REKLAMA

W Korei nie ma już komu służyć w armii. Zamiast ludzi rekrutują roboty

Korea Południowa ma coraz mniej żołnierzy. Dlatego roboty mają pomóc rozwiązać problem, którego nie da się naprawić samymi reformami organizacyjnymi.

W Korei nie ma już komu służyć w armii. Zamiast ludzi rekrutują roboty

Hanwha Aerospace, południowokoreański koncern zbrojeniowy, otrzymała pierwsze masowe zamówienie na roboty dla wojska. Chodzi o wielozadaniowy pojazd bezzałogowy Arion-SMET. Maszyna ma wejść do służby w latach 2027–2028 i stać się jednym z elementów programu modernizacji armii Army Tiger 4.0.

Przez dziesięciolecia obowiązkowa służba wojskowa była fundamentem systemu obronnego Korei Południowej. Wynikało to przede wszystkim z ciągłego zagrożenia ze strony Korei Północnej i konieczności utrzymywania dużych sił lądowych.

Kraj przechodzi jednak gwałtowną zmianę demograficzną. Liczba młodych mężczyzn zdolnych do odbycia służby systematycznie spada, a armia musi funkcjonować przy coraz mniejszych zasobach ludzkich.

Jeszcze w 2019 r. południowokoreańskie siły zbrojne liczyły około 560 tys. żołnierzy. W 2025 r. liczba ta spadła do około 450 tys. osób. Według analiz GlobalData właśnie ten trend jest głównym powodem inwestycji w bezzałogowe pojazdy naziemne (UGV - Unmanned Ground Vehicle).

Nie chodzi więc wyłącznie o stworzenie bardziej nowoczesnej armii, ale o zastąpienie ludzi tam, gdzie ich obecność nie zawsze jest konieczna. Robot może przewozić wyposażenie, transportować rannych, prowadzić rozpoznanie albo wykonywać zadania w miejscach szczególnie niebezpiecznych.

Jak wskazuje Tushar Mangure, analityk sektora obronnego GlobalData, liczba młodych mężczyzn kwalifikowanych do aktywnej służby spadła w Korei Południowej w ciągu dekady o 29 proc. Według prognoz Korea Institute for Defense Analyses około 2038 r. grupa ta może zmniejszyć się do poziomu zaledwie około 100 tys. osób.

W takiej sytuacji samo wydłużanie służby wojskowej czy reorganizacja jednostek nie wystarczy. Wojsko musi zmienić sposób działania.

Arion-SMET ma odciążyć żołnierzy na polu walki

Pojazd Arion-SMET został zaprojektowany jako wielozadaniowy robot wojskowy, który może wykonywać zadania logistyczne i wspierać oddziały znajdujące się bezpośrednio w terenie.

Nazwa maszyny pochodzi od angielskiego określenia Autonomous and Robotic systems for Intelligence Off-road Navigation, Small Multi-purpose Equipment Transport. Konstrukcja waży około 2 t, ma sześć kół i wykorzystuje całkowicie elektryczny napęd.

Robot może przewozić ładunek o masie do 550 kg. Na jednym ładowaniu jest w stanie pokonać nawet około 100 km, osiągając prędkość do 43 km/h na drogach utwardzonych oraz około 22 km/h w terenie.

Wielozadaniowy pojazd bezzałogowy Arion-SMET. Fot. Hanwha Aerospace

Jedną z najważniejszych funkcji Arion-SMET jest możliwość autonomicznej jazdy poza drogami. Pojazd potrafi samodzielnie analizować trasę, omijać przeszkody i poruszać się za żołnierzami w specjalnym trybie podążania za oddziałem.

To oznacza, że żołnierze nie muszą już przenosić części ciężkiego wyposażenia na własnych plecach. Robot może przewozić amunicję, wodę, żywność, sprzęt medyczny czy inne elementy zaopatrzenia.

Maszyna może być również wyposażona w zdalnie sterowane stanowisko uzbrojenia. Taka konfiguracja pozwalałaby jej wykrywać źródła ostrzału i odpowiadać ogniem bez narażania operatora. Jednak pierwsze seryjne zamówienie Korei Południowej dotyczy przede wszystkim wersji wsparcia i logistyki, a nie robota bojowego.

Koreański robot został wcześniej sprawdzony przez amerykańską armię

Dla Hanwha Aerospace ważne jest nie tylko samo zamówienie własnych sił zbrojnych. Arion-SMET zdobył wcześniej doświadczenie podczas testów prowadzonych przez amerykański Departament Obrony.

W 2023 r. pojazd jako pierwszy południowokoreański bezzałogowy pojazd naziemny przeszedł program Foreign Comparative Testing. To inicjatywa Pentagonu, której celem jest sprawdzanie zagranicznych technologii wojskowych pod kątem potencjalnego wykorzystania przez amerykańskie siły zbrojne.

Testy przeprowadziły wspólnie United States Marine Corps oraz United States Army na terenie instalacji wojskowej na Hawajach. Sprawdzano między innymi możliwości transportu paliwa, żywności i wody, a także symulowane działania związane z ewakuacją rannych.

Dla koreańskiego producenta był to istotny etap. Pozytywna ocena w amerykańskim programie oznacza bowiem coś więcej niż krajowy certyfikat. Pokazuje potencjalnym odbiorcom zagranicznym, że konstrukcja została sprawdzona według standardów jednego z największych użytkowników sprzętu wojskowego na świecie.

Roboty wojskowe coraz ważniejsze dla armii przyszłości

Korea Południowa nie jest jedynym państwem, które inwestuje w bezzałogowe pojazdy naziemne. Podobne rozwiązania rozwijają między innymi Stany Zjednoczone, Izrael czy państwa europejskie.

Powód jest podobny: współczesne pole walki wymaga coraz większej liczby zadań wykonywanych szybciej, precyzyjniej i przy mniejszym ryzyku dla ludzi. Roboty mogą prowadzić rozpoznanie, przewozić wyposażenie, usuwać miny albo działać tam, gdzie wysłanie żołnierzy byłoby zbyt ryzykowne.

Historia koreańskiego robota pokazuje, że przyszłość wojskowych technologii nie zawsze zaczyna się od najbardziej zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji czy autonomicznych maszyn bojowych. Czasami powód jest znacznie prostszy - armii zaczyna brakować ludzi.

W przypadku Korei Południowej robot nie ma zastąpić żołnierza na polu bitwy. Ma sprawić, że mniejsza liczba żołnierzy będzie mogła wykonywać swoje zadania skuteczniej i bez konieczności zajmowania się pracą, którą może wykonać maszyna.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.