob uderzył niezidentyfikowany wcześniej fragment rakiety, który później powiązano z chińską misją Chang’e 5 T1.

Takie zdarzenia pokazują, że eksploracja kosmosu pozostawia po sobie trwałe ślady. W przeciwieństwie do Ziemi, gdzie atmosfera spala większość niewielkich obiektów, Księżyc zachowuje niemal wszystkie ślady dawnych kolizji. Każdy upadek sondy, stopnia rakiety czy meteoroidu może pozostawić tam krater, który przetrwa miliony lat.

Przypadek fragmentu Falcona 9 jest także przypomnieniem o rosnącym problemie kosmicznych śmieci. Wraz z rozwojem prywatnych misji księżycowych takich jak te realizowane przez SpaceX czy inne firmy coraz większa liczba urządzeń trafia na orbity wokół Księżyca. Kontrolowanie ich dalszego losu będzie jednym z wyzwań przyszłej eksploracji kosmosu.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.