REKLAMA

Rosja uderza w polski przemysł zbrojeniowy? ABW bada pożar w zakładach WB Electronics

W nocy w zakładzie WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej wybuchł pożar. Ogień pojawił się w części montażowej obiektu. Zakład zajmuje się produkcją elementów dla dronów przeznaczonych dla polskiego wojska oraz Ukrainy. Sprawę badają służby specjalne. Policja nie wyklucza, że doszło do podpalenia.

Rosja uderza w polski przemysł zbrojeniowy? ABW bada pożar w zakładach WB Electronics

Do zdarzenia doszło w nocy z 30 na 31 sierpnia przy ul. Obuwniczej w Skarżysku-Kamiennej. Zgłoszenie wpłynęło około godz. 0:23. Pożar objął pomieszczenie działu montażu w zakładzie związanym z produkcją systemów bezzałogowych. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

Na miejsce skierowano pięć zastępów straży pożarnej, czyli około 25 strażaków. Najpierw odłączyli oni zasilanie budynku, następnie ugasili ogień i oddymili obiekt. Cała akcja trwała około dwóch godzin. Po zakończeniu działań gaśniczych budynek został sprawdzony również przy pomocy kamer termowizyjnych.

Sam pożar nie był duży. Gdyby chodziło wyłącznie o zwykły incydent związany z awarią instalacji czy urządzeń, sprawa prawdopodobnie zakończyłaby się na standardowym postępowaniu dotyczącym ustalenia przyczyny pojawienia się ognia. Tym razem pojawiły się jednak dodatkowe okoliczności.

Monitoring zarejestrował osobę na terenie zakładu

Jak wynika z informacji przekazywanych przez media, operator zewnętrznej firmy ochroniarskiej otrzymał sygnał o aktywacji czujki antywłamaniowej. Monitoring miał zarejestrować osobę w kominiarce, która dostała się na teren zakładu przez ogrodzenie.

W pobliżu obiektu znaleziono plecak oraz bluzę. Policja rozpoczęła poszukiwanie śladów, wykorzystując między innymi psa tropiącego oraz drona wyposażonego w kamerę termowizyjną.

Służby rzeczywiście badają możliwość udziału osoby trzeciej. Nadkom. Anna Sławińska z Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej potwierdziła, że nie można wykluczyć, iż ktoś przyczynił się do powstania pożaru.

Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci. Ustalono, że do pożaru doszło w dziale montażu. W chwili zdarzenia zakład był nieczynny. Nikt nie doznał żadnych obrażeń - powiedziała policjantka Radiu Kielce.

Do sprawy wkroczyła ABW

W przypadku pożaru zwykłego zakładu produkcyjnego głównymi instytucjami prowadzącymi czynności byłyby straż pożarna, policja i prokuratura. Tutaj znaczenie ma jednak charakter działalności prowadzonej w zakładzie.

WB Electronics jest częścią Grupy WB, jednego z najważniejszych prywatnych podmiotów polskiego przemysłu obronnego. Firma rozwija i produkuje między innymi systemy bezzałogowe oraz ich kluczowe komponenty. Wśród rozwiązań Grupy WB znajdują się takie drony jak FlyEye, Warmate czy Gladius. Firma realizuje gigantyczne kontrakty na drony dla polskiego wojska oraz dla walczącej Ukrainy.

Zakład w Skarżysku-Kamiennej zajmuje się produkcją elementów wykorzystywanych w systemach bezzałogowych. To właśnie dlatego potencjalne celowe uszkodzenie infrastruktury takiego przedsiębiorstwa może być traktowane inaczej niż przypadkowy pożar w zwykłym zakładzie przemysłowym.

Na miejscu pojawili się funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz służb wojskowych. Ich zadaniem jest między innymi sprawdzenie, czy zdarzenie może mieć związek z dywersją i sabotażem.

ABW sprawdza, czy to mogła być dywersja

Rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński podkreśla, że sprawa jest traktowana poważnie. Jednocześnie przestrzegł przed wyciąganiem przedwczesnych wniosków i rozpowszechnianiem niepotwierdzonych informacji.

W tego typu pożarach swoje czynności podejmują funkcjonariusze służb specjalnych. Sprawę traktujemy niezmiernie poważnie. Nie bagatelizujemy tego. Ostrzegamy przed pokusami pewnego rodzaju dezinformacji w tej sprawie. Funkcjonariusze ABW pracują, żeby sprawdzić dokładnie, czy możemy mówić o akcie dywersji - powiedział na antenie TVN24 rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

W tym przypadku śledczy muszą odpowiedzieć na podstawowe pytanie, czy ogień pojawił się przypadkowo, czy też został wywołany celowo. Jeżeli potwierdzi się udział osoby, kolejnym etapem będzie ustalenie jej tożsamości, motywów oraz tego, czy działała samodzielnie.

Jeszcze ważniejsze będzie ustalenie, czy zdarzenie miało charakter kryminalny, czy mogło być elementem szerszego działania wymierzonego w polski przemysł obronny. Na tym etapie żadna z tych hipotez nie została jednak oficjalnie potwierdzona.

Obecnie najważniejsze są oględziny miejsca zdarzenia oraz analiza materiału z monitoringu. Policja zabezpiecza ślady i sprawdza okoliczności, w jakich nieznana osoba mogła znaleźć się na terenie zakładu. Czynności prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Skarżysku-Kamiennej.

Rosja atakuje Europę

Jeśli faktycznie mamy do czynienia z podpaleniem, podejrzany jest tylko jeden i jest to Rosja. W ostatnich miesiącach w Polsce pojawiły się kolejne sprawy, w których śledczy badają możliwość działania rosyjskich służb lub osób wykonujących ich polecenia.

Najpoważniejszym przypadkiem był sabotaż na linii kolejowej Warszawa–Lublin w listopadzie 2025 r., gdzie eksplozja uszkodziła tor wykorzystywany do transportów w kierunku Ukrainy. Polskie władze uznały zdarzenie za akt sabotażu, a premier Donald Tusk poinformował, że za atakiem mieli stać obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskim wywiadem. Podejrzani mieli następnie uciec na Białoruś.

Nie był to jednak odosobniony przypadek. Polskie służby od dłuższego czasu badają serię podpaleń i innych działań sabotażowych, w których przewija się rosyjski wątek. W grudniu 2025 r. polska prokuratura postawiła zarzuty mężczyźnie podejrzewanemu o kierowanie z Rosji siatką zajmującą się organizowaniem aktów sabotażu w Polsce. Według ustaleń śledczych w działania miało być zaangażowanych co najmniej kilkadziesiąt osób.

Podobne przypadki odnotowano w innych państwach europejskich. Litwa w 2025 r. oskarżyła rosyjski wywiad wojskowy GRU o zorganizowanie podpalenia sklepu IKEA w Wilnie w 2024 r. Śledczy twierdzili, że atak był częścią szerszej operacji prowadzonej za pośrednictwem pośredników.

W 2026 r. europejskie służby poinformowały również o ustaleniu tożsamości 22 osób podejrzewanych o udział w operacji z użyciem przesyłek zawierających ładunki wybuchowo-zapalające. Paczki trafiły m.in. do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Polski, a śledczy podejrzewają, że operacja była związana z rosyjskim wywiadem wojskowym.

Europejskie państwa coraz częściej mówią więc o rosyjskiej wojnie hybrydowej, która nie ogranicza się do cyberataków czy dezinformacji. Unia Europejska wskazuje wprost na przypadki sabotażu, zakłócania działania infrastruktury krytycznej oraz fizycznych ataków przypisywanych Rosji.

W ostatnich latach szczególną uwagę zwracają również incydenty dotyczące kabli i rurociągów na Bałtyku. To właśnie narastająca liczba takich zdarzeń sprawiła, że państwa regionu zaczęły wzmacniać ochronę infrastruktury energetycznej i przygotowywać wspólne mechanizmy reagowania na potencjalne ataki hybrydowe.

Osobnym przykładem jest incydent na lotnisku Lipsk/Halle w Niemczech. 4 sierpnia 2026 r. w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego An-124 znaleziono drona wyposażonego w materiał wybuchowy i zapalnik. Według ustaleń śledczych bezzałogowiec miał uderzyć w maszynę, a ładunek nie eksplodował, w tym samym czasie drugi dron miał zderzyć się z samolotem DHL, co doprowadziło do zakłócenia pracy lotniska. Kilka dni później w okolicy znaleziono kolejnego drona oraz około 50 g materiału wybuchowego.

Główna ilustracja: Ochotnicza Straż Pożarna w Skarżysku-Kamiennej

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.