Wyrzucasz śmieci na lewo? Uśmiechnij się, jesteś w ukrytej kamerze
Chcemy, żeby miasto było czyste, a mieszkańcy nie ponosili kosztów przez nieodpowiedzialne osoby - mówią władze Kościerzyny.

Dzikie wysypiska to problem wielu polskich miast. Estetyczny, ale też finansowy. W Łodzi usuwanie takich nielegalnych składowisk kosztowało miasto w 2025 r. 1,2 mln zł.
Nielegalne wysypiska to nie tylko problem odpadów pozostawionych w przestrzeni miejskiej, ale także zjawisko odsłaniające szersze mechanizmy społeczne związane z odpowiedzialnością za wspólną przestrzeń, codziennymi praktykami mieszkańców i sposobami organizowania miejskiego ładu - podkreślali naukowcy z Wydziału Nauk Geograficznych na Uniwersytecie Łódzki, zajmujący się tematem dzikich wysypisk na terenie Łodzi.
W Kościerzynie chcą przyłapać śmiecących na gorącym uczynku
Jak informuje Radio Gdańsk, władze miasta zakupiły fotopułapki. Kamery zamieszczone zostają przy wiatach śmietnikowych.
- Jeżeli ujawnimy takie procedery i osoby, które te odpady podrzucają, będziemy składać odpowiednie zawiadomienia. Chcemy, żeby na terenie miasta było czysto i żeby wszystko odbywało się fair. Mieszkańcy, którzy płacą, którzy segregują odpady, nie powinni ponosić kosztów tych, którzy popełniają ten proceder podrzucania - wyjaśnił rozgłośni Dawid Jereczek, burmistrz Kościerzyny.
Nielegalne śmiecenie może zostać ukarane grzywną w wysokości do 5 tys. zł.
Miasto nie zdradza, ile fotopułapek kupiło i gdzie się znajdą. Co więcej, lokalizacje kamer mają być zmieniane, więc żadne miejsce nie będzie bezpieczne z punktu widzenia tych, którzy chcą zaśmiecać środowisko.
Pozostaje mieć nadzieję, że uda się rozwiązać problem, z którym zmagają się władze nie tylko Kościerzyny. Oby fotopułapki zmusiły do zmiany szkodliwego podejścia, a nie zachęciły do wizyty poza miastem, aby wyrzucać duże odpady gdzieś w lesie czy na łące.
Kamera przy śmietniku nie wszystkim się podoba
Niby cel jest jasny - chodzi o to, aby do kontenerów trafiały tylko śmieci z danego bloku czy okolicy. Bywa niestety tak, że sąsiedzi podrzucają odpady innym. Tyle że taka forma zabezpieczenia się jest przez niektórych mieszkańców kwestionowana.
- Jakimi sposobami możemy zidentyfikować osoby, które nie segregują czy podrzucają śmieci, jeżeli jesteśmy pozbawieni jakichkolwiek możliwości wypełniania ustawowych przepisów? - pytał w rozmowie z Portalem Samorządowym Leszek Klonowski, zastępca prezesa zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej.
Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że monitoring w osiedlowych altanach śmietnikowych, uruchamiany po to, by kontrolować segregację odpadów, nie spełnia wymogu niezbędności wynikającego z RODO.
Kamery na każdym kroku mogą irytować, ale trudno nie zgodzić się z perspektywą spółdzielni, która chce chronić mieszkańców przed wyższymi opłatami.
Cóż, szkoda, że dla tak wielu osób pojęcie wspólnej przestrzeni jest nieznane
Wszystkiego kaucją objąć się nie da, więc trzeba szukać innych rozwiązań. To przykre, że potrzebne są odstraszacze w postaci kamer, bo ludzka przyzwoitość nie wystarcza. I dochodzą do wniosku, że jak coś jest wspólne, to jest niczyje, więc można zalać teren śmieciami.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.