REKLAMA

Rośliniary oszalały na punkcie tej gry na Steamie. Sprawdziłam ją i też przepadłam

Sądziłam, że Leafy Corner będzie kolejnym symulatorem, który znudzi mnie po kilku godzinach. Zamiast tego dostałam jedną z najbardziej relaksujących gier, w jakie grałam od dawna - i w pełni rozumiem, dlaczego pokochali ją rośliniarze.

Leafy Corner to polska gra, w której prowadzisz sklep z roślinami

Z grami symulacyjnymi jestem na bakier. Z jednej strony lubię ich aspekt ekonomiczno-strategiczny, z drugiej potrafię się nimi szybko znudzić, a entuzjazm do dalszej rozgrywki potrafią zabić poradniki optymalnej rozgrywki, które autor prawdopodobnie mógłby oddać jako pracę magisterską na kierunku logistyka lub ekonomia. Leafy Corner autorstwa Kasi i Kacpra Kowalczuków ze studia Fireline Games jest całkowitym przeciwieństwem większości symulatorów w jakie grałam, a odnalazłam ją nie za sprawą recenzji, a dzięki... szepnięciu słowa przez rośliniarzy.

Leafy Corner skradło serca entuzjastom roślin. Oto dlaczego

Leafy Corner to relaksująca gra z gatunku gier symulacyjnych, wpisująca się w nurt cozy gaming. W niej gracz wciela się w rolę właściciela sklepu z roślinami doniczkowymi. Głównym celem jest oczywiście rozkręcenie biznesu - pozyskanie nowych klientów, rozbudowa oferty (i samego sklepu) oraz budowanie reputacji sklepu. Są to główne cele wynikające z idei gry, lecz gracz może dołożyć sobie garść pobocznych celów. Być może uwielbiasz rośliny tropikalne i chciałbyś wyspecjalizować swój sklepik w tej kategorii? A może uwielbiasz dekorować wnętrza i bardziej niż na celach ekonomicznych, zależy ci na ładnym wystroju sklepiku? A może uwielbiasz wariegacje i staniesz się ich kolekcjonerem? Te i inne cele da się zrealizować w Leafy Corner - ale po kolei.

Rozgrywka zaczyna się krótkim kreatorem postaci, w którym tworzymy swoje "ja" - nowego właściciela sklepu. Kreator ma formę czysto kosmetyczną, gdyż jedyną rolą naszego awatara jest stanie za ladą sklepu i dosłowne ładne wyglądanie. Po stworzeniu postaci jesteśmy od razu wrzucani do pustego sklepiku w rzucie izometrycznym. Na start gra daje nam 200 dolarów oraz 0 liściastych tokenów. Pierwsza waluta używana jest do zakupu zaopatrzenia w sklepie - mebli, roślin, doniczek, dekoracji oraz rozbudowy sklepu. Z kolei tokeny używane są do odblokowywania nowych gatunków roślin, doniczek, mebli i dekoracji.

Leafy Corner - zakup nowych roślin
 class="wp-image-5880873"
Leafy Corner - odblokowywanie nowych roślin

Dolary zdobywamy poprzez sprzedaż naszych roślin oraz realizowanie zamówień otrzymywanych przez telefon. Natomiast tokeny otrzymywane są jako nagrody za wypełnienie cyklicznie powtarzających się zadań - "Zarób pieniądze", "Sprzedaj X roślin w Y rozmiarze" czy "Pomóż Z klientom".

Leafy Corner - lista zadań, które pozwalają na zdobycie tokenów

To nie tylko symulator ekonomiczny, ale także botaniczny

Rośliny które sprzedajemy w sklepie nie przychodzą gotowe z hurtowni - to na barkach właściciela sklepu spoczywa obowiązek zasadzenia rośliny i dbania o nią aż do momentu zabrania z półki przez klienta. Dobra (albo zła, zależnie jak bardzo pedantyczy jesteś) wiadomość jest taka, że dbanie o rośliny w Leafy Corner ogranicza się do podlewania ich oraz przesadzania do większych doniczek. Nie ma tu walki z robakami i chorobami, nie ma etiolacji ani poparzeń słonecznych, nie ma przemarznięcia ani uginania się pod własnym ciężarem, nie ma złych doniczek bez drenażu, nawożenia i złego podłoża. Roślina po prostu albo umrze z braku wody (ciężkie do osiągnięcia) albo zgnije z jej nadmiaru (stosunkowo łatwe do wykonania, zwłaszcza w przypadku sukulentów i kaktusów).

Leafy Corner - przelana roślina, która później zgniła

Klienci to losowo generowane postacie, które wchodzą do naszego sklepu i wybierają sobie coś z półki albo po prostu wychodzą. Niekiedy klienci mogą poprosić o doradztwo w zakresie wyboru roślin. Wtedy twoim zadaniem jest zasugerowanie klientowi rośliny na podstawie opisu - tym opisem może być na przykład "Chcę roślinę, która potrzebuje mało wody", albo "która jest bezpieczna dla zwierząt". Tu można się wykazać wiedzą i z pamięci kliknąć w roślinę, która spełnia kryterium, albo po prostu można przeklikać się po roślinach - każda na swoim "profilu" ma wymienione cechy, których mogą poszukiwać klienci.

Leafy Corner - prośba klienta

Klient, któremu dobrze podpowiesz co prawda nie zapłaci ci więcej niż zwykły klient, ale przyczyni się do zwiększenia reputacji sklepu, która z kolei umożliwia rozbudowę sklepu i odblokowanie nowych przedmiotów w hurtowni.

Leafy Corner - nowy poziom reputacji

Gratka dla kolekcjonerów oraz amatorów aranżacji wnętrz

Jak już wcześniej wspomniałam, uprawa roślin jest bardzo uproszczona względem tego czego doświadczamy w prawdziwym życiu, jednak w żadnym wypadku nie jest ona nudna. Każda roślina ma inne wymagania co do częstotliwości podlewania i ilości wody, ich wzrost możemy obserwować w czasie rzeczywistym, a przy odrobinie szczęścia nasza roślina może okazać się wariegowana - dotknięta mutacją, która częściowo i plamiście pozbawia ją chlorofilu. Wariegacja jest pożądana przez entuzjastów roślin, gdyż dodaje roślinom fantazyjnego wyglądu - co w Leafy Corner jest odzwierciedlone tak poprzez wygląd rośliny, jak i jej cenę. Taki shiny Pokemon dla rośliniarzy.

Leafy Corner - wariegacja

Wariegację (ale też właściwie każdą inną roślinę) można sobie zatrzymać oznaczając roślinę jako "Nie na sprzedaż" oraz można rozmnożyć poprzez tworzenie szczepek. Tu właśnie dochodzimy do moim zdaniem najważniejszego aspektu rozgrywki Leafy Corner, czyli personalizacji sklepu.

Leafy Corner zachwyci nie tylko rośliniarzy

Fakt, na pierwszy rzut oka jest to gra symulacyjna, jednak z każdą kolejną godziną spędzoną w grze Leafy Corner staje się bardziej idealnym zamkniętym ogrodem twoich marzeń, gdzie aspekt "sklepu" to jedynie sposób na zarabianie pieniędzy by móc sfinansować wystrój fantazyjnego, roślinnego wnętrza. Jeżeli pasjonują cię monstery, możesz udekorować sklep wokół tylko tej rośliny i niczego innego. Być może tak jak ja uwielbiasz sukulenty i chcesz mieć swój idealny kącik pełen grubasków - to także jest do zrobienia. A może po prostu kręci cię posiadanie ładnego sklepu z ładnymi roślinami - tak, to też da się załatwić. Ponad 60 gatunków roślin, dziesiątki doniczek, mebli, dekoracji i możliwość zmiany ich kolorów sprawia, że nie ma dwóch takich samych sklepików w Leafy Corner, a twój sklepik może być ekspresją tego o czym twoja rośliniarska dusza marzy, a czego nie może zrealizować przez warunki mieszkaniowe, nasze polskie warunki klimatyczne czy posiadanie zwierząt.

Jednak sukces Leafy Corner nie wynika tylko z relaksującej rozgrywki, stałej wymiany akcja-nagroda czy możliwości personalizacji sklepiku, ale z bardzo niskiego progu wejścia. O grze nie dowiedziałam się z recenzji w serwisie poświęconym grom, ani z poczty pantoflowej od moich koleżanek, które grają w gry z nurtu cozy. O Leafy Corner dowiedziałam się z... polskojęzycznej grupy na Facebooku poświęconej roślinom, gdzie autorka posta zachwycała się podobieństwem do Simsów oraz obecnością wszystkich gatunków roślin, które widziała w supermarketach, marketach budowlanych i cyklicznie organizowanych Festiwalach Roślin.

Leafy Corner jest także niezwykle łatwe do rozpoczęcia, bowiem gra jest w pełni w języku polskim, ma przystępnie napisany samouczek, jej interfejs jest prosty, a bardziej skomplikowane opcje odblokowywane są wraz z postępem w grze. Na żadnym etapie nie czułam się przeciążona informacjami, a powolna, odprężająca rozgrywka sprawia, że bardzo łatwo grać w Leafy Corner w krótkich interwałach czasu, jak i siedzieć nad nią kilka godzin pod rząd.

Pod każdym możliwym względem Leafy Corner to gra, którą z czystym sercem mogę polecić osobom lubującym się w roślinach domowych - bez względu na stopień zaawansowania jako rośliniarz czy rośliniara. Leafy Corner ujmuje zarówno tak swoją relaksującą rozgrywką, jak i motywem oraz oprawą audio-wizualną. Od kilku dni nie potrafię się oderwać od gry i gwarantuję, że ty lub bliska ci osoba także się zatracisz.

Malwina Kuśmierek
Redaktor

Redaktorka Spider's Web specjalizująca się w tematykach sztucznej inteligencji, smartfonów i oprogramowania. Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.

Tagi: