Sprawdziłem Pixela 11 Pro. Świeci we wszystkich kolorach tęczy, gdy ktoś od nas coś chce
Google Pixel 11 Pro i 11 Pro XL oficjalnie zaprezentowane. Sprawdzamy specyfikację, funkcje i pierwsze wrażenia z najnowszych flagowców Google’a. Ekran 3600 nitów, procesor Tensor G6 i system HiLight robią wrażenie.

Podczas przedpremierowej prezentacji miałem okazję przetesować trochę nowości od Google’a i jest po prostu jak to z Pixelami - bez rewelacji, ale wszystko jest na miejscu i hula tak, jak powinno, ponieważ Google stanął na wysokości zadania i pokazał sprzęt, który powinien sprawdzić się we wszystkim.
Ceny? No cóż, tanio nie jest, bo to w końcu segment premium. Ale umówmy się - drożeje wszystko, a tutaj przynajmniej widać, za co płacimy. Technologia jest tu z najwyższej półki.
Przeprojektowana bryła i jasny ekran

Na żywo Pixele 11 Pro prezentują się "jakby luksusowo" i robią wyjątkowe pierwsze wrażenie. Google pożegnało się z toporną wyspą aparatów - teraz mamy subtelny moduł, który łączy się z ramką wykonaną z lotniczego stopu aluminium.

Kolory? Inspirowane naturą: miedziany róż (Canyon), oliwka (Olive), jasnoszary (Fog) i klasyczny matowy obsydian (Obsidian). Certyfikat? IP68 i nowa powłoka anti-scratch, która ma być dwa razy odporniejsza na rysy - zobaczymy, jak wyjdzie w rzeczywistości po kilku miesiącach używania.
Ale za to ekran Super Actua LTPO OLED kradnie całe show. W mniejszym modelu ma 6,3 cala, a w wersji XL solidne 6,8 cala.
Google twierdzi, że te panele potrafią wcisnąć z siebie kosmiczne 3600 nitów jasności szczytowej. Nieźle. Konkurencja dobija wyżej, ale z punktu widzenia użytkowości - jest dobrze.
Tensor G6, komora parowa i HiLight
Pod maską siedzi nowy procesor Google Tensor G6 z mocniejszą jednostką TPU i chipem bezpieczeństwa Titan M3. W połączeniu z 16 GB pamięci RAM telefony mają śmigać aż miło. Co ważne, w wersjach Pro w końcu pojawiła się komora parowa, więc urządzenia nie powinny się przegrzewać nawet przy ciężkich gierkach czy montażu wideo.

Mój ulubiony bajer? System HiLight. To zestaw diod LED wokół aparatu, które świecą, gdy telefon leży ekranem do dołu. Można ustawić sobie kolory dla konkretnych osób na WhatsAppie czy w Telefonie i od razu wiedzieć, kto dzwoni, bez podnoszenia sprzętu. Diody pokazują też, co kombinuje asystent Gemini.

Potężny moduł aparatów i wideo w rozdzielczości 8K
Jeśli chodzi o fotki, Pixele to zawsze wyższa klasa. W tym roku zestaw aparatów obejmuje:

- Główny: 50 MP, matryca 1/1.31 cala, przysłona f/1.68 oraz kąt widzenia 82 stopnie.
- Ultraszerokokątny: 48 MP z funkcją Macro Focus, przysłona f/1.7 i matryca 1/2.55 cala.
- Teleobiektyw: 48 MP z 5-krotnym zoomem optycznym, OIS oraz matrycą 1/2.55 cala, co według zapewnień producenta pozwala przepuścić o 32 procent więcej światła.
Do tego dochodzi funkcja Pro Zoom, która pozwala na aż 120-krotne powiększenie. Tryb nocny ma działać teraz błyskawicznie, a wideo w 8K ze stabilizacją Pro Stable to już profesjonalne narzędzie w kieszeni. Twórcy na YouTubie czy TikToku będą zachwyceni.
Zasilanie i wsparcie opierające się na sztucznej inteligencji
Baterie też dostały kopa. Pixel 11 Pro ma 4850 mAh, a większy XL - 5115 mAh.

Mamy szybkie ładowanie 45W (75 proc. w pół godziny) i nowy system Pixelsnap do ładowania bezprzewodowego, który jest szybszy o niemal 30 proc. Smartfony startują z Androidem 17 i Google obiecuje aż 7 lat aktualizacji. W pakiecie dostajecie też pół roku Google AI Pro z Gemini Advanced i 5 TB miejsca w chmurze.
Wycena i opłacalność

Oficjalne polskie ceny na start prezentują się następująco:
- Pixel 11 Pro: 5 199 zł (256 GB), 5 799 zł (512 GB), 6 899 zł (1 TB)
- Pixel 11 Pro XL: 6 149 zł (256 GB), 6 699 zł (512 GB), 7 849 zł (1 TB)
Przedsprzedaż rusza już 12 sierpnia, a od 20 sierpnia telefony wylądują na półkach sklepowych. Znajdziecie je w oficjalnym Google Store oraz u partnerów: Media Expert, T-Mobile i Play.

Wiadomo, wydatek rzędu kilku tysięcy złotych to nie są małe pieniądze. O tyle dobrze, że teraz standardem jest 256 GB i aż 16 GB RAM-u. Krótko mówiąc: nowe jedenastki to kawał solidnej technologii. Te ekrany i dodatki typu HiLight robią bardzo pozytywne wrażenie.
Techniczne detale w pigułce
Sercem wszystkich nowych modeli jest procesor Google Tensor G6 wspierany przez 16 GB pamięci RAM i system chłodzenia z komorą parową. Całość chroni szkło Gorilla Glass Victus 2 i obudowa z aluminium lotniczego (certyfikat IP68). Oto najważniejsze parametry poszczególnych wersji:
- Pixel 11 Pro: ekran 6,3 cala (3600 nitów), bateria 4850 mAh, ładowanie 45W, waga 204 g.
- Pixel 11 Pro XL: ekran 6,8 cala (3600 nitów), bateria 5115 mAh, ładowanie 45W (75 proc. w 30 min), waga 227 g.
- Aparaty (wersje Pro): główny 50 MP (f/1.68), ultraszeroki 48 MP z Macro Focus, teleobiektyw 48 MP (5x zoom optyczny), front 42 MP.
- Opcje pamięci: 256 GB, 512 GB oraz 1 TB (dostępne w modelach Pro).
- System i łączność: Android 17 (7 lat poprawek), Wi-Fi 7, Bluetooth 6, 5G, system diod HiLight oraz ładowanie Pixelsnap Qi2.2.
Do 1 września w sklepie MediaExpert trwa promocja. Można otrzymać rabat do 2000 zł za odsprzedaż używanego smartfona i 350 zł rabatu przy zamówieniu z Google Pixel Watch 5.
Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.